Rozdział II

 

IDEA MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W LITURGII

 

„Rok liturgiczny… jest to sam Chrystus, który trwa w Kościele swoim i kroczy drogą ogromnego miłosierdzia swego”.1

Kościół wykonuje zleconą mu przez Zbawiciela misję: czci Boga i zbawienia ludzkości, głównie przy pomocy liturgii. Liturgia spełnia ją w wieloraki sposób. W dziedzinie umysłu jest mistrzynią, która czerpie pełną dłonią z czystych źródeł Objawienia. W dziedzinie woli jest wychowawczynią, stawiającą Chrystusa przed oczy wiernych jako wzór do naśladowania. W dziedzinie zmysłów jest środkiem obrazującym tajemnice. Słusznie tedy liturgię nazywają relikwią Wcielenia — „quaedam Incarnationis reliquiae” 2, albowiem misja jej polega na tym, by w sposób realny i mistyczny prowadzić dalej na ziemi działalność Boga – Człowieka. Przez nią dokonuje się dzieło naszego odkupienia 3.

Wobec tak wzniosłej misji liturgii winniśmy zgłębić jej ducha, duch bowiem liturgii jest duchem Kościoła. Sama zaś liturgia jest jakby obliczem Kościoła. W co Kościół, Oblubienica Chrystusowa, wierzy i co czuje, to ujawnia w uroczystych modlitwach i obrzędach, które rozbudzają i potęgują odpowiednie przekonania wiernych. Obrzędy są ciałem liturgii, a duch jej najbardziej ujawnia się w treści modlitw publicznych, zanoszonych w imieniu Kościoła przez uprawnionych jego przedstawicieli. Poznając i zgłębiając treść tych modlitw, kształcimy zmysł liturgiczny oraz poznajemy ducha liturgii Kościoła i głębiej weń wnikamy.

Ośrodkiem liturgii jest Msza św. Do niej dostosowują się modlitwy liturgiczne Brewiarza, które są albo jej przygotowaniem (Matutinum i Laudesy) albo jej kontynuacją (inne godziny kanoniczne).

Msza św. ma części stałe i części zmienne; te ostatnie dostosowują się do poszczególnych okresów roku liturgicznego i wyrażają ducha, jakim Kościół pragnie przepoić swe dzieci.

Części stałe Mszy św. przypominają nam ogólnie wszystkie tajemnice życia Zbawiciela, natomiast części zmienne mówią o każdej z nich z osobna w dniu, w którym jej pamiątkę obchodzimy.

Ponieważ części zmienne Brewiarza również dostosowują się do części zmiennych Mszy św., wystarczy więc poznać Mszę św., aby odnaleźć ideę miłosierdzia Bożego w liturgii.

Najpierw zastanowimy się pokrótce nad ideą miłosierdzia Bożego w stałych częściach Mszy św., a następnie w jej częściach zmiennych, w różnych okresach roku liturgicznego.

1 Encyklika Piusa X „Mediator Dei”, AAS, vol. XXXIX, p. 580.

2 Lefebvre, G., O.S.B ., „Liturgie”, Brugis, 1929.

3 Konstytucja „o Liturgii świętej”, 1.

  1. Idea Miłosierdzia Bożego w stałych częściach Mszy Świętej

 

Idea Miłosierdzia Bożego przenika całą Mszę Św.

 

  1. We Mszy katechumenów

Na samym początku Mszy Św. celebrans u stóp ołtarza czyni spowiedź powszechną i prosi wiernych o modlitwę za niego. Ministrant względnie wierni odpowiadają: „Niech się zmiłuje nad tobą wszechmogący Bóg, a odpuściwszy ci grzechy, doprowadzi cię do życia wiecznego”. Z kolei ministrant i uczestnicy czynią spowiedź powszechną w imieniu całego ludu Bożego, dla którego tym razem kapłan wzywa miłosierdzia Bożego. Modlitwy te kończy kapłan słowami: „Pan wszechmogący i miłosierny niechaj nam udzieli przebaczenia, rozgrzeszenia i odpuszczenia grzechów naszych”, a wszyscy odpowiadają „Amen”. Jeszcze u stóp ołtarza kapłan prosi Pana: „Okaż nam, Panie, miłosierdzie Swoje”, a wierni dodają: „I daj nam Swoje zbawienie”.

Po odmówieniu Introitu po stronie Lekcji, kapłan powraca do środka ołtarza i na zmianę z ludem wzywa dziewięć razy miłosierdzia Bożego: „Panie, zmiłuj się… Chryste, zmiłuj się… Panie, zmiłuj się”.

Zaraz potem następuje wspaniały hymn „Gloria in excelsis Deo”, który również rozbrzmiewa wezwaniem miłosierdzia Bożego: „Panie, Synu Jednorodzony, Jezu Chryste, Panie Boże, Baranku Boży, Synu Ojca. Który gładzisz grzechy świata, przyjmij błaganie nasze. Który siedzisz po prawicy Ojca, zmiłuj się nad nami”.

Zanim kapłan przystąpi do głoszenia Ewangelii, pochyla się głęboko przed środkiem ołtarza i prosi miłosierdzie Boże o pomoc w tym tak ważnym zadaniu: „Oczyść serce moje i wargi moje, wszechmogący Boże, któryś wargi Izajasza proroka rozżarzonym węglem oczyścił. I mnie też przez łaskawe Twe zmiłowanie racz tak oczyścić, iżbym mógł godnie opowiadać świętą Ewangelię Twoją”.

 

  1. We Mszy wiernych

 

Po ofiarowaniu w uroczystej Mszy Św., kapłan okadzając chleb i wino modli się: „Niechaj to kadzidło przez Ciebie pobłogosławione wstąpi do Ciebie, Panie, i niechaj zstąpi miłosierdzie Twoje na nas”.

Umywając ręce po ofiarowaniu kapłan odmawia psalm 25, w którym prosi Boga: „wybaw mnie i zmiłuj się nade mną”.

W kanonie Mszy Św., po memento za zmarłych, kapłan prosi Boga o miłosierdzie nad wiernymi zgromadzonymi w kościele: „Nam też grzesznym sługom Twoim, w wielkości zmiłowań Twoich nadzieję pokładającym, racz dać jakiś udział i obcowanie ze świętymi Twoimi Apostołami i Męczennikami…”

Po odmówieniu „Ojcze nasz” kapłan zwraca się do Boga z gorącym błaganiem: „Wybaw nas, prosimy Cię Panie, od wszelkich nieszczęść przeszłych, obecnych i przyszłych, a za przyczyną Najświętszej i Chwalebnej Dziewicy, Bogarodzicy Maryi, świętych Apostołów Twoich Piotra i Pawła oraz Andrzeja i wszystkich świętych, udziel nam miłościwie pokoju za dni naszych, abyśmy wsparci pomocą Twego miłosierdzia i od grzechu byli zawsze wolni, i od wszelkiej trwogi bezpieczni”. Kościół wkłada ten wyraz „wsparci” („adiuti”) w usta kapłana, byśmy nie polegali tylko na miłosierdziu Bożym, lecz i osobiście pracowali nad własnym uświęceniem.

Przed przyjęciem Komunii św. kapłan pokornie błaga Pana Jezusa: „Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami”, po czym dodaje: „Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, obdarz nas pokojem”.

 

  1. W zakończeniu Mszy Św.

 

Msza Św. kończy się wezwaniem miłosierdzia Bożego. Tuż przed udzieleniem ostatniego błogosławieństwa kapłan modli się: „O Trójco Przenajświętsza, niechaj Ci miłym będzie hołd służby mojej i spraw, aby ta ofiara, którą ja niegodny zaniosłem przed oczy Majestatu Twego, była Tobie przyjemną, mnie zaś i wszystkim, za których ją złożyłem, stała się przejednaniem dzięki Twemu miłosierdziu”.

Niezależnie od wszelkich wezwań miłosierdzia Bożego wprost zamieszczonych w częściach stałych Mszy Św., Najświętsza Ofiara jest w swej istocie najpotężniejszym błaganiem Boga o litość i miłosierdzie. Czyż Jezus Chrystus, Bóg – Człowiek, nie wstawia się tutaj za nami? Czyż On nie przedstawia Bogu Ojcu swego Ciała ukrzyżowanego i swej Krwi spływającej z Jego ran na przebłaganie za grzechy nasze? Prawdziwie Msza Św. jest aktem największego miłosierdzia Bożego nad ludzkością.

 

  1. Idea Miłosierdzia Bożego w zmiennych częściach Mszy Świętej

 

Jak już wspomnieliśmy, stałe części Mszy Św. przypominają nam ogólnie wszystkie tajemnice życia Zbawiciela, natomiast części zmienne kładą nacisk na poszczególne tajemnice w zależności od okresu liturgicznego.

Rok kościelny dzieli się na dwa główne okresy: Okres Bożego Narodzenia i Okres Wielkanocny. W każdym okresie można rozróżnić trzy czasy: czas przygotowania (Adwent przed Bożym Narodzeniem, Siedemdziesiątnica i Wielki Post przed Wielkanocą), czas świąteczny (Czas Bożonarodzeniowy i Czas Wielkanocny), czas poświąteczny (sześć tygodni po Trzech Królach i dwadzieścia cztery tygodnie po Zesłaniu Ducha Św.). Wyżej wymienione czasy mają jeszcze podziały bardziej szczegółowe.

Nie sposób tu wymienić wszystkich wezwań do miłosierdzia Bożego w zmiennych częściach Mszy Św. całego roku kościelnego, jak również w Mszach na uroczystości Chrystusa Pana i Jego świętych. Wystarczy tu zaznaczyć, że w całym mszale rzymskim jest tych wezwań czterysta dwanaście.

