35. Miłosierdzie Boże w błogosławieństwach

„Błogosławieni…, albowiem ich jest

królestwo niebieskie” (Mat. 5, 3).

 

         Owoce Ducha Świętego są aktami cnót wlanych i ujawniają się bardziej w czynnym działaniu. Lecz nie na samym tylko czynnym działaniu polega prawdziwa doskonałość. Pan Jezus był doskonały zawsze, ale nigdy i nigdzie nie ujawnił tak jasno doskonałości swojej jak w czasie męki, a przede wszystkim w trzygodzinnym konaniu swoim na krzyżu. Tam była ukrzyżowana wola jego, a Serce i umysł złączone były najściślej z Ojcem tą ostateczną i najwyższą więzią, jaką jest ofiara z siebie samego w najstraszniejszych cierpieniach fizycznych i moralnych aż do chwili śmierci. Tu ujawniła się jego najwyższa doskonałość nie w działaniu, ale w biernym cierpieniu. Ta doskonałość bierna jest wyższa od czynnej i ukazuje się w błogosławieństwach.

 

  1. Co to są błogosławieństwa? Błogosławieństwa są to akty, które wypływają nie z cnót jak owoce, lecz zdają się wypływać raczej z darów. Można je nazwać owocami, ale całkowicie dojrzałymi, stanowiącymi przedsmak błogosławionej wieczności. Jest to już ostateczne uwieńczenie dzieła Bożego w człowieku, całkowite poddanie woli jego, woli Bożej, najdoskonalsze zjednoczenie stworzenia ze Stwórcą, Odkupicielem i Uświęcicielem, jest to — jeśli tak powiedzieć można — przebóstwienie duszy.

         Błogosławieństwa tedy są to pewne szczególniejsze skutki darów Ducha Świętego, zadatki szczęśliwości niebieskiej i jej początki w tym życiu. Na nich polega najwyższa doskonałość, jaką można osiągnąć w tym życiu, najbliższe podobieństwo do ideału doskonałości, jakim jest dla nas Jezus Chrystus. Dlatego też te akty nazywają się błogosławieństwami, ponieważ już w bojowaniu naszym w czasie tego życia czynią duszę błogosławioną; nie tylko usposabiają do wiecznej szczęśliwości, ale jakby dają przedsmak tej szczęśliwości, jaką Bóg przygotowuje dla wybranych po śmierci.

         Chrystus Pan w kazaniu na górze sprowadza je do ośmiu rodzajów czyli kształtów doskonałości, w których dusza czuje i smakuje słodkość wiecznej szczęśliwości. Są to: ubóstwo duchem, cichość, święty smutek, łaknienie i pragnienie Boga, miłosierdzie, czystość serca, czynienie pokoju między ludźmi i cierpliwość w prześladowaniu. Jest to wierny obraz Pana Jezusa od Betlejem aż do Kalwarii. Doskonałość zaczyna się w żłóbku, a dosięga swego szczytu na krzyżu. Na całej tej drodze doskonałości poznajemy miłosierdzie Boże, któreśmy oglądali w owocach, a które tutaj występuje jeszcze potężniej i jeszcze skuteczniej.

         Błogosławieństwa te nie oznaczają szczęśliwości bezwzględnej i doskonałej: są to raczej środki, którymi dochodzimy do wiekuistej szczęśliwości, a środki niezmiernie skuteczne. Kto bowiem z radością żyje w ubóstwie, — kto naśladuje Chrystusa Pana w cichości, w czystości i w upokorzeniach największych, — kto umie panować nad sobą do tego stopnia, że modli się za nieprzyjaciół i miłuje krzyż, — ten naśladuje Pana Jezusa w sposób doskonały, szybko kroczy naprzód po drogach doskonałości i w biernym cierpieniu składa z siebie ofiarę, zaznając jednocześnie przedsmaku Królestwa Bożego w swej duszy.

         Gdy mówimy o kimś, że to człowiek cichy albo pokój czyniący, rozumiemy przez to, że w nim cichość lub miłość pokoju do takiego stopnia góruje, iż w tym jednym słowie wyraża się cały jego charakter, wybitna cecha i znamię: sprowadzające do duszy jego szczególniejszą słodkość. Jest to jakby ostatnie pociągnięcie pędzlem ręką wielkiego mistrza lub uderzenie dłutem, którymi Duch Święty z nieskończonego swego miłosierdzia kończy w nas i dopełnia dzieła i wolę swoją najwyższą — dzieło naszego udoskonalenia. Błogosławieństwa wprawdzie są to akty co do rodzaju swego takie, jakie spełniamy codziennie, ale różniące się stopniem tak wysokim i dojrzałym, że charakteryzują całą działalność danej osoby.

