Rozdział III

WNIOSKI I ROZWIĄZANIE TRUDNOŚCI

 

  1. Wnioski

 

Z powyższego przeglądu zmiennych części Mszy św. wynika, że idea miłosierdzia Bożego dominuje w ciągu całego roku liturgicznego. Kościół, Oblubienica Chrystusowa, przy każdej okazji wkłada w usta sług ołtarza wołanie do Boga miłosiernego, aby pobudzić wiernych do ufności i uwielbienia Stwórcy, Odkupiciela i Uświęciciela w tej głównej doskonałości. Ale gdy w czasach pozawielkanocnych Kościół błaga Boga o miłosierdzie, wołając z Psalmistą przy „Asperges”: „Zmiłuj się nade mną według wielkiego miłosierdzia Twego i wedle mnóstwa zmiłowań Twoich zgładź nieprawość moją” (Ps. 50, 3), w czasie wielkanocnym, zaczynając od Wielkiej Soboty, aż do soboty przed Trójcą Św. włącznie, już nie tyle prosi, ile wielbi Boga w tej Jego doskonałości. Charakterystyczną cechą tego uwielbienia jest wiersz Psalmu 106, względnie Psalmu 117: „Wysławiajcie Pana, bo dobry, bo na wieki miłosierdzie Jego” (Ps. 106, 1; Ps. 117, 1), który często powtarza się we Mszy św. i przy pokropieniu.

Liturgia Niedzieli Przewodniej jest w tym czasie liturgicznym punktem kulminacyjnym uwielbienia Boga w miłosierdziu, jakie spływa na ludzkość głównie w sakramentach chrztu, pokuty i Ołtarza. Dowodzą tego części zmienne Mszy św. tej niedzieli, a mianowicie Introit, w którym mówi się o chrzcie i Eucharystii; Ewangelia, głosząca ustanowienie sakramentu pokuty, oraz Lekcja, w której słowa: „Trójca wydaje świadectwo na ziemi: Duch, woda i krew” (I J. 5, 8), bardzo wyraźnie odnoszą się — jak to wykazaliśmy — do tych sakramentów, świadczących ustawicznie o nieskończonym miłosierdziu Bożym. Jeżeli zwrócimy uwagę na tradycyjną nazwę tej niedzieli — „Niedziela Biała” (Dominica in Albis) oraz na to, że w starożytności w tym dniu przeważnie neofici przystępowali uroczyście do Komunii św. (co się praktykuje w wielu miejscach po dziś dzień), będziemy mogli powiedzieć, że Bóg jako Autor liturgii od wieków przewidział ten dzień na uwielbienie Najmiłosierniejszego Zbawiciela.

 

  1. Konieczność ujawnienia ducha liturgii Niedzieli Przewodniej

 

Liturgia jest obliczem Kościoła, któremu winno odpowiadać wewnętrzne usposobienie jego członków. To zaś usposobienie zależne jest od zewnętrznych oddziaływań przez odpowiednie kazania, śpiewy i obrzędy. Dlatego kult Najmiłosierniejszego Zbawiciela w Niedzielę Przewodnią nie powinien być ukryty w zmiennych częściach Mszy św. w języku łacińskim, ale winien on znaleźć wyraz w kazaniach, modlitwach, śpiewach i zewnętrznych uroczystościach, których konieczność wprost narzuca się w czasach dzisiejszych. Dzisiaj bowiem ludzkość odwraca się od Boga, grzechy coraz bardziej się mnożą, głos krwi niewinnie mordowanych i krzywdzonych wyznawców Chrystusa woła o pomstę, o wymierzenie sprawiedliwości oprawcom, którzy znowu wskutek nadmiaru zbrodni boją się myśleć o Bogu sprawiedliwym i dlatego wolą szerzyć bezbożnictwo.

Otóż idea miłosierdzia Bożego, ujawniona w uroczystości Najmiłosierniejszego Zbawiciela w Niedzielę Przewodnią, zwróci ich uwagę na możliwość uzyskania przebaczenia, wleje ufność w ich zrozpaczone sumienie i w taki sposób spowoduje powrót zbłąkanych do owczarni Chrystusowej. Jednocześnie wpłynie ta idea na wiernych i pobudzi ich do wytrwałości i większej ufności, do wytężenia sił swoich w celu złączenia wszystkich narodów w bratniej miłości — w jednej wspólnej owczarni pod jednym Pasterzem.

Obecnie wielu chrześcijan należy do Kościoła tylko zewnętrznie, a w praktyce nie stwierdza swej przynależności do niego: całymi latami nie przystępują do sakramentów świętych, w dnie świąteczne nie uczestniczą we Mszy św., a nawet już nie chrzczą swych dzieci. Często ta obojętność wypływa nie ze złej woli, ale z braku uświadomienia doniosłości łask miłosierdzia Bożego, płynących z sakramentów chrztu, pokuty i Eucharystii. Ponieważ liturgia Niedzieli Białej — jak o tym była mowa wyżej — mocno uwypukla nieskończone miłosierdzie Boże w tych sakramentach, przeto podkreślenie tych łask w Niedzielę Białą niewątpliwie przyczyniłoby się do ożywienia życia religijnego u ludzi oziębłych i obojętnych.

