67. "Zstąpił do piekieł"

Przez śmierć dusza Pana Jezusa rozłączyła się z ciałem, ale Bóstwo jego nie rozłączyło się z człowieczeństwem. Przez Wcielenie bowiem Słowo Przedwieczne połączyło się z naturą ludzką w jednej osobie Boskiej na wieki. Gdy więc ciało Pana Jezusa po śmierci martwe, ale z Bóstwem nierozdzielnie złączone, zostało zdjęte z krzyża i złożone do grobu, dusza jego z tymże Bóstwem złączona zstąpiła do piekieł i tam przebywała jak długo ciało leżało w grobie, czyli do czasu chwalebnego Zmartwychwstania Przypatrzmy się tej tajemnicy i poznajmy, jakie to były piekła, do których zstąpiła dusza Zbawiciela i jaki był cel tego zstąpienia.

 

  1. Rozróżniamy trzy miejsca, do których stosuje się nazwa piekła: Otchłań, czyściec i piekło w ścisłym tego znaczeniu, jako miejsce kary wiecznej potępionych. Do tego ostatniego miejsca dusza Pana Jezusa nie mogła zstąpić, bo dusza jego jest „światłością świata”, a tam panuje wieczna ciemność: ciemność zaś ze światłością nigdy i nigdzie ostać się nie mogą. Atoli mógł Pan Jezus dać odczuć potępionym Boską moc swoją. „Jak żyjącym na ziemi Chrystus Pan oznajmił Ewangelię swoją — mówi św. Jan Damasceński — tak mógł oznajmić ją i potępionym wszakże nie na to, aby niewiernych do wiary nawrócić, lecz by niedowiarstwo ich zawstydzić i ostatecznie pohańbić”. Gdy bowiem nie chcieli dobrowolnie, musieli mimowolnie wyznać, „że Jezus Chrystus jest Panem w chwale Boga Ojca” (Fil. 2,11).

         Inne tedy były piekła, do których — jak uczy Kościół w Składzie Apostolskim — zstąpiła dusza ukrzyżowanego Chrystusa nie tylko przez objawienie mocy swojej, ale prawdziwą swoją obecnością. Było to przede wszystkim piekło, które nazywamy otchłanią. Jest to miejsce, w którym zostawały dusze świętych Patriarchów, Proroków i wszystkich wiernych sług Bożych, jacy zeszli z tego świata przed przyjściem Chrystusa Pana i z pełnym nadziei utęsknieniem oczekiwali swego wyzwolenia. Nie było tam kar specjalnych, ale dusze te cierpiały boleść rozłączenia ze Stwórcą, do połączenia z którym były przeznaczone, a czego wskutek grzechu pierworodnego osiągnąć nie mogły dopóki Pan Jezus krwią swoją ich do tego powszechnego prawa nie wykupił. Do tego więc mieszkania świętych zstąpiła dusza Pana Jezusa, oznajmiając im dokonanie dzieła Odkupienia.

         Między tymi świętymi była także dusza dobrego łotra, ciesząca się spełnieniem tej obietnicy, jaką Pan Jezus dał na krzyżu: „Dziś ze mną będziesz w raju”. Przez te słowa Zbawiciel nie rozumiał raju ziemskiego, w którym przed upadkiem przebywali nasi prarodzice, — ani też nieba, do którego sam wstąpi za czterdzieści dni i dopiero wprowadzi świętych. Miał na myśli tę właśnie otchłań, zamienioną w raj przez oglądanie jego Bóstwa i Człowieczeństwa. „Nawet do tych duchów, które przebywały w więzieniu, udał się przepowiadać. Niegdyś były te duchy niewierne, gdy za czasów Noego, przy budowie Arki, w której tylko niewiele, bo zaledwie osiem dusz ocalało przez wodę, nadużywały cierpliwości Bożej” (I Piotr 3, 19 – 20). Z tych słów Doktor Anielski wnioskuje, że Chrystus Pan wyprowadził wówczas niektóre dusze i z czyśćca, a mianowicie te, które żywą wiarą w przyszłą mękę i śmierć Mesjasza zasłużyły sobie za życia na to, by Pan Jezus zstępując do piekieł darował im należne kary doczesne.

