Konferencja 4

KONFERENCJA CZWARTA

Formacja, początki działania i trzecia probacja.

Wraz ze złożeniem ślubów zakończył się dlań okres nowicjatu. Andrzej stał się tak zwanym scholastykiem (tytuł zakonny u jezuitów). Miał rozpocząć znów nauki. Pożegnał zatem pełen drogich wspomnień dom nowicjatu, by się przenieść do innego, pobliskiego kolegium akademickiego przy kościele świętego Jana w Wilnie.

Czekały go mozolne studia filozofii i teologii. Egzamin z całości filozofii zdał w miarę dobrze, co uprawniało do podjęcia studiów teologicznych. Nie został jednak dopuszczony do publicznej obrony tez filozoficznych w celu uzyskania stopnia magistra. „W ciągu roku szkolnego, tuż przed świętami Bożego Narodzenia spotkało Andrzeja wielkie szczęście, gdyż dnia 21-go grudnia 1613 roku otrzymał on w przepięknej kaplicy świętego Kazimierza w katedrze wileńskiej, z rąk biskupa sufragana Abrahama Wojny tonsurę i mniejsze święcenia akolity, egzorcysty, lektora i ostiariusza, dzięki czemu zdobył w Kościele stopień kleryka niższych święceń.”

W Towarzystwie Jezusowym panował zwyczaj, że po ukończeniu studiów filozoficznych posyłano kleryków do kolegiów, żeby odbywali tam praktyki pedagogiczno-dydaktyczne. W Polsce - gdzie było wiele szkół, a brakowało sił nauczycielskich - zwyczaj ten z reguły respektowano. Rok szkolny 1616/17 spędził Andrzej w Braniewie, stolicy Warmii, gdzie - dzięki staraniom Hozjusza - jezuici otworzyli pierwsze na ziemiach polskich kolegium. Pełnił tam obowiązki nauczyciela klasy gramatyki. „Bobola przez ten cały rok pracował z nakładem wszystkich sił, z wielką gorliwością, z wielkim zapałem i duchem pobożności, oraz niezwykłym zbudowaniem wszystkich.”

Widocznie dobrze wypadła roczna próba, skoro w roku 1617 prowincjał skierował go do Pułtuska w charakterze nauczyciela trzeciej klasy humanistycznej, zwaną syntaksą.

Kiedy dwuletni okres pracy nauczycielskiej dobiegł do końca, rozpoczął studia teologiczne. W czerwcu 1619 roku zdał egzamin z przedmiotów obowiązujących na pierwszym roku. Na egzaminie po drugim roku trzej profesorowie ocenili wyniki pracy Boboli jako bardzo dobre, jeden uznał je za dobre. Decydujący był egzamin po trzecim roku teologii. Od niego zależała możliwość kontynuowania studium teologii na kursie wyższym. Egzamin w dniu 14 maja 1621 roku wypadł pozytywnie. Trzej profesorowie dali oceny bardzo dobre, dwaj dobre. Większością głosów czterech do jednego nie dopuszczono jednak Andrzeja do obrony tez teologicznych, dzięki której mógłby zyskać stopień licencjata teologii i ewentualnie rozpocząć karierę naukową.

W czasie studiów teologicznych rodzina Andrzeja podjęła starania o przeniesienie go z Prowincji Litewskiej zakonu do Prowincji Polskiej. Nie zachowały się listy Bobolów, w których przedstawiali zapewne motywy swych starań. Ocalały natomiast dwa listy generała zakonu Mutiusa Vitelleschi, z dnia 31 lipca 1621 roku, zawierające te samą treść. Jeden był adresowany do kanonika krakowskiego Kacpra, najprawdopodobniej stryjecznego brata Andrzeja, drugi do rodzonego brata, podkomorzego ziemi przemyskiej, Wojciecha Boboli. Z listów generała wynika, że ówcześni jezuici darzyli Bobolów wielką życzliwością. Przełożony generalny zgodził się na przeniesienie, wydał odpowiednie polecenia, które niżsi przełożeni niewątpliwie wykonaliby, a mimo to Andrzej pozostał do śmierci w Prowincji Litewskiej.

Prawdopodobnie więc sam Andrzej prosił, by go nie przenosić...”Może to uczynił z pobudek umartwienia... Może miał jakieś wielkie plany, i bał się, by owo przeniesienie nie stanęło w poprzek ich wykonaniu, nie utrudniło pracy na większą chwałę Bożą... Nie wiadomo.”

Rok akademicki 1621/22 obfitował w bardzo ważne dla Andrzeja wydarzenia. Był on studentem czwartego roku teologii Akademii Wileńskiej. W końcu, ubogacony intelektualną zdolnością rozumowania, umocniony świadomością zasad wiary i tradycji Kościoła Andrzej Bobola doczekał się dnia swoich kapłańskich święceń. „Dnia l8 grudnia 1621 roku otrzymał święcenia subdiakonatu, wkrótce potem diakonatu. Dnia 12 marca 1622 roku Ojciec Andrzej otrzymuje władzę sprawowania Eucharystii, głoszenia słowa Bożego i odpuszczania grzechów w Imię Chrystusa. Uroczystość ta zbiegła się szczęśliwie z kanonizacją Założyciela zakonu Towarzystwa Jezusowego, świętego Ignacego Loyoli i świętego Franciszka Ksawerego - pierwszego misjonarza w Indiach.” W tym samym dniu w Wilnie biskup Eustachy Wołowicz wyświęcił Andrzeja na kapłana.