 

  1. Symbole Miłosierdzia Bożego

 

Symbolem miłosierdzia Bożego, ujawnionego w najwyższym stopniu w Odkupieniu, jest woda i krew, które wypłynęły z otwartego włócznią boku Pana Jezusa na krzyżu 1. Ta prawda została poglądowo przedstawiona na obrazie, przedstawiającym Pana Jezusa w momencie ukazania się Jego Apostołom w dniu Zmartwychwstania wieczorem ze słowami: „Pokój wam!” i ustanowienia sakramentu pokuty (J. 20, 19 nn.). Chrystus w białej szacie przepasanej pasem wchodzi do wieczernika przez drzwi zamknięte, spoglądając ku dołowi na Apostołów, według wschodniego zwyczaju spoczywających wokół stołu na niskich tapczanach; prawą ręką podniesioną do wysokości ramienia błogosławi, a lewą uchyla szatę w okolicy Serca (niewidzialnego), skąd wychodzą dwa promienie (na prawo od widza blady, a na lewo czerwony). Promienie te symbolizują wodę i krew, jakie wypłynęły z boku Zbawiciela po otwarciu go włócznią na krzyżu (J. 19, 34). Ojcowie i Doktorowie Kościoła widzą w tej wodzie i krwi symbol Kościoła rodzącego się z boku zmarłego Chrystusa, jak Ewa powstała z boku śpiącego Adama, wraz z sakramentami oczyszczającymi duszę (chrzest i pokuta, oznaczone przez promień blady), jak i życiodajnymi (sakrament Ołtarza i inne, oznaczone przez promień czerwony). 2

*

*   *

W czasie ostatniej wojny bardzo się rozpowszechniły modlitwy i obrazy miłosiernego Chrystusa, malowane przez różnych artystów pod wpływem przeżyć siostry Faustyny Kowalskiej ze Zgromadzenia SS. Matki Boskiej Miłosierdzia. Obrazy te nie odpowiadają często wymogom sztuki kościelnej i nie posiadają żadnej historycznej podobizny Chrystusa. Każdy artysta przedstawia go na swój sposób, zależnie od talentu i wymogów sztuki malarskiej. Prawdziwa wartość obrazu leży nie tyle w zestawie kolorów, ile w wielkości Bożej łaski. W roku 1954 w Krakowie urządzono konkurs na obraz Najmiłosierniejszego Odkupiciela w momencie ukazania się Jego Apostołom w Wieczerniku w dniu Zmartwychwstania i ustanowienia sakramentu pokuty (J. 20, 19 nn.). Artystyczna Komisja Arcybiskupia w Krakowie pod przewodnictwem J. E. Biskupa Stanisława Rosponda, sufragana krakowskiego, dn. 2. IX. 1954 r. wybrała obraz art. mal. prof. Ludomira Sleńdzińskiego, co dn. 3. IX. 1954 r. potwierdziła Artystyczna Komisja Biskupia w Przemyślu, a dn. 5. X. 1954 r. zaakceptowała Komisja Główna Episkopatu Polski w Warszawie. 3

Tymczasem dnia 6. III 1959 r. w Osservatore Romano ukazała się „Notificatio S. Officii”, zalecająca wielką roztropność w szerzeniu kultu Miłosierdzia „według formuły S. Faustyny”. Obraz Najmiłosierniejszego Zbawiciela, zaaprobowany przez Główną Komisję Episkopatu, jako oparty na Ewangelii, a nie na objawieniu prywatnym, nie wydaje się podlegać temu zakazowi i dlatego pozostał w świątyniach. Powód tej Notyfikacji Św. Officium nie jest dostatecznie znany. Od pewnego jednak czasu patrzy się na całość sprawy już inaczej, szczególnie po II Soborze Watykańskim. W Konstytucji „O Kościele” (nr 34 i 35) orzekł on, że wierni również uczestniczą w funkcjach kapłańskich Chrystusa. Bóg może użyczyć wiernym szczególnych łask, tzw. charyzmatów dla dobra całego Ludu Bożego. Ta prawda, przez Sobór Watykański II przypomniana, rzuca zupełnie nowe światło na posłannictwo siostry Faustyny Kowalskiej, której proces beatyfikacyjny jest w toku.

1 AAS, XXXXVIII, 1956, str. 333; S.T., III, q. 66, a. 3.

2 S. Augustinus, „Sermo 259 in Dom. in Albis”, Migne, PL., 35, 1196.

  1. Brunonis ep. Signensis, „Homilia in Dom. in Albis”, Migne, P.L., 165, 291.
  2. Rabani Mauri arch. „Homilia in Dom. in. Albis”, Migne, P.L., 110, 291.

Rudolphi Ardentis „Homilia in Domin. in Albis”, Mignę, P.L., 155, 1863.

S.T., III, q. 62, a. 5, c. etc.

3 Ocena obrazu L. Sleńdzińskiego przez Artystyczną Komisję Arcybiskupią w Krakowie dnia 2. IX. 1954 r. tak brzmi:

  1. a) Pod względem artystycznym obraz stoi na wysokim poziomie i nie budzi żadnych zastrzeżeń.
  2. b) Pod względem dogmatycznym jest zgodny z nauką i przepisami Kościoła.
  3. c) Pod względem liturgicznym odpowiada wymaganiom i nawiązuje do liturgii Niedzieli Przewodniej oraz nie budzi zastrzeżeń i wątpliwości, które nasuwają dotychczasowe tego typu obrazy.

(—) + Stanisław Rospond, Biskup Sufragan Krakowski, Przewodniczący.

(—) Ks. Dr Tadeusz Kruszyński, Dziekan Wydziału Teologicznego U.J. Prof. Historii Sztuki.

(—) Dr Adam Bochnak, Dziekan Wydziału Humanistycznego U.J. i Prof. Historii Sztuki.

(—) Ks. Kazimierz Figlewicz, Kustosz Katedry na Wawelu.

(_) Ks. Władysław Lutecki, Konserwator Muzeum i Przewodniczący Art. Komisji Biskupiej w Przemyślu — 3. IX. 1954.