Kościół zwraca się do miłosierdzia Bożego w ciągu całego roku liturgicznego. W różny jednak sposób to czyni w różnych czasach liturgicznych. Podczas gdy w Czasie Wielkanocnym wielbi Boga w tej Jego doskonałości, przy czym punktem kulminacyjnym tego uwielbienia jest niedziela Przewodnia, to we wszystkich innych czasach liturgicznych, a zwłaszcza w Adwencie i w Wielkim Poście, Kościół błaga Boga o miłosierdzie i sławi go w tym przymiocie.

Rozpatrzmy części zmienne w poszczególnych czasach liturgicznych.

 

  1. Idea Miłosierdzia Bożego w Czasie pozawielkanocnym

 

  1. Czas Adwentu, Bożonarodzeniowy i po Objawieniu Pańskim

 

Kościół poczynając od 1 niedzieli Adwentu w Pokomunii prosi Pana, by wspomagając wiernych swym miłosierdziem, pozwolił im przygotować się na uroczystość Bożego Narodzenia, która jest widzialnym zapoczątkowaniem naszego Odkupienia: „Daj nam, Panie, dostąpić miłosierdzia Twego w pośrodku świątyni Twojej, abyśmy mogli poprzedzić należytą czcią uroczystość naszego Odkupienia”. Kościół wzywa także miłosierdzia w antyfonie na ofiarowanie 2 niedzieli oraz w piątek Suchych Dni Adwentu.

Najbardziej podstawowy tekst liturgiczny znajdujemy w 1ekcji 2 Mszy Św. na Boże Narodzenie, gdzie czytamy: „Okazała się dobroć i łaskawość Boga Zbawiciela naszego. Zbawił nas nie dla uczynków sprawiedliwych, któreśmy dokonali, ale z miłosierdzia swego”. Jest to liturgiczne stwierdzenie tej prawdy, którą podkreśla św. Tomasz 4, że motywem Wcielenia było Miłosierdzie Boże względem upadłego człowieka. Ten niezwykły przejaw Bożego miłosierdzia przepaja Kościół niezwykłą radością i pobudza go do sławienia miłosierdzia Bożego w Graduale 2 niedzieli po Trzech Królach: „Posłał Pan Słowo swoje, aby ich uleczyć i od zagłady wyrwać. Niech dzięki czynią Panu za Jego miłosierdzie, za Jego cuda dla synów ludzkich”. Jest to jak gdyby przedśpiew hymnu uwielbienia miłosierdzia Bożego, którym Kościół będzie rozbrzmiewał w czasie Wielkanocnym po Zmartwychwstaniu Zbawiciela.

Ponieważ Boże Narodzenie jest tylko wstępem do dzieła Odkupienia, ponieważ według słów św. Pawła „jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wiara wasza” (I Kor. 15, 17), stąd też pełny hymn uwielbienia miłosierdzia Bożego Kościół zacznie śpiewać dopiero w Czasie Wielkanocnym, poczynając od Mszy Św. Wigilii Wielkanocnej. Teraz jednak już pamięta, że Wcielenie jest przejawem miłosierdzia Bożego i początkiem naszego zbawienia i dlatego w modlitwach Okresu Bożonarodzeniowego prosi Boga o miłosierdzie: „Składamy Ci, Panie, ofiary przebłagalne, abyś miłosiernie odpuścił nasze grzechy i sam pokierował chwiejnymi sercami” (Sekreta 5 niedzieli po Objawieniu).

4 S. Thomas, Summa Theologica, III, q. 1, a. 3.

 

  1. Czas przygotowania do uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego — Czas Siedemdziesiątnicy i Czas Wielkiego Postu

 

Błaganie o miłosierdzie Boże szczególnie potęguje się w czasie Wielkiego Postu.

Już w Komunii Siedemdziesiątnicy kapłan wzywa Boga: „Rozjaśnij oblicze swoje nad sługą swoim i zbaw mnie w miłosierdziu swoim”. W Ofertorium Sześćdziesiątnicy woła: „Okaż przedziwne miłosierdzie Twoje, Ty, który zbawiasz ufających Tobie, Panie”.

W Środę Popielcową wyraz „miłosierdzie” powtarza się aż sześć razy. Szczególnie w Antyfonie przy poświęceniu popiołu brzmi on znacząco: „Wysłuchaj nas, Panie, bo łaskawe jest miłosierdzie Twoje: według mnóstwa zmiłowań Twoich wejrzyj na nas, Panie”. To samo znajdujemy w następnych mszach ferialnych, jak np. we Wstępie na Środę Suchych Dni: „Pomnij, Panie, na Twe zmiłowanie i Twe miłosierdzie, które są od wieków. Niechaj nigdy nieprzyjaciele nasi nie panują nad nami”.

We Wstępie do 3 niedzieli Wielkiego Postu uwydatnia się skutek ufności w miłosierdzie Boże: „Oczy moje zawsze ku Panu, albowiem On wyrwie z sidła nogi moje: wejrzyj na mnie i zmiłuj się nade mną, bom jest samotny i ubogi”. W poniedziałek po 3 niedzieli Wielkiego Postu, w modlitwie nad ludem, znajdujemy wezwanie do miłosierdzia Bożego: „Niechaj miłosierdzie Twoje, Panie, przyjdzie nam z pomocą i niech Twoja opieka wyzwoli nas od niebezpieczeństw grożących nam wskutek naszych grzechów, a Twoja moc nas zbawi”. We Wstępie na środę tegoż tygodnia widzimy, że miłosierdzie Boże jest źródłem radości: „A ja będę ufał Panu, będę się weselił i radował w miłosierdziu Twoim”, co się powtarza i w Ofertorium tegoż dnia: „Panie, postąp ze mną litościwie dla chwały Twego imienia, bo łaska we jest Twe miłosierdzie”.

Wreszcie we Wstępie do 4 niedzieli ufność przekształca się w radość wielką: „Wesel się, Jeruzalem. A wszyscy, którzy je miłujecie, śpieszcie tu gromadnie; bierzcie udział w jego radości, którzyście społem się smucili; radujcie się, nasycajcie rozkoszą — tutaj u źródeł waszej pociechy”. Ta nuta radości rozbrzmiewa w zmiennych częściach Mszy Św. ferialnych całego tego tygodnia.

 

  1. c) Czas Męki Pańskiej, a zwłaszcza Wielki Tydzień

 

W czasie Męki Pańskiej znowu powraca błaganie o miłosierdzie. W Sekrecie 5 niedzieli Wielkiego Postu, to znaczy na niedzielę Męki Pańskiej, kapłan tak się modli: „Prosimy Cię, Panie, niechaj ta ofiara wyzwoli nas z więzów nieprawości naszej i wyjedna nam dary Twego miłosierdzia”.

W Niedzielę Palmową i przez cały Wielki Tydzień Kościół wskazuje na miłosierdzie Boże okazane w Odkupieniu ludzkości przez Mękę Chrystusową, w której zarazem ujawnia się i sprawiedliwość Boża. Stąd też kapłan modli się przy poświęceniu palm w następujący sposób: „Pobłogosław, prosimy Cię, Panie, te gałązki palmowe i spraw, aby to, co lud ku czci Twej zewnętrznie wyraża, wewnętrznie z najwyższą pobożnością dopełnił, odnosząc zwycięstwo nad wrogiem i nade wszystko miłując dzieło miłosierdzia Twego”.

Stosunek sprawiedliwości i miłosierdzia doskonale oddaje Kolekta Wielkiego Czwartku, wskazująca na miłosierdzie względem łotra, okazane mu w ostatnim momencie jego życia: „Boże, od Ciebie Judasz otrzymał karę za swoją zbrodnię, a łotr nagrodę za wyznanie winy; daj nam doznawać skutków Twego miłosierdzia i jak w czasie swojej Męki Pan nasz Jezus Chrystus obydwom oddał różną zapłatę według ich uczynków, tak niech zgładzi w nas zastarzały błąd i udzieli nam łaski zmartwychwstania”.

Jak świat światem nie spłynęło na ludzkość większe miłosierdzie Boże niż w Wielki Piątek. Toteż Kościół w modlitwach tego dnia raz po raz wzywa miłosierdzia Bożego, okazanego w Męce i śmierci Zbawiciela, prosząc o łaski dla całego Kościoła, dla Ojca św., dla duchowieństwa i wiernych, rządców państw, katechumenów; modli się o jedność chrześcijan i o nawrócenie pogan i żydów. Szczególnie na uwagę zasługuje modlitwa szósta za chrześcijan znajdujących się w jakiejkolwiek potrzebie: „Wszechmogący, wieczny Boże, pociecho strapionych i mocy cierpiących, przyjmij modlitwy tych, którzy w jakimkolwiek utrapieniu wołają do Ciebie, aby wszyscy mogli się radować, że doznali w swoich potrzebach Twego miłosierdzia”.

 

*

*   *

Z kolei po Czasie Wielkopostnym następuje Czas Wielkanocny. Ze względu jednak na to, że — jak to już wspominaliśmy — w Czasie Wielkanocnym liturgia odnosi się do miłosierdzia Bożego w inny sposób niż we wszystkich pozostałych czasach liturgicznych, wpierw zajmiemy się czasem poświątecznym po Zesłaniu Ducha Św., w którym Kościół błaga Boga o miłosierdzie, a dopiero potem zajmiemy się Czasem Wielkanocnym, którego liturgia wielbi i wysławia miłosierdzie Boże, okazane nam w Odkupieniu.