 

  1. W podanym przez Pana Jezusa porządku błogosławieństw można widzieć trzy drogi życia wewnętrznego: oczyszczającą, oświecającą i jednoczącą. Trzy pierwsze błogosławieństwa przygotowują duszę do łaski na drodze oczyszczającej. Ponieważ początkiem wszelkiego grzechu jest pycha, przeto Chrystus zaczyna od zalecenia pokory wewnętrznej, ujawniającej się w ubóstwie ducha i zewnętrznej — w cichości: „Błogosławieni ubodzy duchem, albowiem ich jest królestwo niebieskie. Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą Ziemię” (Mat. 5, 3 – 4). Człowiek wyobraża sobie, że jest kimś, że wiele posiada. Ale to jest złudzenie. Sam z siebie bowiem jest nędzą i próżnością. Królestwo Boże posiądzie się dopiero wtedy, gdy się wyzbędzie tych złudzeń a pozna siebie w prawdzie. Oceni wówczas własną małość, słabość i zacznie pokutować za grzechy: „Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni” (Mt. 5, 5). Płacz to jest żal za grzechy.

         Pokora, cichość i pokuta to początek świętości, ale nie dosyć na wyrzeczeniu się, trzeba koniecznie jeszcze miłości Boga i bliźniego, o której mówi następne czwarte błogosławieństwo: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni” (Mt. 5, 6). Sprawiedliwość polega na oddaniu każdemu, co się komu należy. Bogu należy się cześć i miłość. Dlatego dusze oczyszczone w pokucie pragną Bogu oddawać cześć i kochać go ponad wszystko. Bóg jest pokarmem duszy w Chrystusie, którego ciało i krew przyjmuje ona w Eucharystii. Sprawiedliwość wyraża również nasz stosunek do bliźnich, których prawa nie tylko mamy szanować, ale nadto kochać ich jak siebie samych, ujawniając tę miłość w uczynkach miłosiernych. Dlatego zaraz następuje błogosławieństwo piąte: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt. 5, 7). Miłosierdzie to sekret, to tajemny sposób, jak wejść w miłość Bożą. Według tego, jak my postępujemy z bliźnimi, tak z nami postąpi Pan Bóg: „Który nie czyni miłosierdzia, spotka (go) sąd bez miłosierdzia, a miłosierdzie przewyższa sąd” (Jak. 2, 13).

         Przez miłosierdzie miłość bliźniego wyda swoje owoce i w człowieku nastąpi wewnętrzna przemiana: oczyści się on z egoizmu, ze zmysłowości i dopiero wówczas zrozumie szóste błogosławieństwo: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt. 5, 8). Człowiek staje się tutaj już dzieckiem Bożym, ogląda Ojca w Jego dziełach stworzenia, w nauce objawionej, łączy się z tym Ojcem w miłości czynnej przez naśladowanie Jego doskonałości. Na nim spoczywa piętno wszystkich dzieł Bożych, jakimi są zgoda, jedność, harmonia i pokój. Pokój prawdziwie Boży, którego świat dać nie nie może. To jest ostatni szczebel błogosławieństw na drodze już jednoczącej: „Błogosławieni pokój czyniący, albowiem synami Bożymi będą nazwani” (Mat. 5, 9). Daj nam, Panie, takich synów Twoich, ześlij na nich Ducha Twego, a odnowisz oblicze ziemi!

         Te siedem błogosławieństw są aktami siedmiu darów Ducha Świętego i całkowicie im odpowiadają: ostatnie błogosławieństwo pokoju jest aktem daru mądrości udoskonalającej miłość i powiedzieć można — jego owocem. Szóste błogosławieństwo — czystości serca — odpowiada darowi rozumu, który udoskonala cnotę wiary. Piąte błogosławieństwo miłosierdzia odpowiada darowi rady, udoskonalającej roztropność. Czwarte — sprawiedliwości — odpowiada darowi umiejętności, która udoskonala sprawiedliwość. Trzecie — płaczu i żalu — jest aktem daru pobożności, udoskonalającej nadzieję. Drugie — cichości — odpowiada darowi męstwa, które się ujawnia w panowaniu nad sobą. Pierwsze wreszcie błogosławieństwo — ubóstwa w duchu — jest aktem daru bojaźni Bożej, która udoskonala cnotę obyczajową wstrzemięźliwości. Cóż za doskonała harmonia.

         Ósme błogosławieństwo: „Błogosławieni, którzy prześladowanie cierpią dla sprawiedliwości” (Mt. 5, 10) jest pewnym potwierdzeniem i uroczystym ogłoszeniem wszystkich poprzednich, o ile z ich powodu spotka nas cierpienie, które będzie przedsmakiem radości niebieskich: „Radujcie się, a weselcie, albowiem zapłata wasza obfita jest w niebiesiech” (Mt. 5, 12).

 

* * *

 

         Duchu Święty, jedyny sprawco prawdziwej radości i pokoju, spłyń na wstrząśnięte dusze nasze, tchnij w nie nie tylko swą łaskę z cnotami, darami i owocami, lecz zanurz je w Twoich błogosławieństwach, których wprawdzie jesteśmy niegodni, ale się ich spodziewamy jedynie z miłosierdzia Twojego, bo cierpimy dla Chrystusa, a on zapewnił radość dla cierpiących.