22. Miłosierdzie Boże w cnocie wiary

„Kto uwierzy i ochrzci się, zbawion będzie,

a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk. 16, 16).

 

Wiara jest to cnota Boska, która skłania rozum pod wpływem woli i łaski, by uznał mocno prawdy objawione przez Boga. Ponieważ te prawdy z istoty swej nie są oczywiste, uznanie ich przez rozum nie może się dokonać bez wpływu woli, która nakazuje rozumowi zbadać powody wierzenia i je przyjąć. Łaska zaś wpływa na wolę pobudzając ją ku działaniu, i na rozum, oświecając go. W ten sposób wiara staje się aktem wolnym, nadprzyrodzonym i zasługującym. Wiara tedy nie jest intuicją serca, ani bezpośrednim oglądaniem, lecz jest przyjęciem dobrowolnym świadectwa Bożego pod wpływem łaski. Człowiek bowiem może odmówić swej zgody na przyjęcie tej lub innej prawdy, może w nią wątpić, ale skoro ją przyjmuje, to nie bez powodu, nie bez wewnętrznego przekonania, że Bóg to objawił, ale właśnie dlatego, że Bóg objawił i przez Kościół do wierzenia podał.

 

  1. Wiara jest darem Miłosierdzia Bożego, jak powiada Apostoł: „Łaską zostaliście zbawieni przez wiarę, i to nie z was, bo i ona jest darem Bożym” (Efl. 2, 8). Jakkolwiek wiara jest aktem rozumu, nie pochodzi z własnej jego siły, albowiem w tym akcie działa łaska Ducha Świętego, która oświeca rozum i porusza wolę. Przedmiotem wiary jest słowo Boże: „Wiara ze słuchania, a słuchanie przez słowo Chrystusowe” (Rzym. 10, 17). A więc wiara jest darem nie tylko w swoim źródle, ale i w swoim przedmiocie, czyli w prawdach objawionych. Niektóre z tych prawd możemy poznać rozumem, jak np. istnienie Boga, nieśmiertelność duszy itp. Innych rozumem nigdy byśmy poznać nie mogli, jak np. dogmatu o Trójcy Świętej i innych jeszcze. Te niepojęte prawdy są dla nas również darem Bożym.

Gdy więc mówimy o wierze, mamy na myśli Boskie prawdy, objawione nam przez Pana Jezusa, — mamy na myśli objawienie się Boga w ciele i nowe stworzenie, do którego zostaliśmy podniesieni przez odrodzenie z Ducha Świętego. Pewna część tych prawd zawiera się w Piśmie Świętym a inne były przekazywane ustnie i dopiero potem spisane przez Ojców Kościoła, dlatego nazywają się one tradycją. Jedne i drugie są przedmiotem wiary; jest to słowo Boże czyli objawione nam prawdy Boże, które przyjmujemy dlatego, że Bóg je objawił i podał nam do wierzenia przez Kościół.

Podanie prawd objawionych przez Kościół jest rzeczą konieczną, albowiem Pan Jezus go ustanowił, aby był autentycznym tłumaczem objawienia. Kto objawienie Boże tłumaczy po swojemu, może je przekręcić, lub nagiąć do swojej słabości. Głosi on już nie słowo Boże, ale słowo ludzkie: byłaby to już nie wiara, ale niedowiarstwo. Pismo Święte fałszywie tłumaczone nie jest już Pismem Świętym, a objawienie w oderwaniu od Kościoła nie jest już objawieniem i nie może być przedmiotem wiary jako cnoty nadprzyrodzonej i Boskiej.

„Kto was słucha, mnie słucha, a kto wami gardzi, mną gardzi, a kto mną gardzi, gardzi tym, który mnie posłał” (Łuk. 10, 16). Słowa Kościoła to głos żyjącego Chrystusa mistycznego. Kościół mówi nie tylko jako świadek ludzki i historyczny od dwudziestu prawie już wieków, ale mówi również jako świadek nadprzyrodzony i nieomylny, jako tenże sam Chrystus, który przez Ducha Świętego pozostaje w Kościele, nim rządzi i strzeże go od błędów. To jest zasada doskonała w prostocie swojej i powszechna w swoim zastosowaniu. To jest dzieło nieskończonego miłosierdzia Bożego. Tylko taką wiarą możemy się stać przyjemnymi Bogu, jak powiada Apostoł: „Bez wiary nie podobna podobać się Bogu” (Żyd. 11, 6).

 

  1. Tak pojęta wiara odgrywa wielką rolę w życiu naszym. Daje nam bowiem uczestnictwo w myśli Bożej, jest podwaliną i fundamentem życia nadprzyrodzonego oraz węzłem, który nas łączy z umysłem i wiedzą Bożą. Przede wszystkim wiara jest początkiem naszego usprawiedliwienia. Jest ona z naszej strony pierwszym nadprzyrodzonym przysposobieniem, bez którego nie możemy mieć ani nadziei ani miłości, ani innych cnót nadprzyrodzonych. Jest ona jak gdyby teleskopem, przez który odkrywamy przedmioty odległe, niedostrzegalne gołym okiem. Wprawdzie teleskop jest narzędziem zewnętrznym, wiara zaś sięga do najgłębszych tajników rozumu rozszerzając pole jego działania. Pod wpływem wiary rozum widzi to, co jest niedostrzegalne dla zmysłów. Poznaje rzeczy nieobecne, które jeszcze przyjść mają, oraz ocenia je według prawdziwej ich wartości.

