7. Modlitwa Arcykapłańska

(Prośba za wszystkich wiernych)

 

„Proszę i za tymi, którzy dla słowa

ich uwierzą we mnie” (Jan 17, 20).

 

         Apostołowie byli tylko nasieniem Kościoła, który obejmuje wszystkich wierzących w Chrystusa czyli wiernych. Pan Jezus widzi ich we wszystkich miejscach i czasach, przeczuwa ich potrzeby i niebezpieczeństwa, na jakie będą narażeni, obejmuje ich aktem miłości w swojej modlitwie: „A nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dla słowa ich uwierzą we mnie”. Zbawiciel o dwie rzeczy prosi dla nich: aby wszyscy byli złączeni z sobą w doskonalej jedności i by dostąpili szczęścia oglądania chwały Bożej w Królestwie Niebieskim.

 

  1. Na początku prosi Chrystus Pan o doskonałą jedność między wiernymi: „Aby wszyscy byli jedno, jako ty, Ojcze, we mnie, a ja w tobie, aby i oni byli jedno w nas, aby świat uwierzył, żeś ty mnie posłał” (Jan 17, 21). Jak wielka to i wspaniała rzecz: — jedność! Kościół ma być odtworzeniem życia samego Pana Boga. W życiu Boga jedność między Ojcem, Synem i Duchem Świętym jest jednością istoty, jednością poznania i jednością woli. Podobnie i ciało mistyczne Chrystusa, jakim jest Kościół, ma być żywotnie złączone w jedno jednością życia, które płynie z sakramentów świętych; jednością wiary i jednością miłości nadprzyrodzonej. W ten sposób Kościół przez łaskę bierze udział w życiu samego Boga.

         Dalej mówi Zbawiciel: „A chwałę, którą mi dałeś, przekazałem im, aby byli jedno, jako i my jedno jesteśmy. Jam w nich, a ty we mnie tak, by byli w jedności doskonałymi i aby świat poznał, żeś ty mnie posłał i umiłowałeś ich, jakoś i mnie umiłował” (Jan 17, 22 – 23). Przez Pana Jezusa jesteśmy nie tylko synami Bożymi, ale zarazem braćmi jednorodzonego Syna Bożego, współdziedzicami jego i żywymi członkami ciała mistycznego, którego on jest Głową. Zaliczamy się poniekąd do uwielbionego człowieczeństwa jego, bo on nas nazywa gałązkami krzewu, jakim jest sam. Jego zaś Apostoł powie: „Jedno ciało i jeden duch, jako wezwani jesteście do jednej nadziei wezwania waszego. Jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest. Jeden Bóg i Ojciec wszystkich, który panuje nad wszystkimi, działa przez wszystkich i jest we wszystkich nas” (Ef. 4, 4 – 6).

         Widzimy tedy, jak bardzo Zbawicielowi zależy na zgodzie i jedności w Kościele, albowiem od tego zależy moc i jego rozwój. Z tego świat pozna, że założycielem Kościoła jest Syn Boży, że wszyscy wierni mają synostwo Boże, że ich Bóg miłuje miłością ojcowską. Zbawiciel uczynił wszystko, co do tej jedności prowadzi: dał chwałę swoją z łaski i miłosierdzia, dał wiarę, o której mówi Apostoł: „Aby przez wiarę Chrystus zamieszkał w sercach waszych” (Ef. 3, 17), dał wreszcie „moc aby się stali synami Bożymi” (Jan 1, 12).

         Bramy piekielne wytężają całą swą złość i siłę, aby jedność w Kościele zburzyć. Dowodem tego są herezje i odszczepieństwa, jakie rozrywały ciało mistyczne Chrystusa od początku i poprzez wszystkie wieki. Trwajmy tedy mocno w wierze i w posłuszeństwie pasterzom Kościoła, którzy są w jedności z Namiestnikiem Chrystusa. W tym boju świętym nikt nie powinien być obojętnym widzem. Czyńmy, co można, dla zachowania jedności w Kościele, umacniajmy słabych, podnośmy upadłych, brońmy prześladowanych, wspierajmy wygnanych, a z odstępcami unikajmy wspólnoty.