 

*

*   *

  1. Potrzeba uroczystości Najmiłosierniejszego Zbawiciela

Wielkie idee objawione przez Boga znajdują swój wyraz nie tylko w obrazach świętych, ale przede wszystkim w uroczystościach, które Kościół ustanawia dla ich uczczenia. Dlatego idea miłosierdzia Bożego, którą zarówno Pismo św., jak i liturgia tak wyróżnia spośród innych doskonałości Bożych, winna znaleźć swój wyraz w formie uroczystości Najmiłosierniejszego Zbawiciela, na którą najodpowiedniejszym dniem jest niedziela pierwsza po Wielkanocy, czyli Niedziela Przewodnia. Wskazuje na to duch liturgii tej niedzieli, niepotrzebującej żadnych zmian liturgicznych, a tylko głębszego wniknięcia w myśl Autora liturgii, który przeznaczył ten dzień na uwielbienie Boga w miłosierdziu, jakie objawia się głównie w sakramentach chrztu, pokuty i Ołtarza, dziś niestety, niedocenianych i przez wielu zaniedbywanych.

Ta uroczystość nie wprowadza żadnych zmian w cyklu liturgicznym, a tylko rozwija to, co było w liturgii, uwypukla i poglądowo przedstawia to, o czym obszernie pisali Ojcowie Kościoła, a czego dziś domaga się nędza ludzka. Żadna inna doskonałość Boża nie pobudza w takim stopniu grzeszników do poprawy, niewiernych do na wrócenia, oziębłych i stygnących do gorliwości, a rozpaczających do ufności, jak nieskończone miłosierdzie Boże. Na wielu ludzi świętość, potęga i sprawiedliwość Boża działają jakby hamująco, albowiem czują się bardzo nędznymi i słabymi oraz niegodnymi służby Bożej. Natomiast wspomnienie na miłosierdzie Boże pobudza ich do pracy zarówno nad sobą jak i nad innymi, ożywia wielkoduszność do ofiar oraz męstwo do walki o Królestwo Boże.

Jakże tedy szerokie perspektywy otwiera nam nabożeństwo do miłosierdzia Bożego! Jak ono jest dostosowane do czasów obecnych, w których cała ludzkość odczuwa swoją nędzę! Jak ono pociąga i trafia do przekonania duszom nawet najbardziej oziębłym! Z jaką błyskawiczną szybkością ogarnia całe kraje i narody! Daje im bowiem balsam kojący na rany ich dusz; umożliwia uczczenie tego, w czym Bóg pragnie być czczony i wielbiony; leczy duchowo człowieka, społeczeństwa i narody, które się z tym nabożeństwem zetknęły. Biorąc pod uwagę to wszystko, można twierdzić z całą pewnością, że jest to jedyny ratunek dla ginącej ludzkości i że ta ludzkość nie zazna uspokojenia, dopóki nie zwróci się z ufnością do miłosierdzia Bożego, czyli do Najmiłosierniejszego Odkupiciela przez uwielbienie Go w Niedzielę Przewodnią.

Są jednak i trudności przy urzeczywistnieniu tych myśli. Nad ich rozwiązaniem teraz pokrótce się zastanowimy.

 

  1. Trudności

 

  1. Kult Serca Jezusowego a kult Najmiłosierniejszego Zbawiciela

 

Istnieją ludzie z góry uprzedzeni do wszelkiej nowości, toteż chcieliby oni widzieć Kościół jak ciało bez duszy, które całą swą doskonałość otrzymało od początku i winnoby w niej skostniałe pozostać. Wszystko więc co w ciągu wieków powstało, czy to w zakresie dogmatu, czy też pobożności, było zawsze w ich oczach wybujałością, a nawet zepsuciem. Tymczasem Kościół jest organizmem żywym i jak każdy organizm, rozwija się i udoskonala. Wprawdzie skarb Objawienia ze śmiercią ostatniego Apostoła został zamknięty, lecz wiele prawd, zawartych w Objawieniu, znajduje się w nim tylko w zawiązku i konkretne ich sformułowanie dokonuje się z wolna, w ciągu wieków, z pewnością pod naciskiem i kierownictwem Ducha Św., co wyraźnie pod kreślił ostatni Sobór Watykański.

Dusza Pana Jezusa od pierwszej chwili wcielenia posiadała wszystkie skarby wiedzy i mądrości Bożej, lecz na zewnątrz ukazywały się one zwolna i stopniowo: w miarę jak Jezus wzrastał, rosły objawy wiedzy i mądrości i ujawniały się Jego cnoty. Podobnie dzieje się w Mistycznym Ciele Chrystusa, Kościele. Znajdujemy np. w Piśmie św. prawdę objawioną, że „Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo… Słowo stało się ciałem” (J. 1, 1 i 14), ale było to tylko nasionko, z którego w Kościele, po kilku wiekach rozwinęła się nauka, że Pan Jezus miał jedną Osobę Boską, a dwie odrębne natury, dwie wole i dwa odrębne działania. To samo można powiedzieć o tytule Bożej Rodzicielki, o Jej Niepokalanym Poczęciu, Wniebowzięciu itp. Nie są to jakieś zupełnie nowe prawdy, lecz są to wyjaśnienia, rozwinięcia i określenia prawd objawionych.