Wiara jest fundamentem i korzeniem świętości. Jak korzenie czerpią z ziemi soki niezbędne do wyżywienia i wzrostu drzewa, tak wiara zapuszcza korzenie swoje aż do dna duszy i karmiąc się prawdami Bożymi dostarcza doskonałości chrześcijańskiej obfitego pożytku. Wiara łączy nas z Bożą wiedzą, a przez nią światło Boże staje się naszym światłem, jego mądrość — naszą mądrością, jego wiedza naszą wiedzą, jego duch naszym duchem, a jego życie naszym życiem. Ona leczy nasz rozum z rany niewiedzy, a wolę z rany słabości, — ona oświeca nasz rozum i wzmacnia go, a wolę pobudza i zapala do nadprzyrodzonego współdziałania z łaską. Światło wiary rozszerza zakres naszych wiadomości o Bogu, o jego wewnętrznym życiu, a przede wszystkim o jego nieskończonym miłosierdziu.

Wiara jest źródłem prawdziwego męstwa, daje bowiem mocne przekonanie, które wzmacnia wolę i pobudza ją do działania w najtrudniejszych okolicznościach życia. Ona wskazuje nam na to, co Bóg dla nas uczynił i czynić nie przestaje, jak żyje i działa w duszy naszej, by ją uświęcić, jak Pan Jezus wszczepia nas w siebie i daje nam uczestnictwo w życiu Boga. Wówczas ze wzrokiem utkwionym w Chrystusa czujemy w sobie odwagę do mężnego dźwigania krzyża własnego w ślad za dźwigającym krzyż Chrystusem Panem. Przykładem tego są męczennicy i bohaterowie Chrystusowi wszystkich wieków zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie, jak tego dowodzi św. Paweł w swoim liście do Żydów: „A ci wszyscy przez wiarę zaleceni nie doczekali się obietnicy… Przeto i my… spoglądamy na Jezusa przodownika i ostatecznego sprawcę wiary” (Żyd. 11 – 12,2).

Wiara stawia nam przed oczy wiekuistą zapłatę, która będzie owocem cierpień obecnych, jak mówi Apostoł: „Dzisiejsze utrapienie nasze, lekkie i przemijające, chwałę wiekuistą wagi niezmiernej sprawuje w nas. Jesteśmy bowiem zapatrzeni nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne: to bowiem, co widzimy, doczesne jest, a czego nie widzimy — wieczne”. (II Kor. 4, 17 – 18). Gdy czujemy słabość, wiara nam przypomina, że „Bóg naszą ucieczką i mocą, pomocnikiem w uciskach, które nawiedziły nas bardzo” (Ps. 45, 1). Gdy jesteśmy smutni, wiara wlewa do duszy naszej pociechę zarówno wśród ucisków i upokorzeń, jak i przy stracie drogich nam osób. Szczególną pociechą jest dla nas dogmat o Świętych obcowaniu, że w Chrystusie Panu i w Duchu Świętym łączymy się wszyscy, żyjący i umarli, w jedną rodzinę.

Wiara wreszcie jest źródłem licznych zasług, szczególnie dzisiaj, kiedy podlega ona tak licznym napaściom. W wielu bowiem krajach wierzący narażeni są niestety na różne szyderstwa i prześladowania. Ponieważ wiara jest jednocześnie i darem miłosierdzia Bożego i dobrowolnym aktem rozumu, przeto winniśmy się modlić i nie zaniedbywać naszych osobistych wysiłków. „Przymnóż nam wiary” (Łk. 17, 5), wołali Apostołowie do Pana Jezusa. My również winniśmy o wiarę prosić i za nią dziękować Panu Bogu jako za jeden z najcenniejszych darów miłosierdzia jego. Mamy nadto często wzbudzać akty wiary, unikać niebezpiecznej lektury, wystrzegać się pychy i energicznie zwalczać pokusy przeciwko wierze przez gruntowne poznanie tego, czego nas wiara uczy. Czytajmy Ewangelię świętą, oceniajmy wszystko według wiary, a przede wszystkim żyjmy według zasad wiary i starajmy się szerzyć ją przez dobry przykład, przez słowo i przez uczynki miłosierdzia.

 

* * *

 

„Prosimy cię, Panie, niech działanie miłosierdzia twego nami kieruje, bo bez ciebie nie możemy podobać się Tobie” (Kol. niedz. 18 po Ziel. Świątkach). „Pomnóż w nas wiarę”.