Konferencja 9

KONFERENCJA DZIEWIĄTA

Moskwa - Rzym - Warszawa

Ostatecznie zdecydowano się - wbrew wszelkim protestom arcybiskupa Cieplaka i Komitetu Parafialnego w Połocku - na wywiezienie ciała. Dnia 20 lipca 1922 roku tzw. „nieznani sprawcy”, czyli najprawdopodobniej sowiecka tajna policja, siłą wykradła i wywiozła relikwie Andrzeja Boboli w niewiadomym kierunku. Kolejne protesty pozostały bez echa. Zagrabione bezprawnie relikwie błogosławionego Andrzeja odnalazły się niebawem w Moskwie, w gmachu Higienicznej Wystawy Ludowego Komisariatu Zdrowia. Cudownie zachowane ciało Męczennika zostało wystawiono jako niezwykłe curiosum w stolicy ateistycznego imperium. Kiedy nie do pomyślenia była ewangelizacja w Związku Radzieckim, ojciec Andrzej Bobola własnym ciałem głosił wielkość swego Pana i Boga. Ciała nie wydano ani ks.Piotrowi Zielińskiemu, który chciał je przenieść do swojego kościoła, ani rządowi polskiemu, który kilkakrotnie starał się je odzyskać.

Dopiero klęska głodowa, która w następstwie reformy rolnej dotknęła Rosję, przyczyniła się do pomyślnego załatwienia sprawy. Ginącej masowo z głodu ludności przyszedł z pomocą papież Pius XI, posyłając przede wszystkim transporty zboża do kilku sowieckich miast. Od 1922 roku działała Papieska Misja Ratownicza. Moskiewską misją od lipca tegoż roku kierowali dwaj amerykańscy jezuici, Gallagher i Walsh. Oni właśnie wkrótce po przybyciu dowiedzieli się o losach relikwii Błogosławionego. Zwiedzili dokładnie Higieniczną Wystawę, ale ciała błogosławionego Andrzeja nie znaleźli. Tymczasem papież stanowczo zażądał oddania ciała Męczennika. Zbyt duże były zasługi Stolicy Apostolskiej, żeby dać odpowiedź negatywną. Władze sowieckie wyraziły zgodę pod warunkiem, że sam kierownik misji, ks.Walsh, odwiezie je do Rzymu. Po porozumieniu się z papieżem Walsh przyjął sowiecką propozycję. Dodano jeszcze warunek, żeby ciało Męczennika przewiezione zostało w największej tajemnicy, i nie przez Polskę.

Dnia 23 września 1923 roku księża Walsh i Gallagher odnaleźli relikwiarz błogosławionego Andrzeja na zapleczu muzeum, w lamusie wypełnionym zniszczonymi meblami, figurami woskowymi oraz innymi rupieciami. Starannie zabezpieczyli relikwiarz, włożyli go do wielkiej skrzyni, zamknęli na cztery zamki i zaopatrzyli pieczęciami Papieskiej Misji. Swoje pieczęcie przyłożyło także Centralne Biuro Celne. Kolejowym wozem cię-żarowym przewieziono relikwiarz z Moskwy do Odessy i w Odessie przeładowano na statek „Cziczerin”. W Konstantynopolu przeniesiono skrzynię z relikwiarzem na statek włoski „Carnaro”, odpływający do Brindisi 27 października. Do Rzymu przybyły relikwie w uroczystość Wszystkich Świętych 1923 roku, a następnego dnia umieszczono je w kaplicy św.Matyldy na Watykanie.

Dnia 4 grudnia tegoż roku przeprowadzono badanie tożsamości ciała Męczennika. Wysłuchano najpierw zeznania ks.Jana Rostworowskiego, który je oglądał w Połocku w 1917 roku. Następnie z jezuickiego kościoła del Gesu (Imienia Jezus) przywieziono część lewego ramienia, którą biskup Żyliński odciął w 1857 roku. Jak się okazało, doskonale pasowała do reszty ramienia. Z całą pewnością stwierdzono więc tożsamość ciała.

W maju 1924 roku papież Pius XI przekazał ciało jezuickiemu kościołowi del Gesu, w którym przez kilka dni odbywały się uroczystości będące wspaniałą manifestacją ku czci Męczennika. Uroczystości przeniesienia relikwii i liczne życiorysy błogosławionego, ukazujące się w języku włoskim, rozbudziły w Rzymie kult Męczennika. Wielu ludzi skupiało się u je-go ołtarza. Imponującemu rozwojowi kultu towarzyszyły liczne łaski. Nic więc dziwnego, że także w Wiecznym Mieście pomyślano o wznowieniu procesu. Pragnął tego cały naród polski już od dawna.