 

  1. Czas poświąteczny po Zesłaniu Ducha Świętego

Prawie we wszystkich Mszach niedzielnych i ferialnych tego czasu przewija się myśl Kościoła o niezmierzonym miłosierdziu Bożym i pragnienie obudzenia u swych dzieci bezgranicznej ufności w to miłosierdzie.

Tak we Wstępie do 1 niedzieli po Zesłaniu Ducha Św. czytamy: „Zaufałem miłosierdziu Twemu, Panie”. W Ofertorium na 2 niedzielę: „Panie, zwróć się i ratuj duszę moją! Wybaw mnie dla miłosierdzia Twego”! W Kolekcie na 3 niedzielę: „Boże, bez którego nic nie jest mocnym ani świętym, pomnóż nad nami miłosierdzie Twoje”. Ofertorium na 6 niedzielę: „Panie, który zbawiasz ufających Tobie, okaż przedziwne Twoje miłosierdzie”. We Wstępie 8 niedzieli: „Dostąpiliśmy, Boże, miłosierdzia Twego wpośród świątyni Twojej”. W Kolekcie 9 niedzieli: „Niech się otworzą uszy miłosierdzia Twego, Panie, na prośby błagających Ciebie”.

W Kolekcie zaś 10 niedzieli po Zesłaniu Ducha Św., uwidoczniona jest największa wszechmoc Boża w Jego miłosierdziu, okazanym w odpuszczeniu win grzesznikom: „Boże, który objawiasz wszechmoc Twoją najbardziej w przebaczaniu i zmiłowaniu, pomnóż nad nami miłosierdzie Twoje, abyśmy dążąc ku obietnicom Twoim, stali się uczestnikami szczęśliwości wiecznej”. Podobnie w Kolekcie 11 niedzieli: „Wszechmogący Boże, który obfitością litości Twojej przewyższasz zasługi i pragnienia błagających Ciebie, zlej na nas miłosierdzie Twoje i odpuść nam to, co sumienie niepokoi, a daj to, o co prosić się nie ośmielamy”.

 

  1. Idea Miłosierdzia Bożego w Czasie Wielkanocnym

 

Okres wielkanocny jest najstarszym okresem w rozwoju liturgii, czas zaś wielkanocny, który stanowi jego ośrodek, zawiera w sobie największą uroczystość liturgiczną — Zmartwychwstania Pańskiego, która sięga czasów apostolskich. Uroczystość ta jest sercem roku kościelnego. Dlatego też szczególnie musi nas interesować, jak Kościół w liturgii tego czasu wyraża swój stosunek do miłosierdzia Bożego.

W czasie wielkanocnym, zaczynającym się w Wielką Sobotę i trwającym aż do oktawy Zesłania Ducha Św. włącznie, Kościół już nie błaga Boga o miłosierdzie, lecz wielbi Go w tej Jego doskonałości. Zmartwychwstanie bowiem Pana Jezusa było ukoronowaniem dzieła Odkupienia i uzupełnieniem dzieła nieskończonego miłosierdzia Bożego. Jest to najchwalebniejszy czyn Zbawiciela w całym Jego życiu, największy dowód Jego Boskości, podstawa naszej wiary, która oddziaływa na wiernych przez całe życie, a przede wszystkim w czasie uroczystości wielkanocnych. Od chwili Wcielenia dusza Chrystusa oglądała Boga widzeniem błogosławionych, twarzą w twarz, ale po Zmartwychwstaniu i ciało Jego weszło do chwały niebieskiej.

 

  1. W Wielką Sobotę

 

Czas Wielkanocny tworzy jakby jedno wielkie święto, w którym kolejno czcimy tajemnicę Zmartwychwstania, Wniebowstąpienia i Zesłania Ducha Św. na Kościół. W tym czasie, zamiast „Asperges” z wierszem „Zmiłuj się nade mną, Boże, według wielkiego miłosierdzia Twego” (Ps. 50, 1), śpiewamy przy pokropieniu: „Vidi aquam…”, „Widziałem wodę, wychodzącą z prawego boku świątyni, alleluja, a wszyscy, których ta woda dosięgła, zostali zbawieni i mówić będą: alleluja, alleluja. Wysławiajcie Pana, bo dobry, bo na wieki miłosierdzie Jego” (Ps. 117, 1). Cały czas Wielkanocy jest obrazem nieba, promieniowaniem Paschy wieczystej, gdzie Święci już nie proszą Boga o miłosierdzie, ale wielbią Go w tej doskonałości. Dlatego w liturgii zaczynając od Wielkiej Soboty, aż do Soboty po Zielonych Świątkach, rozbrzmiewa wiersz Psalmu 117, wychwalający Boga w miłosierdziu.

Nie jest dziełem przypadku, że we Mszy św. w nocy z Wielkiej Soboty na Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego, po uroczystym prześpiewaniu „Alleluja” po Lekcji, cały lud wraz z kapłanem śpiewa tenże pierwszy wiersz z psalmu 117: „Wysławiajcie Pana, bo dobry, bo na wieki miłosierdzie Jego”, a następnie Psalm 116, który według wszystkich egzegetów dobitnie wyraża uwielbienie Boga w miłosierdziu: „Chwalcie Pana…, bo utwierdzone jest nad nami miłosierdzie Jego”. Po Mszy Św. zaś, po prześpiewaniu Psalmu 150, śpiewa się pieśń Zachariasza: „Błogosławiony Pan, Bóg Izraela”, w której dwukrotnie wychwala się Boga w miłosierdziu: przede wszystkim za to, że przez Wcielenie i Odkupienie „uczynił miłosierdzie nad ojcami naszymi i wspomniał na przymierze swoje święte”, a następnie głosi się odpuszczenie grzechów „dla litości serdecznej Boga naszego, albowiem przez nią z wysoka nawiedzi nas Wschodzący” (Łk. 1, 72 i 78). Tu Zachariasz wysławia Boga ze względu na dzieło Zbawienia, którego przyczyną jest nieskończone miłosierdzie Boże.

 

  1. W Tygodniu Wielkanocnym

 

Nie jest to również dziełem przypadku, że przez cały tydzień wielkanocny Kościół nawołując wiernych do radości, w Graduale wskazuje na powód tej radości, jakim jest miłosierdzie Boże. W pierwszym bowiem i drugim dniu świątecznym, po wezwaniu: „Ten jest dzień, który uczynił Pan, radujmy się zeń i weselmy”, zaraz dodajemy: „Wysławiajcie Pana, bo dobry, bo na wieki miłosierdzie Jego”. Trzy główne myśli płyną z tej Mszy Św. Wielkiej Niedzieli: Zmartwychwstanie, Baranek Wielkanocny i chrzest udzielony poprzedniej nocy katechumenom. Dlatego myślą przewodnią całej Mszy jest radosna wieść, iż „Chrystus został złożony w ofierze jako nasza Pascha” (I Kor. 5, 7). Słowa te powtarzają się trzykrotnie (w Lekcji, Graduale i Komunii), a przypominają nam, że Chrystus z śmierci powołał nas do życia, z ciemności do światła, z ucisku i męki do chwały, a przez walkę prowadzi nas ustawicznie do zwycięstwa. Dlatego wysławiamy Go, bo na wieki miłosierdzie Jego.

„Pascha”, to przejście do nowego życia, odnowa wewnętrzna. Izraelita, który chciał pożywać baranka wielkanocnego, winien był najpierw wyrzucić z domu stary kwas. Dlatego Apostoł mówi w Lekcji, że tylko temu wolno pożywać prawdziwego Baranka wielkanocnego – Jezusa, który wyrzucił z duszy starego człowieka. Winien tedy stać się nowym zaczynem, czyli nowym człowiekiem ten, kto chce zasiąść do uczty wielkanocnej. A stanie się nim tylko pod działaniem nieskończonego miłosierdzia Bożego. „Wyrzućcie stary kwas, abyście się stali nowym zaczynem, jako że przaśni jesteście” (I Kor. 5, 7). Tym zaś zaczynem nowym jest Chrystus, Król zwycięski, do którego wszystko należy, który zmartwychwstał i z nieskończonego miłosierdzia swego zapewnia o naszym zmartwychwstaniu: „byśmy przez miłosierdzie Jego trwali w jedności” — „tua facias pietate concordes” — jak głoszą słowa modlitwy po komunii.

Ta myśl przewija się wprost lub ubocznie we wszystkich zmiennych częściach Mszy Św. całego Tygodnia Wielkanocnego, np. w Ewangelii czwartkowej, głoszącej ukazanie się zmartwychwstałego Pana Jezusa Marii Magdalenie (J. 20, 11 – 18). Św. Marek opisując to samo wydarzenie stwierdza, że jej, jako pierwszej ukazał się Zbawiciel. „A powstawszy rankiem w pierwszy dzień tygodnia ukazał się naprzód Marii Magdalenie, z której wyrzucił był siedem czartów” (Mk 16, 9). A więc Jezus ukazał się najpierw nie Janowi, umiłowanemu uczniowi, nie Piotrowi, księciu Apostołów, ale Magdalenie, która była jak zagubiona owca, a którą uratował ciesząc się z jej odnalezienia więcej, aniżeli w dziewięćdziesięciu dziewięciu znajdujących się w Owczarni. W tym jednym zdaniu odnajdujemy całą głębię uwielbienia Boga w miłosierdziu, które i nas odnalazło, jak Magdalenę, i wyprowadziło z toni grzechu, zapewniając chwalebne zmartwychwstanie z Chrystusem.

