5. Wielorakie jest Miłosierdzie Boże?

„Miłosierdzia twego, Panie,

pełna jest ziemia” (Ps. 118, 64).

 

         Jakkolwiek wszystkie dzieła Boże wypływają jak się rzekło — z Miłosierdzia Bożego, teologowie łączą je w pewne grupy. Lessiusz († 1623) wymienia trzy główne dzieła Miłosierdzia Bożego: stworzenie i utrzymanie świata, podniesienie istot rozumnych do stanu nadprzyrodzonego i odkupienie rodzaju ludzkiego po upadku prarodziców.

 

         1. Dzieło stworzenia wydaje się raczej dziełem dobrotliwości Bożej. Jak bowiem w pełnym naczyniu zawarty płyn dąży do wylania się, tak odwieczna dobrotliwość Boża w swej najdoskonalszej pełni dąży do udzielania się i wydaje się, że ona jest głównym motywem stworzenia. Zresztą ponieważ Miłosierdzie polega na wyprowadzeniu z nędzy i uzupełnieniu braków, stworzenia przed powołaniem ich do bytu nie mogły być w jakiejś nędzy czy odczuwać braki, gdyż jeszcze w ogóle nie istniały. Głębsze jednak zastanowienie się nad tym zagadnieniem pozwala wnioskować, że i w stworzeniu głównym motywem było nieskończone Miłosierdzie Boże.

         Przede wszystkim dobrotliwość dostatecznie się ujawnia w przedwiecznym rodzeniu Boga Syna przez Boga Ojca i w pochodzeniu od tych dwóch Osób Ducha Świętego oraz we wzajemnej wszystkich trzech Osób Bożych miłości. Tu się wylewa cała pełność najdoskonalszej dobroci i zadowalnia się chęć udzielania. Nie było tedy żadnej konieczności stwarzania świata. A jeżeli został on stworzony, by to akt zupełnie dobrowolny bez żadnego znikąd przymusu. Co się tyczy nędzy i braków, należy je brać więcej ogólnie, jako pozbawienie każdego przymiotu pozytywnego, jakim niewątpliwie jest istnienie. Największym brakiem i najstraszniejszą nędzą, przed którą się wzdryga każda istota żyjąca, jest brak istnienia czyli nicość, w jakiej był pogrążony świat widzialny i niewidzialny, zanim go stamtąd nie wydobył Stwórca. Przed tym brakiem ucieka zarówno, człowiek jak i zwierzę, przekładając go ponad wszystkie inne cierpienia i braki. Dlatego wyprowadzenie świata z nędzy nicości i usunięcie braku jakim jest niebyt stanowi dzieło Miłosierdzia Bożego.

         Powyższe rozumowanie potwierdza Pismo Św., które dzieło stworzenia również przypisuje Miłosierdziu Bożemu. Już Psalm 24 dostatecznie o tym mówi ogólnie: „Wszystkie drogi Pańskie są Miłosierdziem i prawdą” (10), ale szczególnie rozwija tę prawdę Psalm 135: „Który uczynił niebiosa w mądrości (swojej), bo na wieki Miłosierdzie jego. Który utwierdził ziemię nad wodami, bo na wieki Miłosierdzie jego. Który uczynił światła wielkie, bo na wieki Miłosierdzie jego. Słońce, aby panowało we dnie, bo na wieki Miłosierdzie jego” itp. (5 – 9). Sens tych słów jest bardzo jasny: jest to litania o Miłosierdziu Bożym. Ponieważ świat widzialny stworzył Bóg dla człowieka, przeto przede wszystkim on zawdzięcza swe istnienie Bogu miłosiernemu. Doktor Anielski rozważając tę prawdę przypisuje stworzenie Miłosierdziu Bożemu w obszerniejszym znaczeniu, o ile bierzemy pod uwagę wyprowadzenie rzeczy z niebytu do bytu (S. T. I, q. 21, a. 4, ad. 4).

         Bóg nie tylko stworzył świat z Miłosierdzia swego, ale utrzymuje go głównie z tego motywu, nakreślając każdemu stworzeniu cel właściwy i wyposażając je w odpowiednie ku temu środki: „Który daje pokarm wszelkiemu ciału, bo na wieki Miłosierdzie jego” (Ps. 135, 25). Każdy szczegół widzialnego świata zdradza miłosierną opiekę Boga, każda istota głosi z natchnionym mędrcem: „Miłujesz wszystko, co jest, i nic nie masz w nienawiści z tego, coś uczyniły” (Mądr. 11, 25). Miłuje Bóg wszystko miłością życzliwości istoty wyższej ku niższym, którą — jak widzieliśmy — teologowie utożsamiają z miłosierdziem. Gdybyśmy mogli przytoczyć tu wszystkie dziwy świata, wszystkie znane i jeszcze nieznane tajemnice natury, ujrzelibyśmy jasno opatrzne Miłosierdzie Boże, którego oko ustawicznie czuwa nad światem, jak mówi Pismo Św.: „Dosięga od końca do końca mocno i urządza wszystko wdzięcznie” (Mądr. 8, 1).

 

         2. Drugim dziełem Miłosierdzia Bożego jest podniesienie istot rozumnych do nadprzyrodzonego stanu. Bóg połączył w człowieku dwa światy: widzialny i niewidzialny, materialny i duchowy, ciało z namiętnościami i duszę z chęciami. Władze cielesne zmierzają ku odpowiedniemu sobie dobru materialnemu, a władze duchowe ku dobru duchowemu. Jeżeli jakiś przedmiot jednocześnie zaspokaja władze cielesne i duchowe, panuje między nimi harmonia. Ale często się zdarza, że przedmiot odpowiedni władzom cielesnym sprzeciwia się władzom duchowym i wówczas między tymi władzami powstaje walka, w której rezultatem może być zwycięstwo strony jednej lub drugiej. Już samo istnienie możliwości walki wewnętrznej w człowieku jest poważnym brakiem jego natury, a cóż dopiero, jeżeli rezultatem tej walki będzie zwycięstwo ciała nad duszą: będzie to nędza istoty rozumnej.