W znamiennym momencie zwrócono się do Stolicy Apostolskiej z prośbą o kanonizację błogosławionego Andrzeja. Gdy dopiero co wskrzeszone państwo polskie poczęło się umacniać wewnętrznie i ustalać swoje granice milionowa armia bolszewicka ruszyła na Warszawę. Wiadomo, że chodziło o przeszczepienie haseł rewolucyjnych do państw Europy Środkowej i Zachodniej. Wtedy właśnie obradujący w Częstochowie biskupi polscy wystosowali do papieża Benedykta XV gorącą prośbę o kanonizację błogosławionego Andrzeja i ogłoszeniem go patronem odradzającej się Polski. Dali wyraz przekonaniu, że jego opieka uchroni Polskę od zagłady i przyczyni się do umocnienia katolicyzmu. W tym duchu, po powrocie do Warszawy, zarządził kardynał Aleksander Kakowski odprawienie w dniach od 6 do 15 sierpnia 1920 roku nowenny do bł.Andrzeja Boboli w kościołach archidiecezji. W dniu 8 sierpnia we wspaniałej procesji na ulicach Warszawy - z relikwiami błogosławionego Andrzeja Boboli i błogosławionego Władysława z Gielniowa, patrona stolicy - wzięło udział około sto tysięcy osób. Modlono się przy wtórze dział walczących tuż pod Warszawą wojsk. W ostatnim dniu nowenny, 15 sierpnia armia polska odniosła wspaniałe zwycięstwo, zakończone niedługo potem całkowitym pogromem bolszewików. Odczytano to jako wyraźny znak wstawiennictwa błogosławionego. O kanonizację prosili mieszkańcy Polesia, błagali jezuici. Benedykt XV mógłby zadośćuczynić prośbom dopiero po stwierdzeniu przez kongregację dwóch nowych cudów. Dlatego dokładano starań, żeby kult bł.Andrzeja zatoczył jak największe kręgi i skłaniał ludzi wszystkich warstw spełecznych do modlitw za jego wstawiennictwem. Duże znaczenie w rozpowszechnianiu kultu miał artykuł ks.Jana Rostworowskiego „O kanonizację bł.Andrzeja Boboli,” opublikowany w 1927 roku w „Przeglądzie Powszechnym”. Pod jego wpływem biskup przemyski, Anatol Nowak, ogłosił płomienną odezwę do duchowieństwa swej diecezji, podając sposoby szerzenia kultu, a także uzasadniając znaczenie kanonizacji.

Na szczególne uznanie zasługuje działalność Wydawnictwa Księży Jezuitów w Krakowie, które wydrukowało i rozpowszechniło setki odezw, obrazów, obrazków, a także wiele artykułów o bł.Męczenniku, komunikatów o rozwoju jego kultu, sprawozdań z łask jemu przypisywanych. „Po wielu badaniach - spośród licznych łask i uzdrowień - Kongregacja Obrzędów wybrała dwa cudowne uzdrowienia pani Idy z Turnau w Kopeckiej z Krynicy i siostry Alojzy ze Zgromadzenia Służebniczek Niepokalanej Maryi Panny w Rzymie. Dnia 25 kwietnia 1937 roku w sali Książęcej w Watykanie odbyło się uroczyste odczytanie dekretu papieskiego o przyjętych cudach”. Oto ich opisy zawarte w dekrecie:

„Pierwsze cudowne uzdrowienie zdarzyło się w Krynicy, w archidiecezji krakowskiej, w dniu 3 września 1922 roku. Wdowa Ida Henryka Kopecka, z domu Turnau, licząca 46 lat, będąc dotknięta chorobą kości, poddała się kuracji promieniami Roentgena. Wskutek tego podległa ciężkim oparzeniom brzucha. Jedna z tych sparzelin miała rozmiary 15 i 12 centymetrów, druga była mniejsza. Z oparzelin tych utworzyły się wrzody cuchnące i ropiejące, które lekarze uznali za nieuleczalne, chociaż nie śmiertelne. Po przyłożeniu do ciała chorej cząstki relikwii błogosławionego Andrzeja Boboli i wezwaniu jego imienia, Ida Kopecka natychmiast wyzdrowiała tak, że poczuła się zdolna udzielać pomocy chorej siostrze i udać się do kościoła. Badanie brzucha przy pomocy lupy nie wykazało wrzodu, a pod dotykiem dłoni odczuwało się, że skóra na tym miejscu zamknęła się. Stwierdził to leczący ją lekarz przy zewnętrznym badaniu. Ten sam lekarz i doświadczeni wysłannicy Świętej Kongregacji osądzili, że przekracza to siły natury”. „Drugie uzdrowienie zdarzyło się w tutejszym mieście (w Rzymie) 30 grudnia 1933 roku. Siostra Alojza Dobrzyńska ze Zgromadzenia Służebniczek Niepokalanej Maryi Panny zachorowała przy objawach „pancreatis acuta” (owrzodzenie trzustki) i innych chorób. Lekarz opiekujący się chorą, eksperci wybrani przez Świętą Kongregację, zbierając się także razem, na podstawie wielu badań radiograficznych, stwierdzili, że nie mogłaby ina-czej być uzdrowiona, jak przy pomocy operacji chirurgicznej. Siostry zakonne i inne osoby podjęły gorące modły o uproszenie opieki błogosławionego Andrzeja. W dniu 22 grudnia choroba dosięgła kulminacyjnego punktu, lecz już dnia następnego tak się w ostrości nasilenia uspokoiła, że wszyscy eksperci zgadzają się w opinii, iż wówczas nastąpiło uzdrowienie”.