Pierwsze tedy zjawienie się zmartwychwstałego Jezusa należało się wielkiej pokutnicy, drugie niewiastom (Marii Jakubowej i Salome) powracającym do miasta, (Mk 16, 1; Mt. 28, 9). Po południu tegoż dnia, ukazując się po raz trzeci, objawił się Łukaszowi i Kleofasowi, idącym do Emaus (Łk. 24, 13 – 35). Czwarte zjawienie się przypadło w udziale Piotrowi (Łk. 24, 34). Piąte — było w Wieczerniku wieczorem w dniu Zmartwychwstania wobec całego grona apostolskiego; brakowało jedynie Tomasza. Wówczas został ustanowiony sakrament Pokuty, sakrament miłosierdzia Bożego (J. 20, 19 – 23). Szóste — miało miejsce w tydzień potem, w obecności Tomasza, również w Wieczerniku (w Niedzielę Przewodnią; J. 20, 24 – 29). Siódme — na górze w Galilei, gdzie im Jezus nakazał, i skąd ich rozesłał na cały świat, aby „chrzcili i nauczali wszystkie narody” (Mt. 28, 16 – 20). Ósme — siedmiu uczniom nad morzem, gdzie uczynił Piotra Księciem Apostołów. Te zjawienia opisane przez Ewangelistów przesuwają się w mszale w ciągu oktawy wielkanocnej, oświecając z różnych stron miłosierną tajemnicę Zmartwychwstania i pobudzając nas do wielbienia Boga w Jego miłosierdziu. Szczególnie zaś to uwielbienie należy się Najmiłosierniejszemu Zbawicielowi za ustanowienie Sakramentu miłosierdzia Bożego — Sakramentu Pokuty.

 

  1. c) W innych tygodniach Czasu Wielkanocnego

 

W dalszych mszach niedzielnych i ferialnych Czasu Wielkanocnego, Kościół również wielbi Boga w miłosierdziu. Szczególnie Niedziela Przewodnia i Niedziela Dobrego Pasterza stoją pod znakiem tej doskonałości.

Pomijając Niedzielę Przewodnią, o której będzie mowa niżej, 2 niedziela po Wielkanocy zasługuje pod tym względem na szczególniejszą uwagę. Msza Św. zaczyna się od Introitu z Psalmu 32 i sławi najważniejszą cechę Dobrego Pasterza — miłosierdzie: „Miłosierdzia Pańskiego pełna jest ziemia, alleluja; słowem Pańskim niebiosa są utwierdzone, alleluja, alleluja. Radujcie się sprawiedliwi w Panu; prawym przystoi wysławiać Go”. Lekcja z listu św. Piotra mówi o miłosierdziu Pana Jezusa jako pasterza dusz naszych, które przed tym były jak owce zabłąkane; ponadto pobudza nas do naśladowania Go w uczynkach miłosiernych. Ewangelia podaje przypowieść o dobrym pasterzu, który broni owiec przed napaścią wilka.

W Ofertorium 5 niedzieli po Wielkanocy w imieniu całego Kościoła kapłan wielbi Boga w miłosierdziu, że „nie odrzucił modlitwy mojej i nie cofnął mi swego miłosierdzia” (Ps. 65, 20), a we Mszy Św. na Dni Krzyżowe, w wierszu po Lekcji, wzywa wiernych do uwielbienia Boga słowami wziętymi z Psalmu 117: „Wysławiajcie Pana, bo dobry, bo na wieki miłosierdzie Jego”. Modlitwy po Litanii do Wszystkich Świętych na te dni obfitują w zwroty, wielbiące Boga w tej doskonałości, a w Sekrecie znajdujemy prośbę o „dary miłosierdzia Bożego”.

W Wigilię Zesłania Ducha Św. po Lekcji, mamy znowu pierwszy wiersz Psalmu 106, identyczny z pierwszym wierszem Psalmu 117: „Wysławiajcie Pana, bo dobry, bo na wieki miłosierdzie Jego”, a w Traktus znajdujemy Psalm 116: „Chwalcie Pana…, bo utwierdzone jest nad nami miłosierdzie Jego”. Tenże Psalm 116 powtarza się jeszcze w Traktus Soboty przed Trójcą Świętą.

Z powyższego zestawienia zmiennych części Mszy Św. w okresie Wielkanocnym wynika, że w tym radosnym czasie Kościół, powtarzając bezustannie „Alleluja” i dodając go do antyfon, wersetów i responsoriów, wielbi Boga przede wszystkim w Jego miłosierdziu, które tak obficie spłynęło na ludzkość w Wielki Piątek, a następnie znajduje zastosowanie do poszczególnych dusz przez Zmartwychwstanie Chrystusa Pana i ustanowienie przez Niego sakramentów świętych. Podczas gdy w czasie pozawielkanocnym, a w szczególności od Siedemdziesiątnicy, poprzez sześć tygodni Wielkiego Postu, aż do Mszy Św. Wigilii Paschalnej, Oblubienica Chrystusowa błaga Boga o miłosierdzie; poczynając od tejże Wigilii, świadoma posiadania łask dobrotliwości Boga, radośnie wielbi Go w tej doskonałości. Przy tym uwielbienie to skierowuje nie tylko do Boga – Człowieka, ale również, w równej mierze, do wszystkich Trzech Osób Trójcy Przenajświętszej: Boga Ojca, Boga Syna i Boga Ducha Św., który zstąpił na Apostołów w dzień Zielonych Świąt i odtąd przebywa w Kościele, rządzi nim i uświęca jego członków w sakramentach św., w sakramentaliach i w każdym zasługującym czynie.

Punktem kulminacyjnym radości wielkanocnych jest sam dzień Zmartwychwstania Pańskiego, ale punktem kulminacyjnym uwielbienia Najmiłosierniejszego Zbawiciela w miłosierdziu jest Niedziela Przewodnia. W tym bowiem dniu liturgia ukazuje nam zmartwychwstałego Chrystusa, który udziela Ducha swego Apostołom, ustanawia sakrament miłosierdzia Bożego i przez to samo stosuje zasługi swej męki i śmierci do poszczególnych dusz po wszystkie czasy, aż do końca świata.

 

  1. Idea Miłosierdzia Bożego w liturgii Niedzieli Przewodniej

 

Nazwa „Niedziela Przewodnia”, używana w języku polskim, pochodzi stąd, że dawniej tego dnia zmieniano miejsca, posady, dzierżawy, zastawy i „przewodzono”, czyli przeprowadzano się gdzie indziej. Liturgiczną nazwą tej niedzieli jest „Dominica in Albis” — Niedziela Biała. Pochodzi ona stąd, że w pierwszych wiekach chrześcijaństwa chrzest uroczysty dorosłych odbywał się zwykle w Wielką Sobotę w nocy. Nowoochrzczeni na znak niewinności duszy otrzymywali białe szaty, w których chodzili przez cały tydzień przygotowując się do Sakramentu Ołtarza, który przyjmowali uroczyście w następną niedzielę. Stąd w wielu miejscach do dziś w tym dniu dzieci przystępują do pierwszej Komunii św. W niektórych natomiast krajach Komunii św. udzielano nowoochrzczonym zaraz po chrzcie w Wielką Sobotę lub na Wielkanoc, a szaty białe zdejmowano w sobotę następną, która dlatego nazywa się Sobotą Białą — „Sabbatum in Albis” (deponendis) — sobotą, kiedy składano białe szaty.

Inną nazwą liturgiczną tej niedzieli jest „Quasimodo”. Pochodzi ona od pierwszych słów Introitu Mszy Św. „Jako dopiero narodzone niemowlęta, alleluja, pożądajcie duchowego, niesfałszowanego mleka, alleluja, alleluja, alleluja” (P. 2, 2). W tych słowach zwraca się Kościół do nowoochrzczonych, którym tydzień temu, po chrzcie, podawano mleko z miodem, jako symbol ich wejścia do ziemi obiecanej „mlekiem i miodem płynącej”. Tą ziemią jest Kościół, do którego przez chrzest zostali wcieleni. Mleko jest figurą Eucharystii, którą w tym dniu, to jest w Niedzielę Przewodnią, nowoochrzczeni uroczyście przyjmują. Jeżeli Bóg nas karmi mlekiem i słodyczą jak małe dzieci, nie pożądajmy twardego pokarmu dorosłych, który często bywa sfałszowany, lecz jak małe dzieci, zaufajmy miłosierdziu Boga, który wie, czego nam najbardziej potrzeba w danej chwili.

Z Introitu Mszy Św. Niedzieli Przewodniej wypływają tedy dwie myśli główne, jakie Oblubienica Chrystusowa pragnie w tym dniu wzbudzić w swych dzieciach: Chrzest i Sakrament Ołtarza. Ewangelia tego dnia mówi o ustanowieniu sakramentu Pokuty. Stąd myślą przewodnią liturgii tej niedzieli jest uwielbienie Boga w miłosierdziu, jakie On ustawicznie zsyła na ludzkość w tych trzech Sakramentach: Chrzcie, Pokucie i Eucharystii. Potwierdzają to słowa św. Jana Apostoła, znajdujące się w Lekcji tej niedzieli: „Trójca wydaje świadectwo na ziemi: duch, woda i krew, a Trójca ta jednym jest” (I J. 5, 8). Duch, którego Zbawiciel tchnął na Apostołów przy ustanowieniu sakramentu pokuty; woda, która z ustanowienia Zbawiciela jest materią Chrztu; i Krew, która ustawicznie płynie na ołtarzach naszych w Ofierze i Sakramencie Ołtarza. Wszystkie te trzy sakramenty ujawniają jedność miłosierdzia Bożego, w którym mamy wielbić Boga w Trójcy Jedynego: Ojca, Syna i Ducha Świętego, jak głoszą słowa tejże Lekcji: „Trójca wydaje świadectwo na niebie: Ojciec, Syn i Duch Św., a Trójca ta jednym jest” (I J. 5,7) Mówiąc tedy o liturgii Niedzieli Przewodniej trzeba się zastanowić nad miłosierdziem Najlitościwszego Zbawiciela, jakie spływa ustawicznie na ludzkość z chrztu, pokuty (wraz z odpustami) i Eucharystii (wraz z sakramentem kapłaństwa).