Marzenie stało się faktem. Odtąd na głos jego, sprawującego ofiarę Mszy świętej, Bóg będzie zstępował na ołtarz; jako kaznodzieja, spowiednik i szafarz Sakramentów świętych będzie narzędziem Boga w działaniu na dusze ludzkie, będzie im pociechą i pokrzepieniem w trudach i smutkach życia, oraz przewodnikiem wskazującym drogę zbawienia.

Wkrótce po tym radosnym niewątpliwie przeżyciu przyszło jednak bolesne doświadczenie. Dnia 26 lipca 1622 roku przystąpił Bobola do egzaminu ad gradum - z całości nauk filozoficznych i teologicznych - który to egzamin w Towarzystwie Jezusowym bardzo poważnie traktowano. Miał on stanowić ukoronowanie siedmioletnich studiów. Egzamin wypadł po prostu fatalnie. Tylko jeden profesor uznał wiedzę Andrzeja za wystarczającą. Trzej inni wydali opinię zdecydowanie negatywną. To jeszcze jedna zagadka w życiu Boboli.

„Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo...” Święty Andrzej Bobola był misjonarzem, głosicielem Syna Bożego. Trzeba pamiętać, że Bóg tych, którzy podejmują się takiej posługi, pragnie uczynić, i uczyni swoim Słowem. Cały człowiek jest wtedy tymże Słowem. Ludzkie ciało i dusza, słowa i czyny, myśli i pragnienia i uczucia, wszystko staje się rzeczywistością objawiającą niewidzialne Słowo Boże. Tak również stało się w wypadku świętego Andrzeja.

Konstytucje Towarzystwa Jezusowego zobowiązują kapłanów - po ukończeniu studiów, a przed ostatecznym związaniem się z zakonem przez publiczne śluby - do odbycia tak zwanej trzeciej probacji, trwającej mniej więcej rok. Chodzi bowiem o to, żeby podbudować gorliwość, jeżeli ona osłabła w czasie wyczerpujących studiów, zadbać o wyrobienie woli i świętość osobistą, przygotować się do pracy duszpasterskiej czy innych zadań.

W dniu 1 września 1622 roku Andrzej rozpoczął taką probację w Nieświeżu, pod kierunkiem instruktora Filipa Frisiusa, doktora teologii, człowieka cieszącego się wielką powagą w zakonie. Tenże instruktor - podobnie zresztą jak rektor i minister domu - pod koniec roku próby napisał opinię, która na szczęście zachowała się i stanowi ważne źródło naszej wiedzy o Andrzeju. Z opinii tej wynika, że Bobola odbył wszystkie przepisane próby. „Miesięczne rekolekcje odprawił z pożytkiem, dzięki temu, że przykładał się do nich z wielkim wysiłkiem woli. W pracach służebnych w kuchni, wykazał duży stopień uległości i świecił dobrym przykładem. Pielgrzymkę żebraczą odbył z całą gotowością, ku zbudowaniu ludzi i bez uszczerbku na zdrowiu. Do nauczania prostaczków katechizmu zabrał się z średnim zapałem, z wielką zaś gorliwością i zadowoleniem słuchaczy pracował na misji ludowej.”

W ciągu całego roku wykazał wiele energii i pasji w pracy nad wykorzenieniem wad i zdobywaniem cnót potrzebnych w życiu kapłana - jezuity. Instruktor zanotował przede wszystkim wzrost miłości bliźniego, prostoty i otwartości w postępowaniu, umiłowania ubóstwa i przywiązania do zakonu. Pozytywnie ocenił jego ducha modlitwy, pokorę, posłuszeństwo, skromność i zachowanie reguł. Ale osądził, że pod tymi względami Andrzej nie wybił się ponad przeciętność.

Jakie braki zauważył instruktor? Otóż łatwe wybuchy zniecierpliwienia, ledwie przeciętne opanowanie strony uczuciowej, zbyt silne jeszcze odzywanie się zmysłowości, przejawiającej się zapewne w upodobaniu do nadmiernego jedzenia i picia, co charakteryzowało ówczesną szlachtę polską. Minister domu, Rudziński, wskazał ponadto „na zbyt słabe panowanie nad językiem, objawiające się przez przekraczanie przepisanego w kolegium i zakrystii milczenia, oraz na mały stopieńobojętności względem rozporządzeń przełożonych.”Andrzej zdradził na przykład przygnębienie w chwili, gdy otrzymał nakaz pozostania w Nieświeżu na rok 1623/24. Mimo to rektor kolegium, Alandus, uznał go za jednego z najlepszych członków probacji.

„Już od dawna dostrzeżono w nim obok wielkich zalet wewnętrznych także i nieprzeciętny talent kaznodziejski wraz z umiejętnością obcowania z ludźmi. Postanowiono go zatem skierować zgodnie z jego uzdolnieniami.” Zostaje mianowany rektorem kościoła w Nieświeżu. Łączył się z tym stanowiskiem obowiązek czuwania nad pracą w kościele, dbałość o ozdobę świątyni i o wystawność nabożeństw. Zarazem powierzono mu jeszcze opiekę nad biednymi. Ze szczególnym zamiłowaniem oddawał się o.Bobola misjom ludowym. To było jego ulubione zajęcie a okolice Nieświeża były tak bardzo zaniedbane pod względem religijnym!