To samo stosuje się do nabożeństw, których nie można uważać za nowość, lecz za konsekwencje płynące z działalności żywego Kościoła. Skoro Kościół pozwoli na nabożeństwo prywatne lub poleci publiczne, winniśmy je z radością przyjąć i pomóc w jego rozszerzaniu. Kto postępuje inaczej, ten nie myśli tak, jak Kościół (non „sentit cum Ecclesia”). Takiego czucia nie mieli ci, którzy tak usilnie sprzeciwiali się kultowi Serca Pana Jezusa, że odwlekli jego zatwierdzenie na dwieście prawie lat. Podobnie postępują teraz z kultem Miłosierdzia Bożego ci, którzy utrzymują, że jest on zbyteczny, albowiem zawiera się już w kulcie Serca Jezusowego, lub że jest nawet szkodliwy, jako rywalizujący z tym ostatnim. Pożyteczną tedy będzie rzeczą poznać stosunek wzajemny tych obu kultów.

W każdym kulcie rozróżniamy przedmiot materialny bliższy i dalszy, przedmiot formalny, oraz cel, do którego dany kult zmierza. Zbyteczny jest ten kult, którego przedmiot materialny bliższy, przedmiot formalny i cel mieści się już w innym kulcie ustalonym. Przedmiot dalszy może być podobny, a nawet wspólny. Ostatecznie przedmiotem dalszym wszystkich kultów jest Bóg w Trójcy Przenajświętszej Jedyny. Jeżeli tedy przedmiot bliższy materialny, przedmiot formalny i cel kultu miłosierdzia Bożego mieści się w kulcie Serca Jezusowego, ten pierwszy będzie rzeczywiście zbyteczny.

Otóż bliższym przedmiotem materialnym w kulcie Serca Jezusowego jest żywe Serce Pana Jezusa, utworzone z ciała i złączone nierozdzielnie z Bóstwem Drugiej Osoby Boskiej — ze Słowem Przedwiecznym. To Najświętsze Serce było przebite na krzyżu i pozostaje razem z Bóstwem w Eucharystii. Wierni adorują Serce Pana Jezusa samo w sobie, to jest jako Serce, pałające miłością ku ludziom, a równocześnie głęboko zasmucone z powodu zniewag, jakimi ludzie je napawają. Jego wezwanie do miłowania Go staje się wezwaniem do współczucia, wynagrodzenia, przeproszenia i zadośćuczynienia i to jest właśnie głównym celem tego kultu. Można upatrywać w nim i inne cele, ale one będą tylko celami drugorzędnymi i przygodnymi.

W kulcie Najmiłosierniejszego Zbawiciela, bliższym przedmiotem materialnym jest Krew i woda, które wypłynęły z przebitego boku Zbawiciela na krzyżu, a które są oznaczone na obrazie Najmiłosierniejszego Zbawcy przez promienie czerwony i blady. Symbolizują one — jak to widzieliśmy — Kościół, rodzący się z boku umarłego na krzyżu Zbawiciela, z sakramentami oczyszczającymi duszę (chrzest i pokuta — promień blady) i życiodajnymi (Sakrament Ołtarza i inne, których symbolem jest Krew — promień czerwony). Obraz ten bardzo harmonizuje z liturgią Niedzieli Przewodniej i ją poglądowo wyjaśnia. A więc przedmiot bliższy materialny w tym kulcie jest zupełnie inny, niż w kulcie Serca Jezusowego.

 

*

*   *

Ale czy ta woda i Krew są bezpośrednio złączone z Bóstwem Chrystusa i czy mogą być przedmiotem materialnym czci Bożej, jak np. Najświętsze Serce Pana Jezusa?

Według opinii teologów bezpośrednio z Bóstwem są złączone tylko te części ciała Chrystusa, które stanowią Jego naturę ludzką. (Inne części jak łzy, pot itp., które z ciałem Chrystusa łączą się pośrednio, nie są w jedności hypostatycznej ze Słowem Przedwiecznym). Nie ma wątpliwości, że najdroższa Krew Zbawiciela jest w jedności osobowej z Jego Bóstwem i dlatego zasługuje na uwielbienie w kulcie adoracji. Dowodem tego jest Uroczystość Krwi Przenajświętszej 1 lipca, litania do tejże Krwi, ostatnio zaaprobowana do publicznego odmawiania. Co się tyczy wody, która wypłynęła z boku Chrystusa, u niektórych powstają wątpliwości, czy ona może być przedmiotem kultu adoracji.

Najnowsze badania medycyny stwierdzają, że woda owa jest żętycą „serum”, jaka się zawsze znajduje w osierdziu. W tym wypadku woda owa byłaby bezpośrednio złączona z ciałem Chrystusa i jako pozostająca w jedności hypostatycznej z Jego Bóstwem, mogłaby być przedmiotem czci. Ponieważ Kościół z reguły w uwielbieniu Chrystusa ma na względzie całe Jego człowieczeństwo i bez poważnych racji od tej zasady nie odstępuje, nie mielibyśmy pewności, czy ta woda razem z Krwią Zbawiciela mogłaby być przedmiotem kultu, zanim Stolica Apostolska nie wypowie się w tej materii.

Mamy w liturgii Kościoła świadectwa, że kult tej wody już istnieje. Oto przy pokropieniu wodą święconą w czasie wielkanocnym celebrans śpiewa: „Widziałem wodę”, a chór kontynuuje: „wychodzącą z prawego boku świątyni, alleluja, alleluja, a wszyscy, których ta woda dosięgła, zostali zbawieni i mówić będą: alleluja, alleluja”… W brewiarzu, w hymnie na Jutrznię, w czasie wielkanocnym, obok Krwi wielbi się i wodę z boku Chrystusa, jako znak odkupienia: „Który jako Pasterz odwieczny myjesz trzodę wodą chrztu: to jest kąpiel dusz, to jest grób grzechów”. Podobnie śpiewamy w hymnie Eucharystycznym: „Witaj prawdziwe Ciało, zrodzone z Maryi Dziewicy, z którego boku przeszytego wypłynęła woda i krew”. Wreszcie w Westchnieniach św. Ignacego do Najmiłosierniejszego Zbawiciela, zaopatrzonych w odpusty, jakie się znajdują w Brewiarzu wśród modlitw po Mszy św., czytamy: „Krwi Chrystusowa, pokrzep mię! Wodo z boku Chrystusa, obmyj mię”.