 

  1. Dalej prosi Pan Jezus dla wiernych swoich o wieczną szczęśliwość w niebie: „Ojcze, chcę, aby i ci, których mi dałeś, byli ze mną tam, gdzie ja jestem, aby oglądali chwałę moją, jaką mi dałeś, boś ty mnie umiłował przed stworzeniem świata” (Jan 17, 24). W tych słowach Zbawiciel wyraża tęsknotę i pragnienie, aby nas ujrzeć w niebie. „Chcę” powiada, byśmy oglądali chwałę jego człowieczeństwa i Przedwiecznego Bóstwa, a szczęśliwość tego oglądania, by była wieczna. W tej prośbie za wiernymi Pan Jezus obejmuje i Apostołów, aby i oni byli tam, gdzie on jest. Tę prośbę zanosi z wielką siłą i naciskiem, powtarza słowo „Ojcze”, powołując się na najbardziej czuły tytuł; — powiada: „chcę”, wyrażając swoje wielkie pragnienie, które nie może być obojętne Ojcu.

         Jak wielkie miłosierdzie swoje ujawnia Zbawiciel w tej prośbie! Któż potrafi należycie wysłowić to gorące uczucie Najświętszego Serca Jezusowego, które tak pragnie, byśmy byli uczestnikami jego wiecznej chwały! Jaka to pociecha była dla Apostołów, którzy słyszeli Mistrza swego modlącego się za nich i za wszystkich przyszłych ich uczniów i błagającego dla nich o wieczną szczęśliwość, jakiej nikt tu ani opisać, ani nawet pojąć nie zdoła! Teraz już są gotowi znosić cierpliwie prześladowania największe, jakie im zapowiedział Zbawiciel. Teraz winniśmy również przyjąć z radością wszelkie dolegliwości dla Chrystusa, pocieszając się z Apostołem: „Dzisiejsze utrapienia nasze, lekkie i przemijające, chwałę wiekuistą wagi niezmiernej sprawuje w nas” (II Kor. 4, 17).

         Zakończenie Arcykapłańskiej modlitwy Pana Jezusa stanowi wezwanie do sprawiedliwości Ojca Niebieskiego, aby uzasadnić prośbę za Apostołami i za wiernymi: „Ojcze sprawiedliwy, świat cię nie poznał. Ale ja cię poznałem, a i oni poznali, żeś ty mnie posłał. Objawiłem im imię twoje i objawię, aby miłość, którą mnie umiłowałeś, w nich była, i ja w nich” (Jan 17, 25 – 26). Uzasadnia swą prośbę, wskazując na świat, który nie uznał Ojca w Synu, i na wiernych uczniów, którzy uwierzyli w objawienie o chwale Ojca i o miłości Jego, która jest miłosierdziem w stosunku do nędznej ludzkości.

         Mowa pożegnalna Pana Jezusa i modlitwa arcykapłańska jest najwyższym punktem objawienia nauki jego, — jest streszczeniem największych tajemnic wiary. Objawiona jest tutaj cała tajemnica Trójcy Przenajświętszej, tajemnica Kościoła i jego posłannictwo, jego nieomylność w nauczaniu, jego zwycięska walka ze światem, jego jedność i stan łaski, jego potęga miłości Boga i bliźniego, a wszystko jaśnieje w świetle nieskończonego miłosierdzia Bożego, któremu mają wierni bezgranicznie ufać: „Ufajcie, jam zwyciężył świat!”.

         Również wzniośle objawiają się w tej mowie i modlitwie Osoba, charakter i duch Pana Jezusa. Przede wszystkim Jego świętość niezrównana w słowach: „wykonałem sprawę, którąś mi zlecił”, — jego potęga w wieczności, gdy rozporządza niebem jako swoją własnością, wzywając nawet sprawiedliwość Bożą, — a najbardziej jego najmiłosierniejsze Serce, pełne prawdziwej ludzkiej miłości i przyjaźni. Któż nie czuje w tych słowach urywanych całej potęgi nieskończonego miłosierdzia Bożego, usiłującego wpoić nam przy pożegnaniu bezgraniczną ufność w najtrudniejszych okolicznościach tego życia, zapewniając skuteczną pomoc i zwycięstwo.

 

* * *

 

         Wstyd mnie ogarnia, że dotychczas nie dosyć wczuwałem się w treść modlitwy arcykapłańskiej i dlatego za mało ufałem Panu w trudnościach. Gotów jestem teraz na największe ofiary i z płomienną miłością będę powtarzał: „Jezu, u fam Tobie!”.