62. Znaczenie przebicia boku Pana Jezusa

„Stało się to bowiem, aby się

wypełniło Pismo” (Jan 19, 36).

 

         Święty Jan Ewangelista przywiązuje wielką wagę do przebicia boku lancą: uważa za rzecz konieczną zaświadczyć o tym fakcie uroczyście, a prawdziwość swego świadectwa oprzeć na powadze samego Pana Jezusa: „A ten, który widział, dał świadectwo i prawdziwe jest świadectwo jego. I wie on (to jest Chrystus), że prawdę mówi, abyście i wy wierzyli” (Jan 19, 35). Na czym polega tak wielka ważność tego zdarzenia, jaką nadaje mu Ewangelista? Na typicznym i mistycznym znaczeniu tej tajemnicy, która stała się aktualna przede wszystkim w czasach ostatnich przez kult Serca Jezusowego i miłosierdzia Bożego.

 

  1. Przebicie boku Pana Jezusa jest to ostatni akt brutalności katów, znęcających się nad ciałem jego nawet po śmierci. Był on w zamiarach odwiecznych Boga postanowiony jako dowód prawdziwej i rzeczywistej śmierci Zbawiciela. Przynajmniej teraz musiała ona nastąpić z powodu przeszycia włócznią samego Serca. W ten sposób Ewangelista stwierdza prawdziwość tej śmierci, by utrącić z góry zarzuty bezbożników, że Chrystus był tylko w letargu, a potem się przebudził. W rzeczywistości Pan Jezus prawdziwie umarł, a potem prawdziwie zmartwychwstał.

         Nadto w tej tajemnicy spełniły się liczne proroctwa i pierwowzory Starego Testamentu wypełniły się dziwne przepisy o Baranku wielkanocnym, że według nakazu Mojżeszowego jego kości nie łamano, że całego nietkniętego pieczono, a potem stawiano na stole przed rodziną, którego ona całego spożywała (Ks. Liczb. 9, 12). Oznacza to nie tylko łączność pomiędzy uczestnikami w pożywaniu tego Baranka, ale i łączność z całym nietkniętym Barankiem. Uczestniczymy podobnie w całym ciele Chrystusowym, gdy przystępujemy do Sakramentu Ołtarza.

         Ale przede wszystkim przez przebicie boku otwarte zostało dla nas Najświętsze Serce Pana Jezusa, jako siedlisko miłości jego ku rodzajowi ludzkiemu. „Ewangelista — mówi św. Augustyn (Tr. 130, 2) — użył jednego głęboko pomyślanego słowa. Nie mówi, że żołnierz zranił bok naszego Pana, lecz że go otworzył, przez co nam oznajmił, że rana boku ma być bramą do Najświętszego Serca Jezusowego”. Istotnie rana boku stała się złotą bramą do prawdziwej świątyni Pana, gdzie wszyscy chorzy i biedni, wszyscy potrzebujący pomocy otrzymują zdrowie, łaskę i miłosierdzie. Jest ona bramą do prawdziwego raju, gdzie jedynie można znaleźć radość i ukojenie. Zaledwie święty Tomasz Apostoł dotknął ręką tej rany, a natychmiast uwierzył w zmartwychwstanie Pana Jezusa, wołając: „Pan mój i Bóg mój”.

         Serce Jezusa jest ucieczką we wszystkich naszych biedach i potrzebach. Nabożeństwo to wzeszło w Kościele jak gwiazda lśniąca na niebie. Cześć Najświętszego Serca wprowadza nas w świat wewnętrzny Pana Jezusa, z którego wykwitło życie najpiękniejsze: pomaga nam szczególniej przyswajać i ożywiać ducha wiary, pobudza nadzieję, ale przede wszystkim rozpala miłość w sercach naszych: miłość Boga i ludzi. Dlatego Kościół katolicki w czasach ostatnich usilnie poleca swym dzieciom nabożeństwo do tego Serca i wynajduje sposoby, aby je pogłębić i jak najbardziej rozszerzyć po całym świecie przez uroczyste obchodzenie pierwszych piątków, poświęcenie rodzin temuż Sercu itp.