Co do podstaw tego kultu jedni sądzą, że owa woda stanowi część składową ciała Chrystusa i że za taką uważa ją Duch Św. w Ewangelii św. Jana i w I – szym jego liście: „A jeden z żołnierzy włócznią otworzył bok jego, a natychmiast wypłynęła krew i woda. A ten, który widział, dał świadectwo i prawdziwe jest jego świadectwo” (J. 19, 34 – 35). „Jest to ten sam Jezus Chrystus, który przyszedł przez wodę i przez krew, nie w wodzie tylko, ale w wodzie i we krwi… I Trójca wydaje świadectwo na ziemi: duch, woda i krew, a Trójca ta jednym jest” (I J. 5, 6 i 8). Te słowa umieszczone zostały z natchnienia Ducha Św., aby specjalnie i łatwo można było Wodzie tej obok Krwi cześć oddawać. Dlatego jedna i druga może być przedmiotem kultu.

Inni znowu wprost twierdzą, że kult wody, jaka wypłynęła z boku Chrystusa, jest możliwy z powodu jej istotnej łączności z człowieczeństwem Odkupiciela. W jednym i drugim wypadku kult krwi i wody, jaka wypłynęła z boku Najmiłosierniejszego Zbawiciela, jest dopuszczalny i one mogą być przedmiotem materialnym w kulcie Miłosierdzia Bożego, czyli Najmiłosierniejszego Odkupiciela. 4

4 Franciscus Diekamp, O.P. „Theologiae Dogmaticae manuale”, Parisiis, 1950 r. II, 253 – 255.

Dr Petrus Parente: „De Verbo Incarnato”, Romae 1946, p. 110.

Pierre Barbet: „La Passion de N.S. Jésus – Christ selon la chirurgie” Issoudun, France, 1950.

 

*

*   *

Przedmiotem formalnym w kulcie Serca Jezusowego czyli motywem tego kultu jest miłość Zbawiciela ku rodzajowi ludzkiemu, nie wykluczając Jego miłości ku Ojcu. Miłość Pana Jezusa ku nam jest Boska i ludzka. Stąd Serce Jezusowe można uważać za symbol Jego potrójnej miłości ku nam: 1) Boskiej, 2) ludzkiej duchowej, 3) ludzkiej zmysłowej. To Serce nie jest jednak obrazem formalnym, czyli znakiem doskonałym miłości Boskiej Słowa Przedwiecznego ku ludziom, a tylko jak gdyby jej śladem — „quasi vestigium”. Żaden bowiem obraz nie jest w stanie przedstawić istoty tej nieskończonej „miłości miłosiernej”, jak ją nazywa Pius XII w Encyklice „Haurietis aquas” 5. Stąd wynika, że w kulcie Serca Jezusowego czcimy przede wszystkim miłość ludzką Zbawiciela ku nam obok miłości Boskiej ku ludziom, która jako miłość ku nędznemu człowiekowi jest miłosierdziem. Czyli, że w tym kulcie czcimy tylko ślad miłosierdzia Bożego.

Przedmiotem formalnym w kulcie Najmiłosierniejszego Zbawiciela, czyli motywem tego kultu jest miłosierdzie Ojca, Syna i Ducha Św., które można nazwać miłością, ale w innym znaczeniu niż to, które nadajemy temu wyrazowi w potocznej mowie, albowiem nie jest to miłość upodobania w doskonałościach, ale litosna miłość nędzy, w jakiej ludzkość znalazła się po grzechu, jak mówi Pismo św.: „Miłością wieczną umiłowałem cię, dlatego przyciągnąłem cię, litując się” (Jer. 31, 3). Toteż Pius XII we wspomnianej Encyklice „Haurietis aquas” odróżnia miłość Boga we właściwym znaczeniu, miłość jaka się wyraża w stosunku Osób Boskich do siebie, od miłości Boga ku ludziom, którą nazywa „miłością miłosierną”, czyli miłosierdziem Bożym 6. A więc i formalny przedmiot tego kultu jest inny.

Celem kultu Miłosierdzia Bożego jest obudzenie ufności ku Bogu przez Pośrednika Jezusa Chrystusa, jak na to wskazuje podpis pod obrazem: „Jezu, ufam Tobie”. Dziś ludzie przesadnie zaufali sobie, swojemu rozumowi, swojej sile i wynalazkom, dlatego znaleźli się nad brzegiem przepaści i drżą przed niepewną przyszłością, jak powiada Pismo św.: „Przeklęty człowiek, co na ludziach polega i w ciele pokłada swoją siłę. Szczęśliwy mąż, co na Bogu polega, którego jest Pan” (Jer. 17, 5 – 8). Cel tedy tego kultu jest również inny niż kultu Serca Jezusowego.