 

  1. W jakim celu dusza Pana Jezusa zstąpiła do piekieł? Czy nie byłoby rzeczą stosowniejszą, by do czasu Zmartwychwstania przebywała raczej w niebie? Zstąpienie do piekieł ze wszech miar odpowiada charakterowi Zbawiciela świata, powiada św. Tomasz z Akwinu (III, q. 52, a 1 i 4 ). Skoro bowiem Chrystus Pan przyszedł dla Odkupienia świata i wziął na siebie karanie należne ludziom za ich grzechy, zgodził się nie tylko umrzeć za nas, ale nawet zstąpić do piekieł. Nie tylko bowiem śmierć jest karą za grzechy ludzkie, ale również kary doczesne, które winniśmy ponosić w tym życiu albo w przyszłym, w czyśćcu. Zstąpienie tedy do piekieł duszy Pana Jezusa było aktem nieskończonego miłosierdzia Bożego w celu pocieszenia dusz pozostających w otchłani i wybawienia niektórych z czyśćca, jak również w celu wzięcia na siebie całkowitego karania, należnego nam z wyroków sprawiedliwości Bożej.

         O zstąpieniu duszy Pana Jezusa do piekieł przepowiadał Prorok: „Z ręki śmierci wybawię ich, od śmierci wykupię ich. Będę śmiercią twoją, o śmierci, ukąszeniem twoim będę, o piekło” (Oz. 13, 14). Jak pokonał nieprzyjaciela piekielnego swoją gorzką męką, tak trzeba było, aby wyprowadził z niewoli tych, którzy byli w niewoli u tegoż nieprzyjaciela. Podobnie mówi inny Prorok: „Ty też we krwi przymierza twego wypuściłeś więźniów twoich z dołu, w którym nie masz wody. Wróćcie się do miejsca obronnego, więźniowie nadziei!” (Zach. 9, 11). Jako życiem i śmiercią swoją objawił Zbawiciel moc swoją na ziemi, tak również trzeba było, by i w piekle ją ujawnił, „aby na imię Jezus zginało się wszelkie kolano mieszkańców niebios, ziemi i podziemia” (Fil. 2, 10).

         Chrystus Pan umarł za żywych i umarłych. Żywym udziela się skuteczność męki jego przez sakramenta święte, które się sprawują w imię Ukrzyżowanego. Wypadało, by umarli też doznali tej skuteczności przez zstąpienie duszy jego do piekieł, jak powiada Apostoł: „Zmazał tekst skierowane go przeciwko nam dekretu, i zniszczył go przybiwszy do krzyża, przez co rozbroił księstwa i władze, śmiało czyniąc z nich widowisko i jawnie sam triumfując nad nimi” (Kol. 2, 14 – 15). A więc przez zstąpienie do piekieł Pan Jezus dopełnił dzieła Odkupienia naszego, dopełnił dzieła nieskończonego miłosierdzia swojego.

 

* * *

 

         „We wszystkich sprawach twoich pamiętaj na ostatnie rzeczy twoje, a na wieki nie zgrzeszysz” (Ekli. 7, 40). A ostateczne rzeczy są to: śmierć, sąd i piekło. Dlatego winniśmy za przykładem Chrystusa Pana zstępować często myślą do piekieł, zastanawiając się nad jego okropnością. „Pamięć na tę prawdę — mówi św. Augustyn — ugina pychę, wytępia zazdrość, odgania rozkosz zmysłową, leczy złość, wniwecz obraca próżność i chełpliwość, — otwiera drogę karności chrześcijańskiej, dopełnia uświęcenia i gotuje zbawienie.” Św. Franciszek Borgiasz codziennie zastanawiał się nad tą prawdą, aby „innych nauczając sam nie był odrzucony” (I K. 9, 27). Podobnie postępowali i inni świątobliwi mężowie. W chwili jakiejkolwiek pokusy przypominać sobie będę to straszne miejsce i wyrok ostateczny: „Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny” (Mat. 25, 41). Jest to ogień straszny, przewyższający żarem swoim siłę niszczącą ognia ziemskiego, a zarazem nigdy nie gasnący, bo wieczny. Uchylam czoło przed wymaganiami, jakie Bóg mi stawia. Poddaję się próbom, jakie na mnie zsyła. Przytulę się do niego w cierpieniu, by tylko uchronił mnie od śmierci wiecznej.