         Bóg w nieskończonej swojej mądrości chciał zapobiec temu i postanowił obdarzyć człowieka nowym zupełnie życiem, uczynił go uczestnikiem życia i szczęścia samego Stwórcy. Do tego szczęścia człowiek z natury nie miał żadnego prawa i swoimi siłami nie potrafiłby nigdy na nie zasłużyć. Tym szczęściem było poznawanie Boga bezpośrednie i należyte Jego kochanie.

         Aby człowiek mógł na to szczęście zasłużyć i je posiąść, Bóg w swym nieskończonym Miłosierdziu udzielił mu darów nadprzyrodzonych, których by człowiek nigdy w sposób przyrodzony nie zdobył ani też na nie nie zasłużył swoimi własnymi siłami. Kościół poucza nas, że Bóg udzielił człowiekowi łaski uświęcającej, przez którą człowiek stał się uczestnikiem Boskiej natury, zdolnym osiągnąć Boga bezpośrednio przez uszczęśliwiające widzenie. Nadto dał mu Bóg dary pozaprzyrodzone, jak dar nieskazitelności, wiedzę wlaną, opanowanie namiętności i nieśmiertelność ciała. Przywileje przeznaczone były na to, by człowieka bardziej uzdolnić do otrzymania i spożytkowania daru znacznie cenniejszego, jakim jest łaska uświęcająca.

 

         3. Przez grzech prarodzice nasi utracili łaskę uświęcającą i dary pozaprzyrodzone, a przez to samo utracili prawo do oglądania Boga i kochania Go. Grzech ich przeszedł na cały rodzaj ludzki i nazywa się grzechem pierworodnym. Bóg w swym nieskończonym Miłosierdziu nie pozwolił, by wszyscy ludzie pozostali w tak wielkim nieszczęściu, i jeszcze w raju obiecał Odkupiciela. Tu Miłosierdzie Boże przewyższyło sprawiedliwość, bo oto Syn Boży, przez „którego wszystko się stało, co się stało”, stał się człowiekiem, uiścił godną zapłatę za grzechy, dźwignął z nędzy grzechu wszystkich, którzy weń uwierzą i będą korzystać rozumnie z ustanowionych przez Niego środków. Jest to trzecie dzieło nieskończonego Miłosierdzia Bożego.

         „Bóg, który jest bogaty w Miłosierdzie,… ożywił nas w Chrystusie” (Ef. 2, 4 – 5) pisze św. Paweł, rozwijając tę myśl, że wszystko, co się dokonało w Chrystusie Panu, dokonuje się w sposób mistyczny w chrześcijaninie. Przez chrzest zostaje on wszczepiony w Chrystusa umierającego: razem z nim umiera, by razem z nim zmartwychwstać do nowego nadprzyrodzonego życia. „Czyż nie wiecie, że wszyscy, którzykolwiek ochrzczeni jesteśmy w Chrystusie Jezusie, w śmierci jego ochrzczeni jesteśmy? Przez chrzest bowiem zostaliśmy razem z nim pogrzebani w śmierć, aby jako Chrystus zmartwychwstał przez chwałę Ojca, tak i my, byśmy w nowości życia chodzili. Bo jeśli zostaliśmy wszczepieni w podobieństwo śmierci jego to i w zmartwychwstanie będziemy” (Rzym. 6, 3 – 5).

         Apostoł Narodów czerpie tu porównanie z ceremonii chrztu przez zanurzenie, które ma być symbolem zstąpienia w śmierć Chrystusa, i wynurzenie, symbolizujące zmartwychwstanie z Nim. Nadto otrzymując Ducha Świętego, chrześcijanin otrzymuje zarodek uwielbionego życia Pana Jezusa, życia nadprzyrodzonego, które nasi prarodzice otrzymali, a następnie przez grzech utracili. Stąd słusznie możemy powiedzieć, że Bóg z Miłosierdzia swego ożywił nas w Chrystusie, w Jego krwi obmywa dusze nasze z grzechu, w Jego zasługi przyozdabia je, przyodziewa nas w szatę godową — łaskę uświęcającą, w której dopiero możemy wejść na gody Ojca Niebieskiego, jako Jego przybrane dzieci. Jest to trzecie największe dzieło Miłosierdzia Bożego.

 

* * *

 

„Miłosierdzie twoje przed oczami moimi jest i rozkochałem się w prawdzie twojej” (Ps. 25, 3) — woła Psalmista, rozważając przyrodzone dzieło Miłosierdzia Bożego, jakim jest stworzenie i utrzymanie świata. O ileż bardziej winniśmy mieć przed oczami nadprzyrodzone dzieło tego Miłosierdzia Bożego, jakim jest podniesienie człowieka do stanu nadprzyrodzonego, a szczególnie dzieło przywrócenia tego stanu po upadku, z czego teraz wszyscy korzystamy. Tu prawdziwie „Miłosierdzie i prawda spotkały się ze sobą, sprawiedliwość i pokój pocałowały się. Prawda wyrosła z ziemi, a sprawiedliwość z nieba spojrzała” (Ps. 84, 11 – 12) — jak to przepowiedział Prorok.