Dalszym przedmiotem w jednym i drugim kulcie jest Osoba Boga Człowieka. Ale gdy w kulcie Serca Jezusowego Pan Jezus przed stawiony jest na obrazach w różnych postawach (stojącej, popiersie, z globem ziemskim w ręku lub bez niego itp.), z Sercem uwidocznionym na zewnątrz, bez określenia momentu z Jego życia na ziemi — w kulcie miłosierdzia Bożego tym przedmiotem jest Zbawiciel w Wieczerniku, w momencie ukazania się Apostołom w dniu Zmartwychwstania ze słowami: „Pokój wam!” i ustanowienia Sakramentu pokuty — sakramentu miłosierdzia Bożego. Charakterystyczną cechą obrazu Najmiłosierniejszego Zbawiciela są nie tylko promienie, symbolizujące bliższy przedmiot materialny tego kultu, ale cała ludzka postać Zbawiciela we wspomnianym momencie, jako Pośrednika między Bogiem w Trójcy jedynym a rodzącym się z boku Jezusa Kościołem.

Jakkolwiek na obrazie widzimy postać ludzką Pana Jezusa we wspomnianym momencie, kult ten poprzez Najmiłosierniejszego Zbawiciela odnosi się do wszystkich trzech Osób Boskich Trójcy Przenajświętszej w równej mierze, a Pan Jezus w swojej ludzkiej postaci jest tylko Pośrednikiem, przez którego człowieczeństwo płyną ustawicznie łaski, oczyszczające dusze nasze i ożywiające je. Sprawcą zaś tych wszystkich łask jest pochodzący od Ojca i Syna Duch Św., który działa we wszystkich sakramentach św., sakramentaliach, charyzmatach i w każdym zasługującym czynie.

Z powyższego wynika, że kult Najmiłosierniejszego Zbawiciela jest inny niż kult Serca Jezusowego, albowiem różni się od niego w swoim przedmiocie materialnym, formalnym i w celu. Tam przedmiotem bliższym materialnym jest Serce Pana Jezusa, a tu Krew i woda, które wypłynęły z tego Serca; tam dalszym przedmiotem jest Osoba Zbawiciela, bez określonego momentu w Jego życiu ziemskim, a tu ta sama Osoba — w momencie ustanowienia sakramentu miłosierdzia Bożego; tam przedmiotem formalnym jest miłość Zbawiciela ku ludziom, przede wszystkim miłość ludzka, a tu — miłosierdzie Boże, czyli w szerszym znaczeniu miłość Ojca, Syna i Ducha Św.; tam głównym celem kultu jest miłość zadośćczyniąca, przepraszająca i wynagradzająca, a tu obudzenie ufności ku Bogu w sercach ludzi, stojących nad brzegiem przepaści.

Toteż kult Najmiłosierniejszego Zbawiciela nie rywalizuje z kultem Serca Jezusowego, nie zasłania go i nie zawiera się w nim całkowicie. Przeciwnie, jest on logiczną konsekwencją kultu Serca Jezusowego, albowiem rozszerza go, pogłębia i uzupełnia. Obraz Najmiłosierniejszego Zbawiciela nie może zastępować obrazu Serca Jezusowego i nie wpływa ujemnie na „solenność nabożeństw pierwszopiątkowych”, jak się tego niektórzy obawiają. Praktyka wykazuje, że tam, gdzie obok obrazu Serca Jezusowego wprowadzono obraz Najmiłosierniejszego Zbawiciela, powaga i uroczysty charakter nabożeństw pierwszopiątkowych jeszcze bardziej się spotęgowały: zwiększyła się pobożność i ilość przystępujących do sakramentów św. oraz podwoiły się tłumy na nabożeństwach czerwcowych. Dzięki bowiem temu obrazowi wierni lepiej poznają stosunek Boga do ludzi i pojmują, że nie tylko Zbawiciel ich kocha, ale że przede wszystkim lituje się nad nimi, byleby się zwracali do Niego w duchu pokuty i z ufnością.

5 AAS, 1956, str. 344.

6 AAS, 1956, str. 321.

 

  1. Inne trudności

 

Są jeszcze inne trudności, wysuwane tu i ówdzie. Nie są one poważne, ale dla całości będzie rzeczą zbyteczną o nich wspomnieć i obiektywnie je rozwiązać.

Niektórzy utrzymują, że w Kościele nie ma zwyczaju czcić osobno poszczególnych doskonałości Bożych. Takie twierdzenie nie zgadza się z rzeczywistością, albowiem kult mądrości Bożej sięga pierwszych wieków chrześcijaństwa (w Konstantynopolu świątynia Hagia Sophia); podobnie od dawna Kościół czci Opatrzność Bożą, wznosi pod tym wezwaniem świątynie i eryguje Arcybractwa (Klemens X, dnia 19 sierpnia 1705 r., udzielił odpustów dla Arcybractwa Opatrzności). Kult doskonałości Bożych skierowuje się w rzeczywistości ku samemu Bogu, gdyż doskonałości te nie różnią się rzeczowo od Jego istoty. Zresztą kult ten tylko ubocznie ma za przedmiot doskonałość miłosierdzia Bożego, a bezpośrednio skierowany jest do Osoby Najmiłosierniejszego Zbawiciela, przez którego ta doskonałość Boga najbardziej się ujawniła. Jak w uroczystości Chrystusa Króla ubocznie czcimy doskonałość panowania Boga nad światem, tak w uroczystości Najmiłosierniejszego Odkupiciela uczcimy miłosierdzie Boże.