 

  1. Miłosierdzie Boże w sakramencie chrztu świętego

 

Ponieważ największą nędzą człowieka jest stan grzechu, a najdotkliwszym brakiem natury ludzkiej jest brak łaski, do której Bóg powołuje wszystkich ludzi, przeto największym ujawnieniem miłosierdzia Bożego jest ustanowiony przez Jezusa Chrystusa sakrament, który wyprowadza nas z tej nędzy i ten brak uzupełnia. Tym sakramentem jest chrzest, w którym człowiek przez polanie wodą w Imię Trójcy Św. otrzymuje łaskę narodzenia duchowego. „Zbawił nas… z miłosierdzia swego przez obmycie odrodzenia i odnowienia w Duchu Świętym” (Tyt. 3, 5).

Ponieważ człowiek składa się z ciała i duszy, dlatego Bóg łaski duchowe podaje mu w znakach uchwytnych zmysłami, aby przez rzeczy materialne i widzialne łatwiej mógł dojść do poznania duchowych i niewidzialnych. Toteż usprawiedliwienie, czyli odrodzenie wewnętrzne uzależnione jest od dwóch przyczyn — wody i Ducha Św. Duch Św. jest przyczyną sprawczą łaski, a woda przyczyną instrumentalną.

Przez narodzenie cielesne człowiek jest tylko istotą przyrodzoną, obumarłą jednak dla życia nadprzyrodzonego. Grzech pierworodny, w którym każdy człowiek przychodzi na świat, jest nie tylko brakiem życia nadprzyrodzonego, ale prawdziwą skazą natury, dziedziczoną po naszych prarodzicach, jest stanem odrzucenia od Boga i niewoli szatańskiej. Chrzest zaś usuwa grzech, obala panowanie szatana i użycza nam wyższej natury, wyposażonej we wszystkie zdolności do życia nadprzyrodzonego, którego udziela przez łaskę uświęcającą „Czyńcie pokutę i niechaj każdy z was ochrzci się w Imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Św.” (Dz. Ap. 2, 38).

Chrzest nie tylko gładzi grzechy, ale również odpuszcza kary należne za nie, albowiem włącza nas w Mękę i śmierć Zbawiciela i przydziela nam Jego zasługi: „Przez chrzest zostaliśmy razem z Nim pogrzebani w śmierć, aby jako Chrystus zmartwychwstał przez chwałę Ojca, tak i my, byśmy w nowości życia chodzili” (Rz. 6, 4). Chrzest nie usuwa dolegliwości tego życia, aby uwydatnić podobieństwo chrześcijanina do Chrystusa, dać mu sposobność do zasług i zabezpieczyć bezinteresowność w przyjmowaniu tego sakramentu. Cierpienia życiowe nie stanowią kary osobistej, lecz są właściwością naszej ułomnej natury, skażonej przez grzech prarodziców w raju.

Chrzest nadto daje łaskę sakramentalną odrodzenia, czyli razem z łaską uświęcającą daje prawo do specjalnych łask uczynkowych, jakimi są oświecenia dotyczące prawd wiary, by je coraz lepiej rozumieć, zachować i według nich postępować. Stąd chrzest nazywa się jeszcze sakramentem wiary. Razem z łaską uświęcającą chrzest udziela cnót wlanych: wiary, nadziei i miłości oraz siedmiu darów Ducha Św. Nadto daje zdolność i prawo przyjęcia innych sakramentów św. i wprowadza człowieka do społeczności Kościoła. Według św. Pawła, Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa. I właśnie z chwilą przyjęcia chrztu, następuje widome, zewnętrzne zjednoczenie nasze z Chrystusem jako Głową tego Ciała Mistycznego. Dlatego w ceremoniach chrztu spotykamy wielokrotnie znaki krzyża — na oczach, nozdrzach, piersi i plecach, aby podkreślić, że ochrzczony przyjmuje krzyż jako sztandar Chrystusa.

Wreszcie chrzest wyciska na duszy charakter sakramentalny niby pieczęć niezniszczalną lub znak wypalony żelazem. Znak ten tkwi w duszy stale, jest to bowiem znamię niezmazalne, jakie już na zawsze połączyło nas z Chrystusem i z Jego Kościołem. Przed nim — jak mówią Ojcowie Kościoła — drżą i uciekają szatani: „A tym, co nas utwierdza z wami w Chrystusie i który nas namaścił, jest Bóg. On też wycisnął na nas pieczęć i dał zadatek Ducha w serca nasze” (II Kor. 1, 21 – 22).

Wymienione skutki chrztu wyjaśniają nam całą jego istotę, a zwłaszcza to, dlaczego Pan Jezus obrał wodę jako znak widzialny tego sakramentu. Woda bowiem w powszechnym rozumieniu jest ożywczym pierwiastkiem, bez którego wszystko jest martwe. Z wody i słów sakramentalnych przy jej polaniu wyłania się nowe, żywe, uświęcone stworzenie, pełne zdolności do życia nadprzyrodzonego, wyposażone we wszystkie prawa do najwyższych zaszczytów, obdarzone mocą i szczęściem, jakie tylko Bóg dać może istocie obsypanej łaskami. Z chrztu rodzi się chrześcijanin, przybrane dziecko Boga i Kościoła, brat Chrystusowy i dziedzic Królestwa Bożego (Ef. 8, 14 – 17).

Chrzest z wody jest dla wszystkich ludzi (a więc i dla dzieci) środkiem koniecznym do zbawienia (tak zwana „konieczność środka”): „Zaprawdę, zaprawdę powiadam tobie, jeśli się kto nie odrodzi z wody i z Ducha Św., nie może wnijść do Królestwa Bożego” (J. 3, 5). Konieczność ta jest względna, albowiem w razie niemożności przyjęcia tego sakramentu, może zastąpić go samo pragnienie lub śmierć męczeńska, poniesiona dla Chrystusa lub za Jego sprawę. Dla dorosłych, którzy poznali prawdy wiary, chrzest z wody jest konieczny także wskutek wyraźnego przykazania Pana Jezusa (tak zwana „konieczność przykazania”): „Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Św.” (Mt. 28, 19). „Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony, a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16, 16).

Chrzest tedy jest początkiem i podwaliną życia nadprzyrodzonego w człowieku. Bóg wyniósł do tego życia naszych prarodziców, ale przez grzech oni to życie utracili. Odtąd wszyscy ludzie (z wyjątkiem Najświętszej Maryi Panny), przychodzą na świat bez łaski, którą dopiero chrzest z ustanowienia Chrystusa wlewa do duszy. Jak gałązka szlachetna, zaszczepiona na dziczce, nadaje jej nową właściwość wydawania owoców szlachetnych, tak chrzest św. zaszczepia w naturę naszą życie Boże, które sprawia, że wszystkie dobre uczynki są miłe i przyjemne Bogu, zasługujące na nagrodę wieczną w Królestwie Bożym. Owoce drzewa zaszczepionego przewyższają o wiele naturę pnia. Podobnie też uczynki, wynikające z cnót nadprzyrodzonych, jeszcze bardziej przewyższają naszą naturę, albowiem są już rodzaju Bożego.

Jakże wielkie łaski miłosierdzia Bożego spływają na duszę w czasie chrztu św., przez który otrzymujemy odpuszczenie grzechu pierworodnego i grzechów uczynkowych, darowanie kar wiecznych i doczesnych, łaskę uświęcającą wraz z łaską sakramentalną, cnotami wlanymi i darami Ducha Św. oraz charakter niezmazalny żywych członków Ciała Mistycznego Chrystusa, którym jest Kościół! Wówczas nad przyjmującym chrzest rozlegają się słowa Ojca Niebieskiego, jakie Jan Chrzciciel słyszał w czasie Chrztu Pana Jezusa w Jordanie „Ten jest mój Syn najmilszy, w którym mam upodobanie” (Mt. 3,17).

Nie przychodzimy na świat jako chrześcijanie, lecz stajemy się nimi przez chrzest z nieskończonego miłosierdzia Bożego. Ono nas rodzi dla Boga, czyni Jego dziećmi i członkami Kościoła bez żadnej zasługi z naszej strony. Dostąpienie łaski chrztu jest najważniejszym wydarzeniem w naszym życiu, które należałoby upamiętniać uroczystym obchodzeniem każdej jego rocznicy. Ponieważ ogół wiernych dziś tego nie czyni, a wielu nawet nie docenia tego sakramentu, przeto trzeba obchodzić wspólnie uroczystość chrztu w dniu, który od wieków Kościół na to przeznaczył, to znaczy w Niedzielę Przewodnią. Jest to oktawa uroczystego chrztu, dawniej udzielanego dorosłym w nocy przed uroczystością Zmartwychwstania, o czym — jak już powiedzieliśmy — mówi liturgia tej niedzieli. Jest to dzień przypomnienia prawdziwych narodzin naszych, żeśmy „się stali synami Bożymi, którzy nie z krwi, ani z żądzy ciała, ani też z woli ludzkiej, ale z Boga się narodzili” (J. 1, 12 – 13), to jest dzięki nieskończonemu miłosierdziu Bożemu.