Wyżej opisane wydarzenia prof. Galimberti utrwalił na olbrzymich obrazach, które niesiono w czasie pochodu kanonizacyjnego w bazylice św.Piotra. W tejże bazylice w czasie kanonizacji wisiał obraz Galimbertiego przedstawiający męczeństwo św.Andrzeja Boboli. Kaci obcinają mu dłoń, a pierś przypiekają ogniem. Kanonizacja odbyła się w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego, 17 kwietnia 1938 roku.

Ustalono, że po kanonizacji relikwie wrócą do Polski. Sędziwy Papież, przebywający jako nuncjusz w Polsce w początkach jej niepodległości, fundator domu jezuitów na Rakowieckiej, zdecydowanie opowiedział się za tym, żeby św.Andrzej w stolicy patronował krajowi. Tak się też stało.

Dnia 8 czerwca 1938 roku - po piętnastu niemal latach obecności relikwii św.Andrzeja Boboli w Wiecznym Mieście ruszył triumfalny pochód Świętego do Polski. Droga triumfalnego pochodu św.Andrzeja Boboli przez Lublanę, Budapeszt, Bratysławę, Ostrawę, Piotrowce, aby od 11 czerwca kierować się przez Zebrzydowice, Dziedzice, Oświęcim, Kraków, Katowice, Poznań, Kalisz, Łódź do Warszawy.

Stolica powitała relikwie św.Andrzeja 17 czerwca 1938 roku. Byli obecni księża biskupi, ale także przedstawiciele sejmu i senatu, rządu i wojska. Prezydent Ignacy Mościcki złożył na trumnie z relikwiami, jako wotum, swój Krzyż Niepodległości z mieczami, „manifestując w ten sposób wiarę i przywiązanie do Kościoła katolickiego oraz kult dla nowego orędownika Polski przed Bogiem”. W Warszawie przez trzy dni trwały uroczystości, a po nich, 20 czerwca, relikwie przewieziono do kaplicy jezuitów przy ulicy Rakowieckiej, gdzie pozostały do wojny. Zaraz po jej rozpoczęciu, już 27 września, ciało św.Andrzeja rozpoczyna następną wędrówkę, gdyż w trosce o bezpieczeństwo relikwii postanowiono przenieść je z Rakowieckiej na Stare Miasto, do kościoła jezuitów przy ulicy Świętojańskiej. Trumnę z relikwiami św.Andrzeja ustawiono na ołtarzu Matki Bożej Łaskawej - Patronki Warszawy. Tu pozostały one przez długie lata niemieckiej okupacji. Dopiero wybuch bohaterskiego Powstania i walk na Starym Mieście stwarzały nowe zagrożenie. Sąsiadująca z kościołem Matki Bożej Łaskawej katedra św.Jana została objęta walką powstańczą. W drugiej połowie sierpnia 1944 roku powstańcy przenieśli relikwie na ul.Freta do kościoła dominikanów, gdzie pozostawały do roku 1945. W perspektywie nieustannych nalotów i ciągłego ostrzału artyleryjskiego postanowiono zabezpieczyć relikwie i złożyć w podziemiach kościoła. Tam też przetrwały one upadek Powstania Warszawskiego i doczekały zakończenia wojny.

Po zajęciu przez wojska Sowieckie zniszczonej Warszawy w 1945 r. relikwie św.Andrzeja zostały wydobyte z podziemi i przewiezione do kaplicy na Mokotowie. Przewożono je oczywiście „jako zwłoki jednego z księży”, za pisemnym pozwoleniem Prokuratora Wojskowego 8 Dywizji Piechoty wydanym z datą 7 lutego 1945 roku. I tę datę, jak zauważa ks.Julian Piskorek, „można uważać za dzień powrotu św.Andrzeja na Rakowiecką”. Według relacji ks.proboszcza Waleriana Holaka, podanej tu bez retuszu stylistycznego, „...trumnę umieszczono w jednym z ocalałych pokoi. Przychodzili do niej wierni, modlili się i składali kwiaty. Po odrestaurowaniu halu zbudowano prowizoryczny ołtarz na drzwiach prowadzących do kaplicy i na nim postawiono trumnę z relikwiami. Po odnowieniu kaplicy, spalonej w czasie Powstania Warszawskiego, poświęcił ojciec prowincjał Życzkowski 31 lipca 1045 roku kaplicę i ołtarz odbudowany, a ojcowie na ramionach przenieśli trumnę św.Andrzeja do kaplicy i położyli ją na głównym ołtarzu”.

Potem została umieszczona pod ołtarzem. Od 13 maja 1989 roku znajduje się w krypcie nowo pobudowanego Sanktuarium Świętego Andrzeja Boboli.