U niektórych znowu powstaje wątpliwość, czy potrzebna jest osobna uroczystość, jeżeli w każdej modlitwie Kościół zwraca się do miłosierdzia Bożego? Otóż ludzie nie zwykli zwracać uwagi na to, co się powtarza często, a tym bardziej codziennie. Natomiast zastanawiają się i poznają lepiej rzecz powszednią wówczas, gdy okazujemy ją w szacie świątecznej. Dlatego, mimo że codziennie i wielokrotnie wielbimy Trójcę Świętą w doksologii („Chwała Ojcu, Synowi i Duchowi Św., jak było na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen”) i w znaku krzyża, Kościół uznał za rzecz konieczną ustanowić na uczczenie tej tajemnicy osobną uroczystość, którą Jan XXI rozciągnął w roku 1334 na cały świat katolicki. Tym bardziej występuje konieczność obrania jednego dnia na uwielbienie Boga w miłosierdziu w uroczystości Najmiłosierniejszego Zbawiciela, którego dziś ludzkość tak bardzo potrzebuje, ale Go nie zna i nie naśladuje.

Inni znowu wysuwają niewłaściwość „wyłuskiwania z tęczy przymiotów Bożych (sprawiedliwości, wszechmocy, miłości itp.) jednego tylko miłosierdzia”. Odpowiedzi na tę trudność udziela sam Chrystus, który wyróżnia miłosierdzie Boże spośród innych doskonałości, gdy nie nakazuje wielbić i naśladować wszechmocy, sprawiedliwości, miłości czy innych przymiotów Boga, ale przede wszystkim Jego miłosierdzie: „Bądźcie miłosierni, jak i Ojciec wasz miłosierny jest” (Łk. 6, 36). Nie można bowiem naśladować tego, kogo się nie zna i nie czci. Kto chce, niech wielbi i sprawiedliwość, ale jeżeli ją na siebie ściągnie w tym życiu, dokąd się zwróci bez miłosierdzia Bożego? „Sprawiedliwość Twa słusznie nas zagubić może — głosi pieśń Urbana VIII: „Przed oczy Twoje, Panie”. Wielbiąc Boga w miłosierdziu, wielbimy Go i w miłości, która — jak wiemy — w stosunku do ludzi jest miłosierdziem.

Inni mówią: „Uroczystość Miłosierdzia Bożego może być okazją do zbytniej ufności, która jest grzechem przeciwko Duchowi Świętemu. Toteż ustanowienie jej nie byłoby wskazane, szczególnie ze względu na ludzi mało uświadomionych w rzeczach wiary”. Odpowiadamy im, że miłosierdzie Boże nie oznacza bezkarności, a ufność w miłosierdzie Boże — zuchwalstwa. Droga do miłosierdzia Bożego prowadzi tylko przez pokutę i mocne postanowienie poprawy, której koniecznym składnikiem jest ufność, pobudzająca do wierności w spełnianiu wszystkich obowiązków przy pomocy łaski Bożej. Stąd dla ludzi dobrej woli nie będzie żadnego niebezpieczeństwa. A że zła wola ludzka może czasami nadużyć rzeczy dobrej, nie jest to powód do zwalczania tej rzeczy. Ludzie bardzo nadużywają łask Bożych, a nawet nieraz nadużywają Przenajświętszego Sakramentu, a mimo to Bóg nie przestaje im łask swoich udzielać.

Co się tyczy ludzi nieuświadomionych w rzeczach wiary, nie można przed nimi ukrywać tego, co stanowi konieczny warunek usprawiedliwienia, a tym warunkiem jest ufność w miłosierdzie Boże. Słuszną i godziwą, a nawet konieczną jest rzeczą, abyśmy dobrze poznali to, czego nas uczy o Bogu Pismo św. i Tradycja, czyli to, co Bóg sam o sobie objawił. Jeśli bowiem w nadmiernej swej łaskawości odkrywa nam tajemnice swego życia wewnętrznego i działania na zewnątrz, to czyni to nie w innym celu, jak tylko po to, abyśmy starali się to poznać, przyjąć, słuchać i wszystkim ułatwić zrozumienie tego. Już przez to samo Bóg okazuje nam swe nieskończone miłosierdzie, że dozwala nam wejrzeć w swe tajemnice i motywy działania, że nie uważa nas tylko za sługi, że nie obchodzi się z nami jak z niewolnikami, którzy nie wiedzą, co się dzieje w domu Pana. Tak postępując Bóg dowodzi, że uważa nas za swe dzieci, którym wolno wiedzieć, co się dzieje w rodzinie Ojca, że uważa nas za przyjaciół, przed którymi odsłania swe skarby, jak to powiedział Zbawiciel: „Już was nie nazwę sługami, bo sługa nie wie, co czyni Pan jego. Lecz nazwałem was przyjaciółmi, bo wszystko, cokolwiek od Ojca usłyszałem, oznajmiłem wam” (J 15, 15).

Wreszcie niektórym nasuwa trudności sam dzień Niedzieli Przewodniej, której liturgia ściśle łączy się z uroczystością Zmartwychwstania; dlatego — powiadają — „wyłuskiwanie w tym czasie miłosierdzia Bożego prowadzi do spłycenia fundamentalnego dogmatu chrześcijaństwa i odwraca uwagę od faktu Zmartwychwstania” 7. Otóż fakt Męki i Zmartwychwstania Bożego jest ujawnieniem największego miłosierdzia Bożego, największego triumfu Zbawiciela nad nędzą śmierci, grzechu i piekła. Podkreślenie motywu daru nie tylko nie odwraca uwagi od samego daru, ale jeszcze bardziej ją na nim skupia. Dlatego podkreślenie motywu Męki i Zmartwychwstania, jakim jest miłosierdzie Boże, bardziej podnosi w umyśle wiernych znaczenie tego faktu i pobudza do radości i wdzięczności. Według logiki przez rozszerzenie przesłanki wniosek umacnia się, a nie osłabia, Kult zaś miłosierdzia Bożego w Okresie Wielkanocnym jest tylko rozszerzeniem przesłanki, a zatem może tylko bardziej skupić uwagę na fakcie Zmartwychwstania Zbawiciela.