Najpospolitszym symbolem pierwszych chrześcijan była ryba, przedstawiająca wynurzających się z wody chrztu św. neofitów. Żywiołem ryby jest woda, a życiodajnym żywiołem chrześcijan jest chrzest. Dlatego Tertulian pisze: „Jesteśmy rybkami Chrystusowymi, albowiem w wodzie się rodzimy i tylko w niej przy życiu pozostajemy” 5. Wszystkie ceremonie chrztu symbolizują wzbudzenie i przygotowanie naszych zdolności do nowego życia i nadprzyrodzonych uczynków, jakimi są zrozumienie, przyjęcie i wyznawanie prawd wiary, odważna i nieustępliwa walka z szatanem, wytrwałe pełnienie przykazań Bożych i kościelnych. Nawet imię nadawane przyjmującym chrzest i rodzice chrzestni mają oznaczać, że tu się zaczyna nowe życie nadprzyrodzone, nowe narodziny dla Boga i Kościoła.

Podobnie jak dla Chrystusa krzyż i grób był przejściem z cierpienia do chwały, tak dla nas chrzest jest całkowitym obumarciem dla grzechu i powstaniem do życia łaski. Na chrzcie otrzymaliśmy nowe życie nadprzyrodzone, winniśmy tedy w nadprzyrodzony sposób żyć, myśleć, mówić i działać. To oznacza sól, którą kapłan daje skosztować dziecięciu; ślina, jaką dotyka uszu i nozdrzy; krzyżmo św., jakim namaszcza szczyt głowy. Rozumiał to św. Ludwik, król francuski, i wyraził to mówiąc: „Kaplica w Poissy, w której przyjąłem chrzest, więcej dla mnie znaczy, niż katedra w Reims, gdzie się odbyła moja koronacja, albowiem przez chrzest stałem się dziecięciem Boga, co więcej znaczy, niż być królem Francji”. Dlatego podpisywał się „Ludwik z Poissy”.

Co roku obchodzimy rocznicę poświęcenia każdego kościoła. Ale przez chrzest stajemy się świątynią Ducha Św. Słuszną tedy i sprawiedliwą byłoby rzeczą obchodzić wspólnie rocznicę poświęcenia tej żywej świątyni w Niedzielę Przewodnią, wielbiąc Najlitościwszego Zbawiciela w Jego nieskończonym miłosierdziu, jakie okazał nam w tym uroczystym momencie.

5 De baptismate, c. 1.

 

  1. Miłosierdzie Boże w sakramencie pokuty i odpustach

 

„Pokój wam!… Weźmijcie Ducha Św., którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J. 20, 21 – 23).

Słowa powyższe wyrzekł Pan Jezus w dniu swego Zmartwychwstania wieczorem, gdy się objawił Apostołom w Wieczerniku i ustanowił sakrament pokuty. Ponieważ w dniu tym cała uwaga Kościoła zwrócona jest na uczczenie radosnej tajemnicy Zmartwychwstania, przeto Ewangelię o tym zdarzeniu czyta Kościół dopiero w Niedzielę Przewodnią, która i z tego tytułu jest najodpowiedniejszym dniem na uwielbienie Boga w miłosierdziu, jakie spływa na nas w sakramencie pokuty. W nim bowiem wciąż korzystamy z owoców Odkupienia: tutaj dokonywa się ustawicznie tchnienie Ducha Św., przez które następuje odpuszczenie wyznanych na spowiedzi grzechów i wraca utracony przez nie pokój do duszy, społeczeństw i narodów.

„A wieczorem dnia owego, pierwszego po szabacie, gdy drzwi były zamknięte tam, gdzie z bojaźni przed żydami zgromadzili się uczniowie, przyszedł Jezus, stanął między nimi i rzekł im: Pokój wam. A to powiedziawszy, ukazał im ręce i bok. Uradowali się tedy uczniowie ujrzawszy Pana. Rzekł im przeto znowu: Pokój wam. Jako mnie posłał Ojciec, i Ja was posyłam. To powiedziawszy, tchnął na nich i rzekł im: Weźmijcie Ducha Św., którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J. 20, 19 – 23).

Rozpatrzmy bliżej te słowa Zbawiciela. Dlaczego aż dwa razy powtarza: „Pokój wam”? Dlatego, że jest On „Królem Pokoju” (Żyd. 7, 2), a jako taki dąży do pojednania ludzi z Bogiem. Przy Jego narodzeniu Aniołowie śpiewali nad żłóbkiem betlejemskim: „Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli”. (Łk. 2, 14). W czasie ostatniej Wieczerzy, żegnając Apostołów przed swoją Męką, Pan Jezus zapowiada Apostołom ten pokój: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam, nie jako daje świat, Ja wam daję” (J. 14, 27). I wreszcie po Zmartwychwstaniu mówi do Apostołów, że jak Ojciec Go posłał, tak i On ich posyła i powtarza dwa razy: „Pokój wam”, a po drugim wypowiedzeniu tchnie na nich i natychmiast dodaje: „Którym grzechy odpuścicie, są im odpuszczone” (J. 20, 23). Stąd wynika, że te trzy fakty łączą się ze sobą: tchnienie, odpuszczenie grzechów i pokój.

Jaki jest związek między powyższymi faktami? Chrystus tchnął na Apostołów Ducha Św., by udzielić im mocy odpuszczania grzechów, mocy nadprzyrodzonej, a słowa „pokój wam” powtarza dwa razy, by udzielić Apostołom mocy przemiany w duszach ludzkich. Nie mówi tego przy ustanowieniu innych sakramentów świętych, albowiem pokój Chrystusa to odpuszczenie grzechów, to pogodzenie ludzi z Bogiem, to przywrócenie im łaski uświęcającej, a to następuje tylko w sakramencie pokuty. Stąd wynika, że pokuta jest najważniejszym sakramentem dla uzyskania pokoju Bożego, wewnętrznego na ziemi i że obok chrztu, jest największym ujawnieniem miłosierdzia Bożego, albowiem wyprowadza duszę ze stanu największej nędzy — grzechu i uzupełnia największy brak — brak łaski uświęcającej. Dlatego ten sakrament często nazywają po prostu sakramentem miłosierdzia Bożego, pokojem Chrystusa, tajemnicą pojednania i przebaczenia, włożeniem rąk, drugim znojnym chrztem, deską ratunku po rozbiciu się statku.

Celem przyjścia Pana Jezusa na świat było między innymi przywrócenie mu pokoju przez pokutę, która jest jedyną drogą do miłosierdzia Bożego. Dlatego zaraz po zejściu z Góry Kuszenia rozpoczyna swe przemówienie od słów: „Czyńcie pokutę, albowiem przybliżyło się królestwo niebieskie” (Mt. 4, 17). Następnie przeprowadza tę samą myśl w licznych przypowieściach, z których szczególnie uderzające są przypowieści o synu marnotrawnym i zbłąkanej owcy (Łk. 15). Tu ujawnia się szczyt miłosierdzia Bożego, gdy Ojciec wybiega na przeciw marnotrawnego syna, rzuca się mu na szyję, obdarza go łaską i urządza ucztę. Ze strony syna trzeba było tylko skruchy, by otrzymać takie miłosierdzie. Podobnie widzimy ten szczyt miłosierdzia w radości pasterza z owcy odnalezionej, którą przynosi na ramionach swoich do owczarni. Zbawiciel zaś nas zapewnia: „Taka będzie w niebiesiach radość z jednego grzesznika, czyniącego pokutę” (Łk. 15, 7).

Karty Ewangelii kilkakrotnie wspominają również, że Chrystus Pan sam odpuszczał grzechy (sparaliżowanemu, jawnogrzesznicy, Magdalenie). Te fakty i przypowieści stopniowo przygotowują Apostołów do poznania ogromu miłosierdzia Bożego, jakie w całej pełni zabłysło dopiero w dniu Zmartwychwstania, gdy Zbawiciel przekazał Apostołom swą władzę odpuszczania grzechów ustanawiając sakrament pokuty. Apostołowie korzystali z tej władzy, jak świadczą Dzieje Apostolskie (19, 18) i przekazali ją swoim następcom, biskupom i kapłanom, aż do naszych czasów.

W chorobie fizycznej leczymy się nieraz przez czas dłuższy z nakładem wielkich kosztów, poddajemy się bolesnym operacjom, uciążliwej diecie, przyjmujemy gorzkie lekarstwa i udajemy się do kosztownych zdrojowisk. Na uzdrowienie zaś duszy Chrystus Pan ustanowił sakrament pokuty, którego skuteczność płynie z ran Chrystusowych, a z naszej strony potrzeba tylko spełnienia przepisanych aktów: nadprzyrodzonego żalu, choćby tylko mniej doskonałego, poprzedzonego rachunkiem sumienia, mocnego postanowienia poprawy, oskarżenia się przed kapłanem i zadośćuczynienia. W taki łatwy sposób grzesznik otrzymuje natychmiast odpuszczenie choćby największych grzechów po chrzcie popełnionych, darowanie kary wiecznej i skrócenie kary doczesnej, przywrócenie lub pomnożenie łaski uświęcającej, przywrócenie utraconych przez grzech śmiertelny zasług oraz łaskę sakramentalną, dającą specjalne prawo do łask uczynkowych w przyszłości dla pokonywania pokus, zwalczania złych skłonności, zgubnych przyzwyczajeń i nałogów.

