48. Szydzenie z Pana Jezusa Ukrzyżowanego

„A lud stał, przypatrując się. Wraz z nim

naśmiewali się z niego i przełożeni” (Ł. 23, 35).

 

         Oprócz strasznych mąk fizycznych, jakie ponosił Pan Jezus na krzyżu, cierpiał On jeszcze większe męki moralne z powodu naigrawania i szyderstw: „A przechodzący mimo bluźnili mu potrząsając głowami i mówiąc: Hej, ty, co burzysz świątynię Bożą i odbudowujesz ją w ciągu trzech dni, wybawże samego siebie. Jeśliś Synem Bożym, zstąp z krzyża. Podobnie i przedniejsi kapłani z uczonymi w Piśmie i starszymi naigrawając się mówili: Innych ocalił, a sam siebie ocalić nie może. Jeśli jest królem Izraelskim, niechże teraz zstąpi z krzyża, a uwierzymy mu. Ufał w Bogu, niechże go teraz, jeśli chce, wybawi; powiedział przecież, że jest Synem Bożym” (Mat. 27, 39 – 43). Ze wszystkich tedy stron dolatywały do Zbawiciela kamienie drwin i szyderstw. Przypatrzmy się bliżej tej tajemnicy.

 

  1. „Chrystus stawszy się Najwyższym kapłanem dóbr przyszłych… przez własną krew wszedł raz do miejsca Świętego dokonawszy wiecznego odkupienia” (Żyd. 9, 11 – 12), mówi Apostoł. Kapłański charakter Pana Jezusa polegał na posłuszeństwie woli Ojca Niebieskiego i na złożeniu ofiary w imieniu ludzkości: „Każdy bowiem najwyższy kapłan ustanawiany jest dla składania ofiary i darów” (Żyd. 8, 3). Otóż Chrystus ofiarował siebie samego na krzyżu jako ofiarę niepokalaną Bogu: „przez Ducha Św. samego siebie bez skazy ofiarował Bogu” (Żyd. 9, 14); ofiarował całego siebie nie tylko z ciałem, ale i duszą. Dlatego — cierpiał nie tylko fizycznie, ale i tym bardziej duchowo — na honorze i sławie.

         Przedniejsi kapłani i członkowie Sanhedrynu stojąc pod krzyżem Pana Jezusa rozmawiali między sobą z minami triumfatorów. Byłoby raczej wskazane, by powrócili do domów swoich i czuwali nad przygotowaniem do uczty paschalnej. Oni jednak woleli opóźnić swój powrót, by nacieszyć się do syta zwycięstwem. Przechadzali się tedy obok trzech krzyżów, od czasu do czasu rzucali pogardliwe spojrzenie na środkowy, to znów wskazywali nań, kiedy przechodził ktoś z ich znajomych, lub stanąwszy przed nim z rękoma założonymi do tyłu wołali do Pana Jezusa: „Hej, ty, co burzysz świątynię Bożą i odbudowujesz ją w ciągu trzech dni, ratuj siebie samego, zstępując z krzyża” (Mk 15, 29 – 30). Przechodnie ulegając powadze tych, co ich zatrzymywali, powtarzali za najwyższymi kapłanami słowa naigrawania i szyderstwa.

         Inni członkowie Sanhedrynu woleli stosować naigrawania z usprawiedliwianiem siebie: „Innych ocalił, niechże ocali i siebie, jeśli jest Chrystusem, wybrańcem Bożym. Także i żołnierze naigrawali się z niego, przystępując i ocet mu podając ze słowami: Jeśliś ty jest królem żydowskim, wybawże samego siebie” (Łuk. 23, 35 – 37). Żołnierze podawali mu gąbkę umaczaną w wodzie z octem, co bardziej skutecznie tamuje pragnienie. W tym atoli wypadku podawali oni tę gąbkę nie dając spragnionemu napić się, ale bawili się nim tylko, podając i zaraz odejmując. Nie było więc niczego, czego by nie wydrwiono. I nie było z otoczenia nikogo z nieprzyjaciół, kto by nie wyszydzał. Drwiono z Pana Jezusa, jako z Proroka, jako z Króla i jako z Arcykapłana. Szydzono tedy ze wszystkich jego godności.

