10. Miłosierdzie Boże w sposobie Wcielenia

„Na początku było Słowo… a Słowo

stało się ciałem” (Jan 1, 1 i 14).

 

         Wcielenie Słowa Przedwiecznego jest tajemnicą, która przewyższa pojęcie Aniołów, a cóż dopiero ludzi. Chociaż tedy dokładnie zrozumieć tego nie potrafimy, postarajmy się przynajmniej przez analogię i porównanie choć w przybliżeniu jako tako pojąć, jak się dokonało połączenie natury Boskiej z ludzką w jednej Osobie Słowa.

 

         1. Nestoriusz († 450) utrzymywał, że natura ludzka Chrystusa była tylko przybytkiem i mieszkaniem, w którym w sposób szczególniejszy zamieszkało Bóstwo, że była niby szatą, przez którą Bóstwo stało się widzialne, że człowiek był tylko narzędziem, przez które w sposób szczególniejszy działało Bóstwo, że był on tylko szczególniejszym przyjacielem ukochanym przez Boga i kochającym Go ponad wszystko. Stąd połączenie między tymi naturami było tylko przypadkowe przez mieszkanie, ubranie, narzędzie i miłość, czyli Nestoriusz błędnie twierdził, że w Chrystusie Panu były dwie natury i dwie osoby.

         Tak pojęte Wcielenie burzyłoby fundament naszego bawienia, albowiem Bóg nie stałby się człowiekiem, a człowiek nie stałby się Bogiem, co wyraźnie byłoby w sprzeczności z licznymi cytatami Pisma Św. Stąd wynikałoby, że Chrystus Pan jako tylko człowiek nie mógłby nas zbawić i złożyć Bogu należnego zadośćuczynienia, nie mógłby zniszczyć śmierci i grzechu, ani udzielić swych zasług wierzącym, słowem nie mógłby nam przywrócić utraconego synostwa. Takie połączenie nie różniłoby się od łączności Boga z wielu świętymi, którzy są przybytkiem Boga, przyjaciółmi Jego i narzędziem do działania cudów i innych spraw Bożych. A więc w Chrystusie musiało być inne, doskonalsze połączenie dwóch natur.

         Eutychiusz, występując przeciwko Nestoriuszowi, wpadł w drugą ostateczność, głosząc, że w Chrystusie były wprawdzie dwie natury, ale przy Wcieleniu natura ludzka została pochłonięta przez naturę Boską, jak kropla wody wpuszczona do wina, które potem razem stanowią już coś trzeciego. Stąd wniosek, że ciało Zbawiciela już nie było jako ciało nasze, lecz albo jakieś ciało fantastyczne, jak utrzymywali Manichejczycy, a stąd i fantastyczna byłaby męka Zbawiciela, albo jakieś ciało niebieskie, niecierpiętliwe, jak uczyli Walentyn i Apolinary. W ten sposób męka i śmierć Pana Jezusa nie byłyby prawdziwe. Chrystus wówczas nie miałby żadnej natury prawdziwej i nie byłby ani prawdziwym Bogiem ani prawdziwym człowiekiem.

         Naukę Nestoriusza potępił Sobór Efeski (431), a naukę Eutychiusza potępił Sobór Chalcedoński (451), aprobując „list Papieża św. Leona Wielkiego († 461) w tej materii do Flawiana. Odrzuciwszy te dwa błędne pojęcia Wcielenia, Kościół poucza, że w Chrystusie są dwie natury ze wszystkimi swymi właściwościami: natura Boska i natura ludzka, połączone w jednej Osobie Boskiej i stanowiące Boga i Człowieka. Wszystko, co przysługuje Synowi Bożemu jako Bogu, przysługuje Mu i jako Człowiekowi, a co się należy Człowiekowi, udziela się i Bogu. Jest On bowiem prawdziwym Człowiekiem, a ten Człowiek jest Synem Bożym, przedwiecznie zrodzonym z Ojca, razem z Ojcem jest źródłem pochodzenia Ducha Świętego, jest Mądrością Ojca i sprawcą wszystkiego, jest wieczny, niezmienny, wszechpotężny, nieskończony itp. Znowu Bóg stał się Człowiekiem, narodził się z Dziewicy, cierpiał, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion. W ten sposób w Chrystusie Panu jest osobowe doskonałe połączenie dwóch natur, czyli że cała natura ludzka udziela wszystkich swych właściwości Słowu, a Boska natura — wszystkich swych właściwości Człowiekowi. Osoba Chrystusa istnieje całkowicie w dwóch naturach, ma siłę dwóch natur, działa przez każda z nich, jak gdyby miała jedną. Takie połączenie nazywa się hypostatyczne — osobowe, jest ono najdoskonalsze.

 

         2. Postarajmy się wyjaśnić to połączenie na przykładach. Jeżeli na pniu najszlachetniejszej jabłoni zaszczepimy śliwkę tak, że jedna gałąź pozostanie jabłonią, a druga śliwką, będą więc dwie natury drzew owocowych, wyrastające z jednego korzenia jabłoni i tworzące jedno drzewo, które jednocześnie jest i jabłonią i śliwką. Korzeń jest jeden wspólny dla jabłoni i śliwki, jak wspólna jest Osoba Boska Chrystusa dla jego natury Boskiej i ludzkiej. Tu połączenie jest istotne, albowiem jabłoń i śliwka żywią się sokami ze wspólnego korzenia. Na podstawie takiego połączenia można powiedzieć, że jabłoń rodzi śliwki, a śliwka rodzi jabłka — i że owoce śliwki uszlachetniają się sokami jabłoni. Podobnie czyny ludzkie Chrystusa przez Osobę Boską nabiera ją wartości Boskiej. Chociaż każde porównanie kuleje, ale możemy się nim posługiwać, albowiem i Zbawiciel przyrównał siebie do szczepu winnego (Jan 15, 1).