Sakrament pokuty zatem jest to rzeczywiste wewnętrzne usprawiedliwienie i uświęcenie, przez które człowiek w jednym momencie całkowicie się przemienia, wewnętrznie odradza i staje się nowym stworzeniem. Czyni on z nieprzyjaciela Boga przybrane Jego dziecko, nową odmienioną istotę, z której nawrócenia cieszą się Aniołowie i wychwalają Syna Bożego, że wynalazł taki prosty sposób uświęcenia grzeszników. O ileż bardziej winniśmy cieszyć się my, którzy z tego sakramentu możemy korzystać nie raz jeden w życiu, ale tylekroć, ilekroć tylko zajdzie tego potrzeba. Jest to bezcenny skarb pozostawiony nam przez Chrystusa. Jest to ustawiczne rozdawnictwo zasług męki Zbawiciela. Jest to balsam kojący rany Jego wyznawców. Ileż to dusz złamanych i grzeszników bez nadziei zwycięstwa podniósł Chrystus Pan z upadku, wyleczył z ran i ukoił wewnętrznie, zsyłając im pokój w tym sakramencie! Ileż to Szawłów pod Jego działaniem przekształciło się w Pawłów, w Augustynów, w świętych i doktorów Kościoła! Ile powaśnionych rodzin znalazło w tym sakramencie pogodzenie, ile parafii zostało uporządkowanych i otrzymało po odprawieniu misji pokój i zgodę! Ile społeczeństw, państw i narodów odrodziło się wewnętrznie, ilu barbarzyńców weszło na drogę prawdziwej kultury ducha i rzetelnego postępu! Najlepiej okazuje to historia całej ludzkości i poszczególnych narodów.

Czym byłby ten świat bez sakramentu pokuty? Stałby się owym synem marnotrawnym, lecz w znaczeniu o wiele gorszym: byłby nim z całą jego głupotą i niewdzięcznością, upodleniem i nędzą i pozostałby takim na zawsze, jak to jest w tych krajach, gdzie tego sakramentu nie znają. Ale miłosierdzie Boże czuwa, że jeszcze u nas tak nie jest. Bo oto Bóg miłosierny wychodzi naprzeciw biednego zbiega, uprzedza go swoją łaską, wynagradza mu wszelkie straty, podaje mu nowe szaty, bierze go w swą miłosną opiekę i cieszy się wraz z Aniołami przy uczcie pojednania. Taki jest nadmiar miłosierdzia Bożego, iż Bóg nawet wynagradza grzesznika za to, że się nawrócił. W żadnym innym sakramencie nie wylewa Bóg tyle i w taki sposób swego miłosierdzia, co w dobrej spowiedzi; nigdzie nie znajdujemy tyle kojącej pociechy, jak w trybunale pokuty. Czyż wobec tego nie powinniśmy wielbić Najmiłosierniejszego Zbawiciela w Niedzielę Przewodnią, w którym to dniu czytamy Ewangelię o ustanowieniu przez Niego tego sakramentu miłosierdzia?

Częścią sakramentu pokuty są odpusty. Chrystus Pan w dniu Zmartwychwstania swego dał Apostołom i ich następcom władzę ogólną odpuszczania grzechów, czyli usuwania tego wszystkiego, co wiernym przeszkadza wejść do nieba. Taką przeszkodą są nie tylko winy grzechowe, lecz i kary za nie. Toteż Apostołowie otrzymali władzę zarówno odpuszczania winy jak i zwalniania od kary. Atoli sposób rozwiązywania stosuje się do natury węzła. Węzły grzechów śmiertelnych mogą być rozwiązane tylko przez wlanie łaski w samym sakramencie pokuty względnie przez akt żalu doskonałego połączonego z postanowieniem udania się do tego sakramentu przy najbliższej sposobności. W sakramencie pokuty Bóg darowuje nam kary wieczne i częściowo doczesne. Odpuszczenie reszty kar doczesnych następuje w sposób pozasakramentalny — w odpustach i przez zadośćuczynienie.

Odkupiciel nasz ustanowił z miłosierdzia swego skarbiec zasług, z którego Kościół może czerpać pomoc dla swych członków. Ten skarbiec wzbogacił się jeszcze zasługami Najświętszej Maryi Panny i wszystkich Świętych. Kościół czerpie z tych zasług i przydziela pomoc poszczególnym duszom przy zachowaniu z ich strony przepisanych warunków. Odpustem nazywa się właśnie odpuszczenie kar doczesnych, dokonane wobec Boga przez Kościół dzięki „władzy kluczy”, to jest szafowania zasługami Zbawiciela i Jego wyznawców.

Obok odpustów istnieją jeszcze inne środki odpuszczenia kary doczesnej, jak:

  1. cierpienie własne w tym życiu,
  2. umartwienia dobrowolnie nałożone na siebie,
  3. dobre uczynki,
  4. modlitwy.

Ale te cztery wymienione dzieła opierają się więcej na osobistej cnocie pokuty, czyli bardziej na sprawiedliwości i stosowności, podczas gdy odpusty — na nieskończonym miłosierdziu Bożym, spłacającym nasze długi ze skarbca zasług Pana Jezusa i Jego Świętych.

Historia podaje, że kapłani przynosili św. Cyprianowi listy męczenników — „libelli martyrum”, którzy wstawiali się za grzesznikami i prosili o zmniejszenie nałożonej im pokuty. Św. Cyprian wówczas pokutę grzesznikom zmniejszał, a często i zupełnie im darowywał. Oto historyczny przykład, a zarazem wyjaśnienie zasady odpustów. Św. Cyprian czynił to tylko w swojej diecezji, a dziś Kościół posługując się już nie tylko zasługami męczenników, ale Pana Jezusa i Świętych, czerpie z tego skarbca i łagodzi dawną surowość pokuty lub te całkowicie ją darowuje.

Dla uzyskania odpustu trzeba być należycie przygotowanym, a mianowicie: trzeba mieć odpowiednią intencję, być w stanie łaski, dopełnić przepisanych warunków i żywić skruchę za swe grzechy. Dla uzyskania odpustu zupełnego trzeba nadto nie mieć przywiązania do żadnego grzechu, nawet powszedniego.

Przy tak stosunkowo łatwych do zachowania warunkach możemy w krótkim czasie otrzymać darowanie kary doczesnej całkowicie lub częściowo. Jest to również bezmiar miłosierdzia Bożego, za które winniśmy okazywać Najlitościwszemu Zbawicielowi wielką wdzięczność nie tylko prywatnie, ale i publicznie, właśnie w Niedzielę Przewodnią.

 

  1. c) Miłosierdzie Boże w sakramentach Ołtarza i kapłaństwa

„Kto pożywa tego chleba, będzie żył na wieki” (J. 6, 58).

Eucharystia jest przede wszystkim sakramentem miłości. W niej objawia się miłość Boga ku sobie, a jest nią uwielbienie siebie przez objawienie swojej mądrości, potęgi, dobroci i miłosierdzia oraz pobudzenie do wielbienia siebie przez ludzi, skłaniając ich do aktów adoracji i hołdów. Najwyższa mądrość polega na obraniu sobie najlepszego celu i środków odpowiednich ku niemu, a to właśnie znajdujemy w Przenajświętszym Sakramencie. Pan Jezus powrócił do Ojca nie opuszczając nas i ucząc poglądowo wszystkich cnót doskonałości chrześcijańskiej, jak: prostoty, skromności, pokory, życia ukrytego, oderwania serca od wszystkiego, poświęcenia się i zaparcia się siebie. Potęga Boża ujawnia się w cudach, jakie dzieją się ustawicznie w Sakramencie Ołtarza, a mianowicie w cudzie przemiany istoty chleba w istotę Ciała, a istoty wina w istotę Krwi; w cudzie obecności swej w niebie i na ołtarzach naszych; w cudzie rozmnożenia się w tylu miejscach, ile jest hostii poświęconych; w cudzie pozostawania w postaci chleba i wina, chociaż już przemieniła się ich istota w Ciało i Krew Chrystusa; wreszcie w cudzie, polegającym na tym, że wszystko to dokonywa się na wymówienie kilku słów przez kapłana. Hojność i miłosierdzie poznajemy po darze ofiarowanym zupełnie niezasłużenie. Otóż Eucharystia jest takim darem zupełnie nam nienależnym, w którym daje Pan Jezus nie tylko swoje łaski, ale samego siebie dla pozostania na zawsze z nami.

Eucharystia jest również dowodem miłości Pana Jezusa względem Kościoła, który w niej posiada zawsze obecnego Oblubieńca, sprawuje władzę nad Jego rzeczywistym Ciałem, przechowuje Je i pożywa oraz ofiarowuje Je Bogu. Eucharystia jest też wyrazem miłości Chrystusa Pana względem każdego z członków Kościoła, których obdarza samym sobą, pragnie być pokarmem ich życia Boskiego i dlatego przybiera postać posiłku, aby się do nas zbliżyć, aby nas wywyższyć, pocieszyć, wzbogacić, dać siebie na zadatek szczęścia wiecznego.

Zbawiciel wciąga nawet materialne stworzenie w zakres swojej miłości, podnosząc je do siebie, czyniąc zeń część składową swego sakramentalnego istnienia, podnosząc je w Ciele swoim do najwyższej doskonałości. Oto powstaje zupełnie nowe ogniwo, łączące świat materialny z Bogiem. Eucharystia jest tedy arcydziełem miłości Jezusa Chrystusa, koroną wszystkich Jego wynalazków, jakby wielkim systemem słonecznym, w którym miłość wszystko porusza, dosięga promieniami swymi krańca wieków i sprowadza wszystkie stworzenia na drogę świetlistą, miłosną i słoneczną. „Jezus wiedząc, że nadeszła godzina Jego, aby odszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich… do końca ich umiłował” (J. 13, 1).