 

  1. Drwiny i szyderstwa zawsze bolą, ale szczególnie bolały one Pana Jezusa, albowiem pochodziły od tych, dla których przez całe swoje życie był dobroczyńcą i którym wyświadczył tyle miłosierdzia. Szyderstwa te były dowodem braku wszelkich uczuć ludzkich, a były tym straszniejsze i brutalniejsze, że popełnione wśród tak smutnych okoliczności. Nie pozostawiono Chrystusa Pana ani na chwilę w spokoju i nie pozwolono mu nawet cicho umrzeć. Naśmiewali się i szydzili uczeni w Piśmie, które mówi: „Nie naśmiewaj się z człowieka w gorzkości duszy, bo jest, który uniża i podwyższa, Bóg wszystko widzący” (Ekl. 7, 12). Ale ci uczeni pod wpływem nienawiści nie mieli nawet możności słów Pisma Świętego należycie zrozumieć i zastosować do siebie.

         Szyderstwa te były czarną niewdzięcznością. Żydzi bowiem drwili z Pana Jezusa za to, za co należało dziękować, a więc za to, że objawił im swoje Bóstwo, że ujawnił w cudach moc swoją i potęgę Bożą, że karmił zgłodniałych, przywracał wzrok ślepym, słuch głuchym, mowę niemym i uzdrawiał złożonych niemocą. Wszystko to posłużyło teraz za powód, aby się z niego naśmiewać i go dręczyć. Drwili nawet z niego za to, że pokładał tak wielką ufność w Bogu, a tym samym dopuszczali się bluźnierstwa, usiłując doprowadzić skazanego do rozpaczy, by zwątpił w nieskończone miłosierdzie Boże. Drwiny te były więc nie tylko obrazą osoby Pana Jezusa jako człowieka, ale były skierowane wprost przeciwko Bogu. I to sprawiało największą boleść moralną Panu Jezusowi.

         W chwili największej męki fizycznej Pan Jezus znosić musi jeszcze ogromne cierpienia moralne. Żydzi nie mogąc już sięgnąć rękami ranią strasznie Serce Jezusa strzałami szyderstw, jak to przepowiedział Prorok: „I gwałt czynili ci, którzy szukali duszy mojej, a którzy mi życzyli zła, mówili marności i zdrady cały dzień obmyślali. A ja jak głuchy nie słyszałem, i jak niemy, nie otwierający ust swoich. I stałem się jako człowiek niesłyszący i nie mający odprawy w ustach moich” (Ps. 37, 13 – 15). Do Zbawiciela w tym momencie odnoszą się i inne słowa prorocze: „A jam jest robak, a nie człowiek, pośmiewisko ludzkie i wzgarda pospólstwa. Wszyscy, którzy mię widzieli, naśmiewali się ze mnie, mówiąc ustami i kiwali głową: Nadzieję miał w Panu, niechaj go wyrwie; niechaj go zbawi, ponieważ go miłuje” (Ps. 21, 7 – 9).

 

* * *

 

         Najwyższy Arcykapłanie, wydrwiony i wyśmiany przez tych, za których ofiarowujesz swe życie, swoją cześć i swój honor, zalicz mnie do liczby tych wiernych sług swoich, którzy za Twoim przykładem znoszą cierpliwie podobne szyderstwa i drwiny dla imienia Twego, dla szerzenia kultu nieskończonego miłosierdzia Twojego. Kto przeżywał podobne boleści moralne, ten tylko może zrozumieć, jak bardzo te szyderstwa i drwiny ranią duszę i sprawiają niewypowiedziane udręczenia moralne. Gdyby nie pomoc Twej świętej łaski i nie wzór, jaki zostawiłeś nam, o własnych siłach trudno by było to wszystko znosić. Z wielkich cierpień Twoich lepiej poznajemy wielkość miłosierdzia Twojego, zstępującego na świat, szczególnie w czasie wyszydzania Ciebie na krzyżu. „Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia” (Fil. 4, 13), powiedział Apostoł, przeto umacniaj mnie na każdy dzień łaską Twoją, bym na drwiny odpowiadał milczeniem.