 

  1. Przedmiotem formalnym w kulcie Serca Jezusowego, czyli motywem tego kultu jest miłość Zbawiciela ku rodzajowi ludzkiemu, nie wykluczając miłości Jego ku Ojcu i Duchowi Św. w łonie Trójcy Przenajświętszej. Miłość Pana Jezusa ku nam jest boska i ludzka, jako że posiada On boską i ludzką naturę i wolę. Stąd Najświętsze Serce Zbawiciela można uważać za symbol potrójnej Jego miłości ku nam: boskiej, ludzkiej duchowej i ludzkiej uczuciowej. Jednak to Serce nie jest obrazem formalnym czyli znakiem, a tylko jak gdyby jego śladem — „quasi vestigium”. Żaden bowiem obraz stworzony nie jest w stanie przedstawić istoty tej nieskończonej miłości miłosiernej, jak się wyraża Pius XII w encyklice „Haurietis aquas” z dnia 15. V. 1956 r. W kulcie tedy Najświętszego Serca Jezusowego czcimy przede wszystkim miłość ludzką Pana Jezusa ku rodzajowi ludzkiemu obok Jego miłości boskiej ku nam, która jako miłość ku nędzy jest miłosierdziem Bożym. A więc w kulcie tym czcimy tylko ślad miłosierdzia Bożego: znajduje się ono w nim zaledwie w zawiązku.

         W kulcie miłosierdzia Bożego bliższym przedmiotem materialnym jest krew i woda, które wypłynęły z otwartego boku Zbawiciela na krzyżu. Są one symbolem Kościoła, rodzącego się z boku umarłego na krzyżu Zbawiciela, jak Ewa z boku śpiącego Adama, z sakramentami oczyszczającymi duszę (chrzest i pokuta), a oznaczonymi przez wodę, i życiodajnymi (Sakrament Ołtarza i inne), oznaczonymi przez krew. Ta krew i woda płyną ustawicznie w Kościele w postaci łask oczyszczających duszę (w sakramencie chrztu i pokuty) i życiodajnych (w Sakramencie Ołtarza), a sprawcą ich jest Duch Święty, którego Zbawiciel udziela Apostołom, gdy się ukazał im w dniu Zmartwychwstania wieczorem, jak czytamy w ewangelii na Niedzielę Białą: „Weźmijcie Ducha Świętego, którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J. 20, 23).

         Przedmiotem dalszym w kulcie Miłosierdzia Bożego jest Pan Jezus zmartwychwstały w wyżej wspomnianym momencie ustanowienia sakramentu pokuty.

         Przedmiotem formalnym w tym kulcie, czyli motywem jego jest nieskończone Miłosierdzie Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego do upadłego człowieka. Jest to miłość Boga ku rodzajowi ludzkiemu, ale tylko w obszerniejszym znaczeniu, albowiem nie jest to miłość upodobania w doskonałościach, ale litosna miłość ku nędzy, jak się wyraża Pius XII w Encyklice „HaurietIs aquas” (AAS, 48, 333), w jakiej się ludzkość znalazła po grzechu, jak mówi Pismo Św.: „Miłością wieczną umiłowałem cię, dlatego przyciągnąłem cię, litując się” (Jer. 31, 3).

         Celem kultu Serca Jezusowego jest wezwanie do współczucia, wynagrodzenia, przeproszenia i zadośćuczynienia. Celem zaś kultu Miłosierdzia Bożego jest obudzenie ufności ku Bogu przez Pośrednika Pana Jezusa, jak to wyraża akt strzelisty: „Jezu, ufam Tobie!”. Jest to odpowiedź ze strony naszej na wezwanie Zbawiciela w ostatnich słowach mowy pożegnalnej w wieczerniku: „Ufajcie, jam zwyciężył świat!” (Jan 16, 33). Dziś ludzie przesadnie ufają sobie, swemu rozumowi, sile i wynalazkom, dlatego znaleźli się nad brzegiem przepaści, jak przepowiedział Prorok: „Przeklęty człowiek, który ufa w człowieku i kładzie ciało za ramię swoje… Błogosławiony mąż, który ufa w Panu i będzie Pan ufaniem jego” (Jer. 17, 5 – 7). Przez ufność w Miłosierdzie Boże sprowadzamy błogosławieństwo na siebie.

 

* * *

 

         Z powyższego wynika, że kult Miłosierdzia Bożego jest logiczną konsekwencją kultu Serca Jezusowego, w którym był w zawiązku, a teraz występuje osobno i z nim się nie utożsamia, albowiem posiada inny przedmiot materialny i formalny oraz zupełnie inny cel: odnosi się do wszystkich Trzech Osób Trójcy Świętej, a nie do Drugiej tylko jak w tamtym, i bardziej odpowiada stanowi psychicznemu dzisiejszego człowieka, który potrzebuje ufności w Bogu. „Jezu, ufam Tobie!”, a przez Ciebie ufam Ojcu i Duchowi Świętemu.