Mówimy o miłości Jezusa ku ludziom raczej jako człowieka i brata naszego, gdyż jako Bóg świadczy On nam w Eucharystii raczej miłosierdzie, albowiem — jak to już zostało wyżej wykazane — miłość Boga ku ludziom, jako umiłowanie nędznych stworzeń, jest miłosierdziem. Eucharystia tedy jest potwierdzeniem, treścią i rozszerzeniem tego wszystkiego, co stworzył nieskończenie miłosierny Bóg dla ludzi. Przede wszystkim zwróćmy uwagę na skutki, jakie Eucharystia sprawia w duszy człowieka bez względu na oziębłość i oschłość naszą oraz na różne nadużycia Jego miłości i zaufania, byleby przyjmujący Komunię św. nie był w grzechu śmiertelnym.

Najważniejszym skutkiem Komunii św. jest zachowanie i pomnożenie łaski uświęcającej i całego życia łaski w takim stopniu, w jakim nie czyni tego żaden inny sakrament. Jak pokarm cielesny zachowuje, krzepi i rozwija życie doczesne, tak Przenajświętszy Sakrament odnawia, leczy, chroni, rozwija, wzmacnia, użyźnia i zachowuje życie nadprzyrodzone naszej duszy. Tu bowiem następuje najściślejsze połączenie duszy z Chrystusem, a połączenie nie tylko duchowe, ale i fizyczne, dotykalne i tak doskonałe, że już ściślejszego na ziemi nawet być nie może. Pan Jezus wciela się w nas jako pokarm, a raczej my wcielamy się w Niego i pod pewnym względem się przebóstwiamy: „Kto pożywa Ciało moje i pije moją Krew, we Mnie mieszka, a Ja w nim” (J. 6, 57).

Ponadto Przenajświętszy Sakrament gładzi grzechy powszednie wprost (ex opere operato) i ubocznie (ex opere operantis), o ile przystępujący do Komunii św. wzbudza żal przynajmniej mniej doskonały. Ponadto Eucharystia wywiera powściągający wpływ na ciało i jego pożądliwości, jak o tym świadczy Ewangelista: „A cała rzesza pragnęła się Go dotknąć, albowiem wychodziła zeń moc i uzdrawiała wszystkich” (Łk. 6, 19).

Łącząc dusze z Chrystusem, Eucharystia łączy je również między sobą, urzeczywistniając w ten sposób modlitwę Zbawiciela na Ostatniej Wieczerzy: „Aby wszyscy byli jedno, jako Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni byli jedno w Nas” (J. 17, 21). Nie ma lepszego sposobu zjednoczenia narodów całego świata, jak wiara w Boga – Człowieka i przystępowanie do Komunii św. Tu się łączą ludzie różnych narodów, usposobień, języków i charakterów, według prawa, że kilka wielkości równych jednej, musi być równych i między sobą. „Bo wielu nas jest jednym chlebem i jednym ciałem, wszyscy, którzy jednego chleba uczestnikami jesteśmy” (I Kor. 10, 17).

Eucharystia ma nadto osobliwszą skuteczność; udziela szczególniejszego zapału i gorliwości, które częściowo gładzą kary za grzechy, zabezpiecza przed przyszłymi grzechami zmniejszając i osłabiając pokusy ze strony pożądliwości i nieprzyjaciela naszej duszy. „Odchodzimy od stołu Pańskiego jako lwy ziejące ogniem, stając się straszliwymi dla szatana” 6. Jednocześnie dusza staje się podatną na wpływ dobra i zdolną do czynów bardziej doskonałych, zasługujących na żywot wieczny. Szczególnie zaś otrzymuje ona łaskę pobożności, z której płynie szczęście i radość, spokój wewnętrzny i bezgraniczna gotowość do ofiar i poświęceń dla Boga i bliźniego, jak świadczą przykłady z życia zjednoczonych dusz z Bogiem. Z Komunii św. płynie również i duchowa radość, o ile dusza nie ma przywiązania do grzechów powszednich.

Wreszcie Eucharystia daje prawo do chwalebnego zmartwychwstania, które zapowiedział Chrystus w swej obietnicy ustanowienia Przenajświętszego Sakramentu: „Kto pożywa Ciało moje i pije moją Krew, ma żywot wieczny, a Ja wskrzeszę go w dniu ostatecznym” (J. 6, 55). Ta obietnica była szczególnie droga pierwszym chrześcijanom, którzy wśród niebezpieczeństw często myśleli o śmierci i wyrażali nadzieję przyszłej chwały w malowidłach katakumbowych. Dla tego św. Ignacy nazywa Eucharystię przeciwstawieniem śmierci i uwieńczeniem życia duchowego, uzupełnia bowiem przez łaskę uświęcającą cały nasz organizm duchowy, przynosząc z sobą już nie tylko łaskę, ale samego Dawcę łask ze wszystkimi Jego darami.

Jeżeli do powyżej wymienionych skutków Eucharystii jako sakramentu dodamy jeszcze skutki jako Ofiary niekrwawej, która się odprawia ustawicznie w świątyniach całego świata, będziemy mieli uderzający dowód nieskończonego miłosierdzia Bożego, jakie spływa na nas bez żadnej z naszej strony zasługi, a jedynie z bezgranicznej litości Boga nad naszą nędzą. Dlatego św. Paweł pisze: „Zbliżmy się więc z ufnością do tronu łaski (Eucharystii), abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę stosownej chwili” (Żyd. 4, 16).

Eucharystia ściśle łączy się z sakramentem kapłaństwa, który ustanowiony został jednocześnie z nią w czasie Ostatniej Wieczerzy w Wielki Czwartek. Miłosierdzie Boże ujawnia się w tym sakramencie niemniej jak i w tamtym, zarówno względem wszystkich ludzi, jak i tym bardziej względem kapłanów.

Cztery są główne czynności kapłańskie, a mianowicie: Ofiara niekrwawa, modlitwa publiczna, administrowanie sakramentów św. i nauczanie.

Niekrwawą Ofiarę sprawuje właściwie sam Chrystus, ale kapłan jest Jego zastępcą widzialnym i jako taki rzeczywiście dopełnia aktu ofiary Mszy św., która jest duszą, szczytem kultu Bożego, głównym aktem cnoty religii, wyrażającym zwierzchnictwo Boga i zależność naszą od Niego. Bez kapłaństwa nie mielibyśmy Mszy św. i jej miłosiernych skutków.

Drugą czynnością kapłana jest modlitwa publiczna. W niej Kościół kontynuuje dzieło Chrystusa Pana, który w modlitwie arcykapłańskiej powiedział: „Jam Ciebie wsławił na ziemi, dokonałem dzieła, któreś Mi zlecił” (J. 17, 4). Chrystus wstępując do nieba przekazał swoje posłannictwo Kościołowi, który ustami kapłanów wielbi i adoruje Boga, składa Mu dzięki i prosi o miłosierdzie, jakie spływa na wiernych, przebaczając im winy i udzielając doczesnych i wiecznych dobrodziejstw. Kapłani odmawiający ściśle oznaczone pacierze brewiarzowe, są ustami Kościoła, który za cały świat zanosi przez nich nieustanną modlitwę czystą, potężną i skuteczną.

Sprawowanie sakramentów św. jest trzecią czynnością władzy kapłańskiej, sprowadzającą szczególniejsze miłosierdzie Boże na wiernych. Tu dobroć Boża ujawnia się w najwyższy sposób, albowiem sakramenty są nie tyle środkami służącymi do uzyskania różnych dobrodziejstw duchowych, czy doczesnych, ile przede wszystkim środkiem otrzymania lub powiększenia w duszy naszej najcenniejszego daru nieba — łaski uświęcającej oraz szczególniejszego prawa do łaski uczynkowej w rozmaitych sytuacjach życia, od kolebki aż do grobu. Miłosierdzie Boże szczególnie ujawnia się we władzy odpuszczania grzechów, jaką Zbawiciel nadał Apostołom, a przez nich biskupom i kapłanom, i w ten sposób po Zmartwychwstaniu poniekąd uzupełnił sakrament kapłaństwa, ustanowiony w Wielki Czwartek.

Wreszcie czwartą czynnością kapłanów jest nauczanie w imieniu Kościoła zasad wiary i moralności według nauki Chrystusa, pozostawionej w Piśmie św. i Tradycji. Przez tą czynność kapłanów Pan Jezus jest nadal wśród nas obecny i przez nich darzy nas swym nieskończonym miłosierdziem, oświecając nas w rzeczach wiary i obyczajów, jak za swego życia ziemskiego.

Jeszcze większe miłosierdzie okazuje Bóg samym kapłanom, których wybrał z pośród wiernych nie dla ich zasług, ale według woli swojej: „Nie wyście Mnie wybrali, ale ja was wybrałem i przeznaczyłem was, abyście poszli i owoc przynosili i żeby owoc wasz trwał” (J. 15, 16). Jakiż im to zaszczyt przynosi i jak ich wywyższa, że Bóg pozwala im współdziałać w swym dziele zbawienia świata, że czyni ich powiernikami swoich tajemnic, przedstawicielami swej władzy, narzędziem łask i pośrednikami między sobą a ludźmi.

Za ten sakrament należy się największa wdzięczność i chwała Najmiłosierniejszemu Zbawicielowi. Okazją do ich pokazania byłaby właśnie Niedziela Przewodnia.

6 Św. Jan Chryzostom, Hom. 46 in Joan.