Zresztą nie możemy ukrywać tego, co w liturgii występuje z całą oczywistością. Inaczej rozminęlibyśmy się z jej celem, a liturgista sprzeniewierzyłby się swemu zadaniu. Właśnie dlatego, że Niedziela Przewodnia jest ukoronowaniem Niedzieli Zmartwychwstania i jej dopełnieniem, że jest z nią zrośnięta bogatymi w treść myślami i obrzędami liturgicznymi, jest rzeczą konieczną uwypuklić te myśli, rozwinąć je i poglądowo wiernym przedstawić, a nie ukrywać. Inaczej byłby to nie tylko „błąd architektoniczny, psujący czystość stylu liturgicznego”, ale wręcz przekreślenie celu liturgii, ukrywanie przed światem tego, co Oblubienica Chrystusowa od wieków chce mu pokazać.

Wierni zwykle rozważają to, co im kapłan podaje w kazaniu, co jest treścią modlitw odmawianych lub pieśni śpiewanych. W uwielbieniu zaś Najmiłosierniejszego Zbawiciela w Niedzielę Przewodnią tylko o to chodzi. Nie wprowadzamy bowiem żadnych zmian w liturgii, a tylko pragniemy uwypuklić to, co tak jasno wypływa z jej ducha, a czego domaga się więcej niż kiedykolwiek psychika ludzi, której tak bardzo odpowiada idea miłosierdzia Bożego, jak o tym świadczy spontaniczne szerzenie się tego kultu po całym świecie.

Życie Kościoła nie mumifikuje się, ale dlatego, że jest życiem, rozwija się podobnie jak i jego modlitwa. Każde pokolenie przynosi cząstkę w wiekowym hołdzie Panu Bogu. I tak będzie aż do końca świata. Wyrażenie czci i uwielbienia nie jest zawsze jednakowe. Dlatego widzimy z biegiem wieków rozwój życia liturgicznego. Życie to na początku było bardzo skromne, ale posiadało w zarodku pełnię swej żywotności i powoli doszło aż do nas w szacie swych dzisiejszych modlitw, obrzędów ofiary Mszy św. i śpiewów. Żywotność liturgii wynika z nieprzebranych łask Bożych i wiary samego Kościoła. Otóż zachwianie dziś wiary u wielu wymaga jej ożywienia przez kult Miłosierdzia Bożego i uroczystości Najmiłosierniejszego Zbawiciela w Niedzielę Przewodnią.

Życie Mistycznego Ciała Chrystusa i życie każdego z Jego członków jest dalszym ciągiem, pewnego rodzaju powtórzeniem życia samej Głowy — Chrystusa. Dlatego Kościół w ciągu roku liturgicznego ustawicznie przesuwa przed oczyma wiernych, jakby film ziemskiego życia Chrystusa. W miarę jak taśma tajemnic życia naszego Pana rozwija się na ekranie roku liturgicznego, dzieci Kościoła mają możność przyswajać sobie całość dogmatów i całą etykę chrześcijańską. Punktem kulminacyjnym w tym rozwoju jest Uroczystość Zmartwychwstania, która winna nam przypomnieć główny motyw wszystkich dzieł Bożych, a przede wszystkim Odkupienia.8 Tym motywem jest właśnie miłosierdzie Boże, które Autor liturgii tak mocno podkreśla w Tygodniu Wielkanocnym, a szczególnie w Niedzielę Przewodnią.

Streszczając wszystko, co było dotychczas powiedziane stwierdzamy, że wszystkie trudności wysuwane w związku z wielbieniem Najmiłosierniejszego Zbawiciela w Niedzielę Przewodnią, są wynikiem tylko nieporozumienia, że ze względu na obecne położenie świata kult ten dziś jest koniecznością, że każdy duszpasterz może i winien w tym dniu głosić kazanie o miłosierdziu Bożym i za pozwoleniem ordynariusza urządzać nabożeństwo z wystawieniem Przenajświętszego Sakramentu, a gdzie na to pozwalają warunki od Wielkiego Piątku do soboty przed Niedzielą Przewodnią, odprawiać liturgiczną nowennę ku czci Najmiłosierniejszego Zbawiciela,9 albo przynajmniej odprawić triduum przed Niedzielą Przewodnią. Od Niedzieli Przewodniej natomiast aż do Niedzieli Dobrego Pasterza duszpasterze z pożytkiem zorganizują Tydzień Miłosierdzia, celem przyjścia z pomocą biednym lub głodującym w świecie, pobudzając wiernych do naśladowania miłosierdzia Bożego poprzez uczynki miłosierne. Symbolem tej akcji niechaj będzie obraz Najmiłosierniejszego Zbawiciela, a hasłem: „Uwielbiony Bóg w Trójcy i miłosierdziu!”.

7 „Homo Dei”, Przegląd Ascetyczno – Duszpasterski, Warszawa 1950, str. 668.

8 Jacek Woroniecki O.P. „Tajemnica Miłosierdzia Bożego”, Poznań 1945, s. 75 – 155

9 Ks. Dr Michał Sopoćko, „Nowenna i inne modlitwy do Miłosierdzia Bożego”, Nakładem OO. Marianów. Stockbridge, Mass., USA, Druk w Londynie, 1961, s. 32.

 

 

 

Panie, wysłuchaj miłosiernie modlitwy pokornie Cię błagających, i spraw, niech proszą o to, co się Tobie podoba, abyś mógł wypełnić ich pragnienia.

(Modlitwa liturgiczna

9 – tej Niedzieli po Zesł. Ducha Św.)