         Inne porównanie można uczynić z rozpalonym żelazem. Jak ogień przenika całe rozpalone żelazo i doprowadza je do swojej jasności, ciepła i czystości, łącząc się z nim w jedno — tak przy Wcieleniu Bóstwo przeniknęło całą naturę ludzką i połączyło się ze wszystkimi jej władzami. Jak połączenie żelaza z ogniem jest tak wewnętrzne, że mimo iż każde zatrzymuje swoją naturę, zaledwie je można rozróżnić, — tak przy Wcieleniu Bóstwo i człowieczeństwo złączyły się w Osobie Chrystusa przy zachowaniu jednak wszystkich właściwości swych natur. Jak długo żelazo pozostając w złączeniu z ogniem nie może być czarne, zimne i twarde — tak natura ludzka w połączeniu ze Słowem Przedwiecznym nie zdolna jest grzeszyć. Wreszcie jak właściwości ognia udzielają się żelazu, które jaśnieje, rozpala się i żarzy — tak przy Wcieleniu właściwości Boskie Syna Bożego udzielają się Jego ciału, ale niedoskonałości natury ludzkiej nie udzielają się naturze Boskiej. Jak magnes pociągając ku sobie żelazo, nic nie traci ze swych własności i nie otrzymuje nic od żelaza, a tylko obdarza je siłą przyciągania — tak Słowo Przedwieczne przyjmując naturę ludzką nic ze swej Boskości nie traci, a tylko podnosi tę naturę do synostwa Bożego.

         W Symbolu wiary św. Atanazego znajdujemy jeszcze takie porównanie: „Jak dusza rozumna i ciało jednego tworzą człowieka, tak Bóg i Człowiek jednym jest Chrystusem”. Dusza jest subtelna, niematerialna, prosta czyli niezłożona, czysta, rozumna, nieśmiertelna i istniejąca w sobie, — gdy ciało jest złożone, zajmuje w przestrzeni miejsce, jest nierozumne i ulega rozkładowi. Jednak dusza swą siłą utrzymuje ciało, istotnie się z nim łączy, przenika je i stanowi z nim jednego człowieka. Przez to połączenie ciało się uduchawia, staje się piękne, żywe, ruchliwe i bierze udział w dobrach duszy, tak że honor należny duszy odnosi się i do ciała. Nie ciało nosi duszę, ale dusza — ciało, które staje się bezwładne po rozłączeniu się z nią, a przy połączeniu z nią podnosi się do osobowości.

         Piotr np. jest zarazem ciałem i duszą, czyli bytem duchowym i cielesnym. Jako byt cielesny jest śmiertelny i nierozumny, a jako byt duchowy jest rozumny i nieśmiertelny. Cokolwiek działa i cierpi ciało, działa i cierpi człowiek duchowy, a cokolwiek działa i cierpi dusza, działa i cierpi człowiek cielesny. Podobnie przy Wcieleniu Bóg połączył naturę Słowa z naturą ludzką istotnym i nierozerwalnym związkiem, przez który ta natura ludzka istnieje już nie w sobie ani przez siebie, lecz istnieje w Słowie Przedwiecznym, jak szczep ziemski w pniu niebieskim, albo jak ciało w duszy. Nie Słowo Przedwieczne się zmienia i poniża, lecz człowieczeństwo się podnosi do Bóstwa i w Nim istnieje.

         Podobnie w Eucharystii postacie łączą się z ciałem Pańskim, z duszą i Bóstwem Chrystusa tak istotnie i wewnętrznie, że nigdy nie mogą być oddzielone, jak długo pozostają nieskażone i dlatego doznają tej samej czci, co i sam Bóg – Człowiek, ujawniając w pewien sposób widzialnie Jego Bóstwo i Człowieczeństwo. Zmienia się tu nie ciało Pana Jezusa, lecz postacie. Podobnie Słowo Przedwieczne swą potęgą przenika naturę ludzką i bez swej zmiany jednoczy ją z sobą istotnie, jest obecne doskonale w każdej jej cząstce, jak światło w powietrzu albo jak dusza w ciele.

 

* * *

 

Z powyższego rozważania wynika, jak wielkie Miłosierdzie dla nas okazał Bóg przy Wcieleniu, przez tak istotne połączenie natury Boskiej z naturą ludzką w jednej Osobie Słowa Przedwiecznego i pozostawiając w ten osobowy sposób połączone obie natury w Przenajświętszym Sakramencie Ołtarza. Tu ujawnia się prawdziwe najwyższe arcykapłaństwo Zbawiciela, o którym rozważając Apostoł woła: „Zbliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali Miłosierdzie i dostąpili łaski w pomocy na czasie” (Żyd. 4, 16). Ustawicznie bowiem ofiarowuje się za nas jako brat nasz, a zarazem i jako Bóg nasz. Pragnie być pokarmem naszym, by podtrzymywać w nas synostwo Boże, życie nadprzyrodzone, powiększać w nas miłość ku Bogu, wnikając we wszystkie zakątki naszego serca, dając siebie na zadatek szczęścia wiecznego.